Projektor za niespełna 1800 zł, który potrafi wyświetlić naprawdę jasny i szczegółowy obraz, a przy tym odtworzyć dźwięk tak głośno, iż przez chwilę można zastanawiać się, czy dodatkowy soundbar jest w ogóle potrzebny? Wanbo X7 Pro Max ma kilka argumentów, dzięki którym trudno przejść obok niego obojętnie.
Projektor dobrze radzi sobie zarówno z filmami, jak i transmisjami sportowymi czy materiałami ze telefona. Ma też sporo funkcji, które ułatwiają codzienne korzystanie z urządzenia, choć nie wszystkie działają idealnie w każdych warunkach. Największe wrażenie zrobiły na mnie jednak obraz i dźwięk, bo właśnie te dwa elementy decydują o tym, czy korzystanie z projektora rzeczywiście daje frajdę. Zacznijmy jednak od samego sprzętu i jego specyfikacji.
Egzemplarz testowy został przekazany redakcji do celów recenzji. Producent nie miał wglądu w treść artykułu przed jego publikacją.Parametry techniczne projektora
Co znajdziemy w pudełku
Zawartość zestawu jest całkiem sensowna i adekwatnie od razu pozwala rozpocząć korzystanie z projektora. W pudełku znajdziemy przede wszystkim sam Wanbo X7 Pro Max, odchylaną podstawkę, śruby mocujące oraz pilot. Producent nie dorzucił jednak kabla HDMI ani baterii do pilota. Nie jest to oczywiście duży problem. Kabel HDMI większość osób ma już w domu, a baterie można bez problemu dokupić. Mimo wszystko przy sprzęcie kosztującym niespełna 1800 zł taki dodatek byłby miłym uzupełnieniem. Zwłaszcza iż po rozpakowaniu projektora chciałoby się po prostu podłączyć go i od razu rozpocząć korzystanie. A gdy nie masz baterii, czeka cię jeszcze spacer do sklepu.
Sama podstawka jest jednak bardzo praktyczna. Można dzięki niej zmienić kąt ustawienia projektora, co ułatwia dopasowanie obrazu do miejsca, w którym chcemy go wyświetlać. To przydatne rozwiązanie zwłaszcza wtedy, gdy urządzenie nie stoi idealnie na wysokości środka ekranu.
Wygląd robi dobre pierwsze wrażenie
Wanbo X7 Pro Max zdecydowanie nie wygląda jak tani projektor, który przypadkowo trafił na półkę z elektroniką. Obudowa została zaprojektowana w taki sposób, żeby urządzenie prezentowało się nowocześnie zarówno ustawione na szafce, jak i w centralnym miejscu salonu. Tył oraz boki są matowe i zostały pokryte licznymi otworami wentylacyjnymi. Dzięki temu projektor sprawia wrażenie sprzętu zaprojektowanego z myślą o regularnej pracy, a nie wyłącznie okazjonalnym używaniu. Konstrukcja jest przy tym stonowana i nie próbuje na siłę przyciągać uwagi.
Zdecydowanie bardziej efektownie wygląda przednia część. Jest błyszcząca i została uzupełniona elementami w kolorze złotym. Na dole znalazła się charakterystyczna linia, która przełamuje prostą bryłę urządzenia i dodaje jej nieco elegancji. Jest jednak mały minus. Błyszczący panel bardzo chętnie zbiera kurz oraz odciski palców. W praktyce wystarczy kilka razy przenieść projektor albo dotknąć obudowy i na powierzchni mogą zostać ślady. Nie wpływa to oczywiście na działanie sprzętu, ale osoby, które lubią idealnie czyste urządzenia, będą musiały czasami sięgnąć po ściereczkę.
Z obu boków projektora znajdują się także filtry, które można wyjąć i w razie konieczności wyczyścić lub wymienić.
