Nie testowałem na blogu zbyt wielu inteligentnych szczoteczek. Segment jest reprezentowany przez całkiem sporo propozycji, ale nie widziałem wśród nich ostatnio zbyt wielu innowacji. Na zeszłorocznej prezentacji produktowej MOVA moją uwagę przykuła nietypowa smart szczoteczka soniczna ze wsparciem kamerki. Potraktowałem to stoisko jako ciekawostką, ale zastanawiałem się, czy pozwoliłbym „zajrzeć” do swojej buzi algorytmom AI. Nie sądziłem, iż przyjdzie mi sprawdzić te technologie we własnym zakresie. Dawno nie testowałem żadnego łazienkowego gadżetu, więc postanowiłem podjąć wyzwanie i ocenić możliwości nowego zestawu MOVA Fresh 20 Sensus. Zaawansowanej szczoteczki ze Sweep&Sonic oraz inteligentną pracą w współpracy z danymi analizowanym przez Sztuczną Inteligencję. Brzmi wystarczająco futurystycznie?
Testy urządzenia jak zwykle podzieliłem na fazy. Te przedstawiałem przez połowę stycznia w ramach serii coczwartkowych przeglądów inteligentnych rozwiązań dla domu. Poznałem już elektronikę, pracę aplikacji oraz proponowane funkcje wystarczająco dokładnie, by przygotować materiał zbiorczy. Na wstępie podzielę się planem działań w ramach przeprowadzanych testów. Pierwszą ich połowę możecie znać z cyklu o Moim Smart Domu. Teraz obie publikację będę aktualizował na bieżąco w tym samym czasie.
Plan testów smart szczoteczki MOVA Fresh 20 Sensus:
- premiera modelu w Polsce i ogólna charakterystyka
- pierwsze uruchomienie zestawu szczoteczki i detektora
- na czym polega działanie tandemu MOVA?
- użytkowanie inteligentnej szczoteczki i monitoringu płytki nazębnej
- aplikacja MOVAhome (cyfrowy „trener” wspierający mycie zębów)
- nietypowe rozwiązania Bone-Conduction Voice Guidance
- podsumowanie smart szczoteczki – do kogo jest kierowana?
Smart szczoteczka MOVA Fresh 20 Sensus poszerzyła polską ofertę
Pewnie zauważyliście już, jak rozbudowaną ofertę smart produktów posiada MOVA. W dziale szczoteczek najnowszą propozycją jest model Fresh 20 Sensus, który łączy współpracę dwóch urządzeń. W Polsce model zadebiutował 15 stycznia i był choćby proponowany do końca miesiąca ze sporą zniżką 25%. Aktualnie kosztuje ok. 500 zł, więc już sama cena zapowiada spory potencjał możliwości. Na początku wprowadzę w temat, bo być może ciekawi Was, po co w pudełku aż dwa gadżety.
Szczoteczka MOVA Fresh 20 Sensus została przygotowana do dokładnego mycia zębów, ale i obserwację płytki nazębnej. Nie śledzę dokładnie rynku, ale nie przypominam sobie, by detektory do tego celu było ogólnodostępne. Śledzenie postępów mycia przy użyciu „endoskopu” nie są tradycyjne w domowych warunkach.
MOVA przygotowało zestaw, w którym soniczne mycie sprzęgnięto z czujnikami (jak w wielu konkurencyjnych wyrobach), ale z udoskonalonymi metodami „szczotkowania”, no i algorytmami AI w ramach smart higieny. Marka proponuje łączenie analizy efektywności mycia w połączeniu z kamerką, która sprawdza poprawność codziennych czynności związanych z zębami. To połączenie ma poprawić skuteczność działań, a nie bazować wyłącznie na monitorowaniu czasu mycia.
Jak to wygląda w praktyce? O tym szerzej w dalszej części materiału. Zapraszam do lektury. Sprawdziłem jak to działa.
MOVA Fresh 20 Sensus – pierwsze uruchomienie
MOVA Fresh 20 Sensus to dopiero moja druga smart szczoteczka. Ta poprzednia (od Oclean) była ze zdecydowanie niższej półki, więc choćby nie będę jej z wyrobem MOVA zestawiał. Chciałem tylko zwrócić uwagę na spory przeskok, jaki daje najnowszy model. Nie tylko w ramach rozbudowanych opcji, ale też samej techniki szczotkowania. O nich jednak w dalszej części testów. W tej fazie chciałem skupić się na ustawieniach i konfiguracji łazienkowego gadżetu. Już sam proces parowania, łączenia i kalibracji, potwierdza, z jak zaawansowanym urządzeniem mamy do czynienia. Nigdy nie przypuszczałem, iż kalibracja szczoteczki do zębów może zająć tyle czasu. Nie narzekam na długość procesu, bo to czynność jednorazowa. Bardziej chodzi mi o poziom technologii, które są tu oferowane.
