Wszyscy to znamy – idziemy do sklepu po żarówki, a wychodzimy z siatką pełną gadżetów, bez których nagle nie wyobrażamy sobie życia. Kiedy na półce w Action pojawia się bezprzewodowy odkurzacz samochodowy C&C za jedyne 39,95 zł (a w porywach promocji choćby za 30 zł), w głowie zapala się lampka z napisem „okazja”. Postanowiłem sprawdzić, czy ten smukły sprzęt o mocy 60 W rzeczywiście ułatwi mi życie, czy raczej wystawi na próbę moją cierpliwość.
Niezłe złego początki, czyli solidny plastik za grosze
Nie tak dawno pisaliśmy o promocji bezprzewodowego odkurzacza samochodowego C&C, który można było dostać w Action za 29,99 zł. Dlaczego by wiec go nie sprawdzić? Pojechałem, kupiłem i tak trafił w moje ręce. Po wyjęciu z pudełka sprzęt robi zaskakująco dobre pierwsze wrażenie. Od razu widać, iż to odkurzacz typowo podręczny. Jest mały (31 x 8 x 8 cm) i bardzo lekki, co w teorii ma ułatwić dotarcie do najbardziej irytujących zakamarków w samochodzie. W opakowaniu, oprócz samego urządzenia, znajdziemy wielojęzyczną instrukcję, 50-centymetrowy kabel ładujący USB-C oraz zestaw końcówek, w tym tę przeznaczoną do trudno dostępnych miejsc.
Biorąc pod uwagę cenę, jakość wykonania naprawdę może się podobać. Plastiki są całkiem nieźle spasowane, sprzęt dobrze leży w dłoniach i wygląda solidnie. To w tej półce cenowej wcale nie jest oczywistością. Obsługa to wzór minimalizmu. Jeden duży przycisk na obudowie załatwia wszystko. Pierwsze naciśnięcie uruchamia odkurzacz, kolejne zwiększa moc, a trzecie go wyłącza.
Ładujesz długo, odkurzasz krótko
Zbiornik na kurz – zgodnie z logiką i gabarytami urządzenia – jest mikroskopijny. Ciężko więc spodziewać się tu pojemności na miarę domowego sprzętu. Dostanie się do niego jest jednak banalnie proste. Wystarczy przekręcić górną część w bok, co daje nam dostęp do pojemnika i filtra HEPA.
Na spodzie rączki ulokowano gniazdo USB-C do ładowania oraz prostą diodę informacyjną. Świeci na czerwono – odkurzacz się ładuje. Świeci na zielono – bateria jest pełna. Samo ładowanie trwa znośne 40 minut. Schody zaczynają się jednak podczas pracy, bo w pełni naładowany akumulator zapewnia nam niecałe 10 minut zabawy. Co gorsza, producent pożałował jakiegokolwiek wskaźnika słabnącej baterii. Żadnej migającej diody, żadnego ostrzeżenia. Odkurzacz po prostu w pewnym momencie gaśnie, zostawiając nas z wpół odkurzonym fotelem. Na dodatek z każdą kolejną minutą jego użycia słychać jakby silnik zwalniał obroty.
Tak odkurzacz z Action radzi sobie ze sprzątaniem. Dużo hałasu, mało akcji
Największa zaleta tego sprzętu? Po włączeniu działa. Dźwięk silnika jest dość głośny, choć wciąż znośny dla ucha. Niestety, deklarowana moc ssąca (6000 Pa) brutalnie weryfikuje marzenia o lśniącym wnętrzu auta. Odkurzacz zdecydowanie lepiej wygląda, niż odkurza.
Z trudniejszymi zabrudzeniami na tapicerce przegrywa w przedbiegach. Urządzenie ma wyraźne problemy choćby z zebraniem luźnych okruchów z wycieraczki. Postanowiłem więc ułatwić mu zadanie i wysypałem na gładkie domowe panele trochę żwirku. Efekt? Znacznie szybciej i skuteczniej uporałbym się z tym zwykłą miotłą. Odkurzacz początkowo stara się wciągać drobiny całkiem dziarsko, ale jego filigranowy układ błyskawicznie się zapycha. choćby dołączone, bardzo dobrze spasowane końcówki nie są w stanie zakamuflować faktu, iż sprzęt po prostu nie ma siły ciągnąć. Różnica między trybem normalnym a „turbo” jest adekwatnie niezauważalna.
Gadżet, który uczy pokory
Bezprzewodowy odkurzacz C&C z Action przypomina trochę te najbardziej zużyte, osłabione odkurzacze na myjniach samoobsługowych. Niby szumią, ale żeby cokolwiek wciągnąć, trzeba stracić więcej nerwów, niż jest to warte.
Czy to znaczy, iż sprzęt ten należy od razu przekreślić? Niekoniecznie. jeżeli obniżymy nasze oczekiwania do minimum, znajdziemy dla niego zastosowanie. Nie wyczyścisz nim gruntownie samochodu, ale jeżeli szukasz czegoś, co leży w schowku i służy wyłącznie do zebrania świeżego kurzu z deski rozdzielczej czy kilku lekkich okruchów – da sobie radę. To nie jest pogromca brudu. To estetyczna, budżetowa miotełka z silniczkiem, która za 40 złotych brutalnie przypomina nam starą prawdę: za prawdziwą moc trzeba po prostu dopłacić.
Plusy:
- Cena: Kosztuje niespełna 40 zł, a w promocjach bywa jeszcze tańszy.
- Wykonanie: Jak na tę półkę cenową, plastiki są solidne i dobrze spasowane.
- Gabaryty: Jest bardzo lekki i mały, co ułatwia jego przechowywanie w aucie.
- Ładowanie: Posiada wygodne złącze USB-C.
- Akcesoria: W zestawie znajdziemy przydatne i dobrze pasujące końcówki.
Minusy:
- Moc ssąca: Jest zbyt słaba, by poradzić sobie z trudniejszym brudem.
- Zapychanie się: Niewielki filtr błyskawicznie zapycha się podczas pracy.
- Czas pracy: W pełni naładowany akumulator starcza na niecałe 10 minut.
- Brak wskaźnika baterii: Odkurzacz wyłącza się nagle bez żadnego ostrzeżenia o rozładowaniu.
- Tryby mocy: Różnica między trybem normalnym a „turbo” jest w praktyce mało zauważalna.
Producent ani sieć sklepów Action nie mieli wpływu na niniejszą recenzję.

6 godzin temu