Pierwsza konfiguracja jest banalnie prosta
Po podłączeniu Wanbo X7 Pro Max do zasilania projektor praktycznie od razu przechodzi do automatycznego dostrajania. Cały proces nie jest skomplikowany i nie wymaga wielkiej wiedzy technicznej. Po chwili wystarczy połączyć urządzenie z siecią Wi-Fi i można przejść do dalszej konfiguracji. Projektor pozwala również na szybkie sparowanie telefonu, dzięki czemu możemy od razu rozpocząć bezprzewodowe przesyłanie multimediów.
To właśnie takie detale sprawiają, iż konfiguracja nie jest męcząca (Microsoft może się uczyć). Nie musimy przez kilkanaście minut przekopywać się przez menu i manualnie ustawiać każdego parametru. Projektor sam wykonuje podstawową pracę, a użytkownik może skupić się na tym, po co adekwatnie kupił takie urządzenie, czyli oglądaniu filmów, seriali czy innych materiałów.
W moim przypadku automatyczne dostosowanie obrazu nie zawsze było jednak idealne. Korzystałem z dość małego ekranu i projektor początkowo próbował ustawić obraz tak, aby wychodził poza jego obszar. Wymagało to manualnej korekty, ale całość zajmowała dosłownie chwilę. Co ważne, po ustawieniu odpowiednich parametrów projektor zapamiętał wybrane ustawienie, więc przy kolejnym uruchomieniu nie musiałem zaczynać od początku.
Google TV i Android 14 na pokładzie
Wanbo X7 Pro Max korzysta z platformy Google TV oraz systemu Android 14. Interfejs nie powinien nikogo zaskoczyć, jeżeli miał wcześniej kontakt z podobnym środowiskiem. Wszystko jest czytelne, a poszczególne funkcje zostały logicznie poukładane. Na starcie znajdziemy między innymi aplikacje Netflix, YouTube, Prime Video, WP Pilot, Disney+ oraz HBO Max. Nie trzeba więc podłączać dodatkowej przystawki czy telewizora zewnętrznego. Projektor może działać jako samodzielne centrum multimedialne.
Do dyspozycji użytkownika oddano także 32 GB pamięci wewnętrznej. Nie jest to przestrzeń porównywalna ze telefonem czy komputerem, ale jak na projektor jest jej wystarczająco dużo do instalowania aplikacji i przechowywania niezbędnych danych systemowych.
Podczas testów system działał płynnie. Nie spotkałem się z irytującym zawieszaniem interfejsu ani sytuacją, w której projektor przez dłuższą chwilę zastanawiałby się nad wykonaniem prostego polecenia. 2 GB pamięci RAM nie wygląda imponująco na papierze, ale w przypadku tego urządzenia sprawdza się wystarczająco dobrze. choćby po zainstalowaniu kilku dodatkowych aplikacji.
Sporo ustawień obrazu i dźwięku
Wanbo nie ograniczył możliwości konfiguracji do kilku podstawowych suwaków. Z poziomu szybkich ustawień możemy między innymi zmienić jasność, kontrast, nasycenie oraz odcień obrazu. Przydatne jest to szczególnie wtedy, gdy domyślne ustawienia wydają nam się zbyt mocne.
W moim przypadku czasami miałem wrażenie, iż kolory są aż za bardzo nasycone. Na szczęście nie jest to problem, którego nie można rozwiązać. Wystarczy wejść do ustawień i odpowiednio zmniejszyć intensywność wyświetlanych barw.
W bardziej rozbudowanym menu znajdziemy kolejne opcje związane z obrazem. Można między innymi zmienić ostrość czy korekcję zniekształceń trapezowych. Nie zabrakło również ustawień związanych z dźwiękiem, siecią oraz połączeniami zewnętrznymi.
Projektor pozwala także włączyć tryb głośnika Bluetooth, ale do tego rozwiązania wrócę za chwilę, bo jest ono jednym z najciekawszych elementów całego urządzenia. Pozostałe ustawienia dotyczą w szczególności możliwości włączenia wygaszacza ekranu, zmiany parametrów prywatności czy drobniejszych, jak godzina i data.