W zestawie MOVA mamy dwa oddzielne urządzenia, które parujemy z aplikacją MOVAhome oddzielnie. Jedno przez Bluetooth, więc szybciej, drugie przez Wi-Fi, więc z nieco większą liczbą kroków. Na koniec z bezpośrednim połączeniem obu modułów między sobą (szczoteczki i kamerki z wykrywaczem płytki nazębnej). W ramach pierwszego kontaktu z aplikacją czeka nas jeszcze proces nauki oferowanych funkcji. Ogarnięcie samego „szczotkowania” nie sprawi kłopotów. Nieco większym wyzwaniem jest higiena z uwzględnieniem monitorowania detektorem. Będzie z tym nieco więcej zachodu, ale i skuteczność mycia znacznie wyższa, zwłaszcza, iż w pełni kontrolowana. Z zestawem MOVA otrzymujemy szansę na wnikliwsze pilnowanie higieny jamy ustnej.
Smart szczoteczka MOVA Fresh 20 Sensus – jak to działa?
Wspomniałem już wyżej, iż „zabawy” z higieną jest tu nieco więcej, ale chyba się opłaca. Najpierw w ruch idzie oczywiście szczoteczka. Już przy samym procesie mycia zębów analizowane są dane z przeprowadzanych czynności. To jednak potrafi wiele innych smart szczoteczek na rynku. Sensory i smart funkcje wspomagają w efektywności, bo śledzą położenie szczoteczki. W przypadku MOVA warte zauważenie jest kilka trybów mycia, dwie końcówki i specjalny tryb szczotkowania (sonicznego) góra-dół, który poprawia jakość mycia (i masowania!).
Mycie zębów z wykorzystaniem Fresh 20 Sensus jest wspierane kilkoma pomocami, których w normalnej szczoteczce nie znajdziemy (lub musimy pilnować ich samodzielnie przy tradycyjnym myciu). Samodzielnie, czyli przeważnie niedokładnie lub bez pełnej rutyny w ramach zaleceń specjalistów. To generalnie powszechny problem, który dotyczy większości z nas. choćby jeżeli szczotkujemy zęby wystarczająco długo, to najczęściej bez pełnego objęcia jamy ustnej. Smart szczoteczki próbują z tymi nawykami walczyć poprzez swoje udogodnienia. MOVA zaproponowała ich w swoim modelu kilka:
- kształt włosia i ruchy „góra-dół” (w obu dla poprawy skuteczności mycia, ale i masowania dziąseł, które przecież zęby utrzymują w ryzach). W trakcie mycia da się efekty mikrodrgań z pionowym ruchem główki odczuć.
- czas (postępu) pilnuje wskaźnik LED na tyle szczoteczki (odbijający się w lustrze)
- wskazówki głosowe brzmią najciekawiej, bo docierają przez kontakt z zębami (o tym więcej w dalszej części testu)
- szczoteczka MOVA stara się wskazywać obszary uzębienia (strefy), którym należy poświęcić odpowiednią ilość czasu. Chodzi o równomierne rozłożenie działania, a nie „na oko”, jak robimy to przy zwykłym szczotkowaniu.
- wszystkie najważniejsze zapisy (czas pracy, tryb szczotkowania, wizualizacje rozmieszczenia płytki) można śledzić na małym, prawie calowym ekraniku zintegrowanym ze szczoteczką.
- tryb Smart z wykorzystaniem monitorowania płytki nazębnej (o nim więcej niżej)
Oddzielnym tematem pozostaje stosowanie detektora płytki nazębnej. Ten moduł podnosi całą higienę na wyższy poziom przez zastosowanie kamerki, światła UV i systemu AI. Urządzenie jest mniejsze od szczoteczki. Główkę zakończono kamerką. To właśnie ona ma analizować obraz, a algorytmy Sztucznej Inteligencji wskazywać miejsca, w których system wykrył płytkę nazębną. Zadaniem trybu Smart jest analizowanie danych i dostosowywanie intensywności szczotkowania na ich bazie.