Obraz w Wanbo X7 Pro Max jest naprawdę bardzo dobry
Najważniejszym elementem każdego projektora jest oczywiście jakość obrazu. I tutaj Wanbo X7 Pro Max zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie. Urządzenie oferuje natywną rozdzielczość Full HD 1920 × 1080 pikseli oraz deklarowaną jasność 1500 ANSI lumenów. W praktyce przekłada się to na obraz, który jest szczegółowy, wyraźny i przede wszystkim bardzo jasny jak na projektor w tej klasie cenowej.
Podczas testów sprawdziłem go również w ciągu dnia. choćby przy lekko przysłoniętych oknach i wyświetlaniu obrazu na czarnym tle można było normalnie oglądać treści. Nie oznacza to oczywiście, iż projektor zastąpi telewizor w mocno nasłonecznionym pomieszczeniu. Tego nie należy oczekiwać od żadnego urządzenia tego typu. Różnica po zasłonięciu okien jest jednak bardzo wyraźna.
Gdy obraz wyświetlamy na białym tle, pomieszczenie jest odpowiednio zaciemnione, a najlepiej korzystamy z projektora wieczorem, efekt jest naprawdę świetny. Obraz jest jasny, kontrastowy i pełen kolorów. Jak już wspominałem, fabrycznie barwy mogą być momentami nieco przesadzone, ale dla wielu osób będzie to wręcz zaleta. Kolory wyglądają efektownie i sprawiają, iż filmy oraz seriale prezentują się atrakcyjnie. Osoby, które preferują bardziej naturalne odwzorowanie, mogą oczywiście odpowiednio zmniejszyć nasycenie w ustawieniach.
Co ważne, Wanbo X7 Pro Max pozwala wyświetlić obraz o przekątnej sięgającej choćby 300 cali. Oczywiście w warunkach domowych trudno wykorzystać pełne możliwości projektora, ale już przy znacznie mniejszej przekątnej efekt potrafi robić wrażenie.
HDR10 i MEMC mają tutaj sens
Wanbo X7 Pro Max obsługuje także HDR10. Technologia ta pozwala rozszerzyć zakres jasności wyświetlanego obrazu, dzięki czemu różnice pomiędzy jasnymi i ciemnymi fragmentami scen są lepiej widoczne. W praktyce może mieć to znaczenie przede wszystkim podczas oglądania filmów. W ciemniejszych scenach łatwiej dostrzec szczegóły, które na słabszych projektorach potrafią zniknąć w czerni. Z kolei mocno oświetlone elementy obrazu mogą zachować więcej widocznych szczegółów.
Drugim ciekawym dodatkiem jest MEMC. Ma za zadanie poprawić płynność ruchu, co może być szczególnie przydatne podczas oglądania transmisji sportowych, filmów akcji czy grania.
W takich scenach szybkie przemieszczanie się obiektów może być bardziej komfortowe dla oka, a obraz nie sprawia wrażenia tak mocno rozmazanego. To jedna z tych funkcji, która w specyfikacji może wyglądać jak kolejny skrót techniczny, ale podczas oglądania dynamicznych materiałów rzeczywiście ma swoje uzasadnienie. I faktycznie, podczas oglądania dynamicznych materiałów obraz był bardzo płynny i przyjemny dla oka.
Automatyczna ostrość i korekcja obrazu
Dużym udogodnieniem jest automatyczne ustawianie ostrości, ale to raczej ustawienie dość standardowe dla tego typu urządzeń. Projektor sam dostosowuje obraz, dzięki czemu po zmianie miejsca ustawienia nie trzeba za każdym razem manualnie regulować ostrości. Podobnie wygląda kwestia korekcji trapezu. o ile projektor nie stoi idealnie naprzeciwko powierzchni projekcyjnej, system próbuje skorygować zniekształcenia tak, aby obraz zachował adekwatny kształt.
Do tego dochodzi funkcja omijania przeszkód oraz automatycznego dopasowania obrazu do ekranu. Projektor może więc próbować znaleźć odpowiednie miejsce dla projekcji choćby wtedy, gdy na drodze znajduje się jakiś element wyposażenia.
Jak wspomniałem wcześniej, w moim przypadku automat nie zawsze działał idealnie, ale ręczna poprawka zajmowała chwilę. Co ważne, urządzenie zapamiętywało później ustawienia, więc nie musiałem nieustannie poprawiać tych samych parametrów. To właśnie tutaj najbardziej widać różnicę między współczesnym projektorem a prostymi urządzeniami sprzed kilku lat. Dawniej ustawienie obrazu potrafiło być prawdziwą walką. Tutaj większość pracy wykonuje za nas elektronika.
Możliwości połączenia w projektorze Wanbo są wystarczające
Wanbo X7 Pro Max oferuje zarówno tradycyjne, przewodowe połączenie, jak i rozwiązania bezprzewodowe. Z tyłu znajdziemy między innymi port HDMI, USB oraz AUX. HDMI pozwala podłączyć klasyczne źródła obrazu. Może to być komputer, konsola, odtwarzacz czy dodatkowe urządzenie multimedialne. Nie ma więc potrzeby ograniczania się wyłącznie do aplikacji dostępnych w Google TV. Działa? Działa i to adekwatnie na tyle.
Dużo większą swobodę daje jednak Wi-Fi. Projektor obsługuje zarówno pasmo 2,4 GHz, jak i 5 GHz, dlatego można korzystać z szybszego połączenia bezprzewodowego zależnie od warunków w domu i możliwości routera. Wanbo X7 Pro Max pozwala również przesyłać obraz bezprzewodowo ze telefona. Dzięki temu zdjęcia, filmy, prezentacje czy inne multimedia można gwałtownie przenieść na duży ekran bez konieczności szukania odpowiedniego przewodu. Wystarczy zeskanować wyświetlony na ekranie kod QR i można rozpocząć przesyłanie obrazu.
To rozwiązanie przydaje się chociażby podczas wspólnego oglądania zdjęć, prezentowania materiałów znajomym czy szybkiego pokazania filmu. Nie trzeba wówczas uruchamiać dodatkowego sprzętu. Bluetooth 5.0 pozwala natomiast podłączyć kompatybilne urządzenia bezprzewodowe. Możemy więc korzystać między innymi z zewnętrznych głośników czy innych akcesoriów, albo chociażby z odtwarzania muzyki ze telefona.
Dołączony pilot nie próbuje być przesadnie skomplikowany. Na obudowie znalazły się skróty prowadzące między innymi do YouTube, Netflix, Prime Video oraz Live TV. Oczywiście możemy także regulować głośność, przechodzić do ustawień i korzystać z innych funkcji projektora. Nie zabrakło też sterowania głosowego. Możemy więc po prostu powiedzieć, czego szukamy, a projektor wykona odpowiednie polecenie.
Rozpoznawanie głosu działało poprawnie i pod tym względem Wanbo X7 Pro Max nie odbiega od tego, do czego przyzwyczaiły nas współczesne urządzenia korzystające z Google TV.
Głośnik zrobił na mnie największe wrażenie
Największym zaskoczeniem tego projektora okazał się dla mnie jednak dźwięk. Wanbo X7 Pro Max został wyposażony w dwa głośniki o mocy 10 W każdy oraz obsługę Dolby Audio. Producent zapewnia więc łącznie 20 W mocy, ale same liczby nie oddają tego, jak ten projektor rzeczywiście brzmi.