O ile szczoteczkę można użytkować bez aplikacji, to już detektor lepiej połączyć z większym wyświetlaczem telefona. Chodzi o proces rejestrowania zębów, bo sam zapis można potem śledzić m.in. na ekraniku samej szczoteczki w trakcie mycia zębów. Cel tego tandemu jest jasny – uzupełniać zakres danych, na podstawie których tryb inteligentny samodzielnie dopasuje ustawienia pracy dla newralgicznych obszarów. Smart szczoteczki bazowały dotąd wyłącznie na czujnikach ruchu. Teraz dochodzi do tego dodatkowa warstwa, no i wszędobylskie ostatnio AI. MOVA zapewnia, iż wszystko w intuicyjnej obsłudze, co w zasadzie mogę tu potwierdzić. Konieczne jest jednak wejście w odpowiednią rutynę, a także zrozumienie podejścia. Wtedy, po odpowiednim czasie, powinniśmy odczuć rezultat.
Smart szczoteczka MOVA Fresh 20 Sensus – użytkowanie
MOVA Fresh 20 Sensus przedstawiłem już bardzo dokładnie, ale podejrzewam, iż najbardziej będzie Was interesować użytkowanie tychże smart urządzeń. Od razu uspokoję, rozwiązania są inteligentne, ale samo szczotkowanie zębów nie potrzebuje codziennego kontaktu z telefonem. Dbamy o zęby w sposób dobrze nam znany, ale precyzyjniejszy. Szczoteczka MOVA posiada pełną kontrolę bez potrzeby angażowania aplikacji, ale naprawdę warto ją otwierać. Swoją uwagę skupiłem na początek na trybie inteligentnym, ale obok są jeszcze m.in. ten delikatny i wybielający. W razie potrzeby łatwo je na urządzeniu przełączyć jednym przyciskiem.
Wszystkie opisane wyżej elementy usprawniające proces mycia są przydatne. Ekran na szczoteczce ze wskaźnikiem zębów, pasek LED na tyle pilnujący postępów, a także dodatkowe instrukcje głosowe przez przewodnictwo kostne. MOVA dysponuje blokadami przy nadmiernym nacisku główki. Oczywiście z późniejszym raportem w apce. Znajdziemy tu punktację za mycie, dzięki której sprawdzimy, jak poprawnie wykonaliśmy zadanie, ale też podsumowanie pracy urządzenia – również z czasem nadmiernego nacisku. Po kilku myciach prawidłowego „szczotkowania” się nauczymy.
Tryb smart uwzględnia dane z detektora płytki nazębnej, czyli kamerki zamocowanej w drugim urządzeniu. MOVA zaleca, by skanowanie jamy ustnej wykonywać co około dwa tygodnie. Proces ten jest dość żmudny, bo każdy ząb trzeba obejrzeć, ale warty wykonania (raz na te 14 dni). Proces jest wspierane instrukcjami asystentki głosowej, no i zakończony pełnym raportem, który od razu synchronizuje się ze szczoteczką. Kolejne mycie uwzględnia już zapis i wie, gdzie konieczne jest skupienie uwagi przy myciu. Aplikacja wskazuje okolice zębów z nagromadzoną płytką. Na telefonie możemy przejrzeć zdjęcia i konkretne obszary jamy ustnej, które wymagają większej uwagi. Bardzo możliwe, iż dla niektórych tak szeroki zapis będzie ponad potrzeby, ale myślę, iż warto poznać własną technikę szczotkowania i popełniane błędy. Na początku chciałem zaoszczędzić Wam obrazów ze skanera, ale postaram się wykonać jakieś zdjęcie z kamerki, by pokazać, jak wygląda zapis danych na podstawie ujęcia. Poprawne mycie zębów zapobiega powstawaniu kamienia, a tu MOVA oferuje narzędzia do unikania takich tematów.
Mam porównanie pracy sonicznej technologii z poprzednimi szczoteczkami w tej technologii. MOVA proponuje w swoim modelu Sweep&Sonic z większym zakresem poruszania się główki. Da się tę pracę na dziąsłach odczuć. Właśnie dla nich ten silnik soniczny powstał. Szczoteczka ma przy okazji masować dziąsła. Pracę zaproponowano w zakresie 22 800 do 39 600 wibracji na minutę. Końcówka z włosiem posiada kilka niezależnie pracujących stref, co prawdopodobnie ma pozwolić na lepsze dopasowanie przy przyłożeniu do różnych typów zębów. Dodam tu, iż w odróżnieniu od wcześniej stosowanej Oclean, nie miałem tutaj poczucia nieprzyjemnego przekazu mocy na zęby/dziąsła. Jest to chyba zasługą specjalnych poduszek powietrznych, które przejmują część wibracji. Wygląda na to, iż Sweep&Sonic da największą korzyść właśnie od strony łączenia zębów z dziąsłami (okolic szyjek). Zauważę, iż to tam bardzo często dochodzi do niedoczyszczania przy użyciu standardowej szczoteczki.
[materiał w trakcie realizacji]

3 godzin temu