Dźwięk jest przede wszystkim bardzo mocny. Projektor potrafi zagrać naprawdę głośno, do tego stopnia, iż podczas testów momentami zastanawiałem się, po co adekwatnie miałbym podłączać do niego dodatkowy soundbar. Jednocześnie nie chodzi wyłącznie o samą głośność. Brzmienie jest czyste, dobrze słyszalne są dialogi, a urządzenie całkiem nieźle radzi sobie zarówno z niższymi, jak i wyższymi tonami. Bas również jest mocno zaznaczony.
W filmach daje to bardzo przyjemny efekt. Nie mamy sytuacji, w której obraz jest duży i efektowny, ale dźwięk przypomina mały głośnik laptopa. Wanbo X7 Pro Max potrafi stworzyć naprawdę fajne doświadczenie podczas oglądania. Jeszcze tylko gdyby w polskich filmach potrafiono operować dobrze dźwiękiem, to byłby komplet. Ale tu Wanbo nie ma nic do tego.
Jest jednak jeden element, który nie pozwala mi powiedzieć, iż mamy tutaj rozwiązanie idealne. Projektor gra adekwatnie tylko z jednej strony. Brakuje mi klasycznego stereo, które mogłoby jeszcze bardziej poszerzyć scenę dźwiękową. Sam dźwięk jest naprawdę bardzo dobry, ale przy dwóch niezależnych kanałach i odpowiednim rozłożeniu głośników efekt byłby jeszcze lepszy.
Mimo to trudno nie docenić faktu, iż ten sprzęt może w praktyce działać jak urządzenie 2 w 1. Dostajemy projektor i bardzo przyzwoity głośnik multimedialny.
I właśnie tutaj dochodzimy do jednej z moich ulubionych funkcji Wanbo X7 Pro Max. Po sparowaniu urządzenia ze telefonem projektor może pracować jako głośnik Bluetooth przy wyłączonym obrazie. Ekran nie musi być więc aktywny, gdy chcemy po prostu słuchać muzyki. To bardzo praktyczne rozwiązanie. Możemy wieczorem wykorzystać projektor do filmu, a następnego dnia podczas spotkania ze znajomymi po prostu wyłączyć projekcję i używać urządzenia jak dużego głośnika.
Codzienna obsługa jest bardzo wygodna
Wanbo X7 Pro Max nie jest urządzeniem, które wymaga ciągłego zaglądania do instrukcji. Menu jest czytelne, większość funkcji znajduje się w logicznych miejscach, a najważniejsze opcje można wywołać bezpośrednio z poziomu pilota.
Do dyspozycji mamy ustawienia obrazu i dźwięku, konfigurację sieci, połączenie kont, w tym konta Google, a także opcje dotyczące prywatności.
Ciekawym dodatkiem jest możliwość wykorzystania własnych zdjęć jako wygaszacza ekranu. Projektor może więc wyświetlać fotografie z telefonu zamiast pozostawiać nieruchomy ekran.
Można także ustawić automatyczne wyłączenie urządzenia w sytuacji, gdy przez określony czas nic się nie dzieje. To drobiazgi, ale właśnie z takich funkcji składa się wygoda korzystania ze sprzętu na co dzień.
Czy Wanbo X7 Pro Max zastąpi ci telewizor?
To zależy przede wszystkim od tego, czego oczekujemy. Nie ma sensu udawać, iż projektor daje dokładnie taki sam efekt jak nowoczesny telewizor. W ciągu dnia, szczególnie przy mocnym świetle wpadającym do pomieszczenia, telewizor przez cały czas będzie bardziej uniwersalnym rozwiązaniem.
Wanbo X7 Pro Max ma jednak zupełnie inną przewagę. Pozwala stworzyć naprawdę duży obraz i robi to bez konieczności kupowania ogromnego telewizora.
Wieczorem, przy zaciemnionym pomieszczeniu i białej powierzchni projekcyjnej efekt jest bardzo dobry. Obraz jest duży, jasny, kolorowy i szczegółowy. Do tego dochodzi naprawdę mocny dźwięk, który pozwala korzystać ze sprzętu bez konieczności natychmiastowego inwestowania w dodatkowe nagłośnienie.
Właśnie dlatego projektor najlepiej traktować jako uzupełnienie domowego centrum rozrywki, a nie bezpośredniego rywala dla telewizora.
Podsumowanie i werdykt
Wanbo X7 Pro Max to projektor, który podczas testów zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Nie dlatego, iż oferuje jakieś całkowicie przełomowe rozwiązania, ale dlatego, iż najważniejsze elementy zostały tutaj po prostu dobrze połączone.
Otrzymujemy natywną rozdzielczość Full HD, wysoką jasność 1500 ANSI lumenów, HDR10 oraz MEMC. Do tego dochodzi Google TV z Androidem 14, 32 GB pamięci wewnętrznej i 2 GB RAM. Projektor może działać bez dodatkowych przystawek, a dostęp do najpopularniejszych usług streamingowych mamy od razu po uruchomieniu.
Bardzo dobrze oceniam również automatyczne ustawianie ostrości i korekcję trapezu. Nie zawsze robią one wszystko idealnie, szczególnie przy nietypowych warunkach i mniejszej powierzchni projekcyjnej, ale ręczna korekta jest prosta, a zapisanie ustawień sprawia, iż problem gwałtownie przestaje mieć znaczenie.
Największą zaletą jest jednak jakość obrazu. Projektor jest naprawdę jasny, kolory są efektowne, a w odpowiednich warunkach projekcja wygląda bardzo dobrze. Do tego dochodzi mocny i zaskakująco dobry dźwięk. Wbudowane głośniki potrafią spokojnie zastąpić dodatkowe nagłośnienie podczas oglądania filmów, a tryb głośnika Bluetooth jest świetnym dodatkiem.
Szkoda natomiast braku kabla HDMI i baterii w zestawie oraz tego, iż projektor nie wykorzystuje możliwości stereo tak dobrze, jak mógłby. Przy tak dobrym brzmieniu aż prosi się o dwa odpowiednio rozstawione kanały.
Wanbo X7 Pro Max kosztujący niespełna 1800 zł jest jednak sprzętem zdecydowanie wartym uwagi. Dostajemy jasny obraz, bardzo dobrą jakość projekcji, sprawnie działający system, wygodne funkcje automatycznej konfiguracji i naprawdę mocny dźwięk. To projektor, który może bez większych problemów stać się centrum domowej rozrywki.
Zalety i wady
ZALETY
- Bardzo dobra jakość obrazu w natywnej rozdzielczości Full HD.
- Wysoka jasność 1500 ANSI lumenów.
- HDR10 oraz technologia MEMC poprawiająca płynność obrazu.
- Google TV i Android 14 bez konieczności korzystania z dodatkowej przystawki.
- 32 GB pamięci wewnętrznej.
- Automatyczne ustawianie ostrości i korekcja trapezu.
- Możliwość bezprzewodowego przesyłania obrazu ze telefona.
- Bardzo mocny i czysty dźwięk.
- Tryb głośnika Bluetooth z możliwością korzystania z urządzenia przy wyłączonym obrazie.
- Wi-Fi 2,4 GHz i 5 GHz oraz Bluetooth 5.0.
- Dobrze prezentująca się obudowa.
- Regulowana, odchylana podstawka.
- Płynne działanie systemu podczas codziennego użytkowania.
WADY
- Brak kabla HDMI w zestawie.
- Brak baterii do pilota.
- Błyszczący przedni panel łatwo zbiera kurz i odciski palców.
- Automatyczne dopasowanie obrazu nie zawsze jest idealne przy mniejszej powierzchni projekcyjnej.
- Brak klasycznego efektu stereo, mimo bardzo dobrej jakości samego dźwięku.

3 godzin temu







