
Rekordowo lekki laptop, potężny, składany komputer ze sprytnie chowanym rysikiem, czy niewielki komputerek, który zmieści się w kieszeni? Miałem okazję zobaczyć, co nowego szykuje w tym roku MSI i podumać na tym, co z tego chciałbym zobaczyć u siebie w domu.
Niespodzianka – był to komputer, a może choćby dwa, koło którego wszyscy przechodzili nieco obojętnie.
Ale po kolei.
MSI zrobiło porządki.

Na razie głównie w swoich seriach użytkowych i biznesowych, ale spokojnie – rewolucja przyjdzie też do segmentu dla graczy. Póki co jednak możemy trochę odetchnąć, jeżeli chodzi o wybieranie tego, z której serii w ogóle chcemy laptopa od MSI.
Pięć dotychczasowych serii zastępują zaledwie trzy – zamiast dotychczasowych Modern, Commercial, Venture i VenturePro, Prestige i PrestigePro oraz Summit i Sumimt Pro (uff) będziemy mieć po prostu Modern, Venture i Prestige. Z małym podziałem na sub-serie, bo z konkretnych powodów będzie to niezbędne.
Ten powód mogłem zobaczyć w przypadku serii Prestige.
MSI Prestige 16 Flip AI+ I był nim prawdopodobnie najciekawszy sprzęt pokazany podczas polskiej prezentacji, czyli MSI Prestige z dopiskiem „Flip”. Poza tym w ramach tej linii mamy jeszcze PrestigePro (z dGPU) i „po prostu Prestige”.

Co zaoferuje najnowszy MSI Prestige Flip? Oczywiście – jak sama nazwa i wcześniejsze zdjęcia wskazują – przede wszystkim opcję składania komputera do układu, w którym może robić za tablet albo wygodny do ustawienia gdzieś ekran z wbudowaną nóżką. Gdzie tą nóżką jest oczywiście podstawa z klawiaturą, a całość jest ułożona w charakterystyczny „daszek”.

W środku – poza podzespołami, o których za chwilę – znajdziemy przede wszystkim miły dodatek w postaci schowka na rysik. Nie tylko pozwala to nie zgubić tego dodatku, ale też zapewnia stałe ładowanie i szybkie ładowanie – ok. godzinę pracy z tym akcesorium możemy uzyskać w zaledwie 13 sekund od włożenia rysika do obudowy.

Poza tym MSI Prestige Flip, oferowany w wersji rozmiarowej 14 i 16 ma – i tutaj drobny spoiler – adekwatnie wszystko, co najnowsze i aktualnie najlepsze.
Każdy z tych komputerów w standardzie wyposażony jest w absolutnie przepiękny wyświetlacz OLED (2,8K w wersji 16 i FHD+ w 14) ze zmienną częstotliwością odświeżania i proporcjami 16:10, chroniony przez szkło Gorilla Glass, poczwórne głośniki, 32 GB RAM i procesor Intel Core Ultra 9, w parze z układem graficznym Intel Arc oraz akumulatory 81 Wh, które mają przełożyć się na pełną dobę działania bez zbliżania się do gniazdka.

Z drobiazgów, o których warto wspomnieć – większa część linii Prestige w tym roku przybrała zdecydowanie bardziej zaoblone i zdecydowanie przyjemniejsze dla oka kształty. Prestige 14 i 16 Flip nie są wyjątkami i w tej materii.
Nie ma też – o dziwo – w całej linii, ani jednego modelu, którego nie dałoby się wygodnie podnosić czy przenosić jedną ręką. choćby najcięższy 16 Flip to zaledwie 1,66 kg, podczas gdy wersja Prestige 16 „bez Flip” ma masę 1,59 kg i obie można spokojnie podnosić o tak:

Bo… tak, klienci mają w przypadku linii Prestige i rozmiarów 14 oraz 16 dwie opcje do wyboru (choć na prezentacji i w sklepach póki co był tylko 16 Flip z „obracanych”). Mogą zdecydować się albo na Flipa, albo na klasyczny komputer przenośny bez obracanego ekranu.
MSI Prestige 16 AI+ Parametry są tu bardzo zbliżone, ale jest kilka różnic, które mogą być dla niektórych istotne. I tak przykładowo 70 g różnicy raczej kilka zmieni, ale już 30 godzin pracy na jednym ładowaniu (14 i 16 bez Flip) – może zrobić sporą różnicę. Oczywiście te dane producenta postaramy się jeszcze zweryfikować, żeby sprawdzić, ile realnie da się ugrać bez sięgania po zasilacz.
Jeśli chodzi o inne różnice, to „szesnastki” oferują wspomnianą zmienną częstotliwość odświeżania do 120 Hz. W przypadku pozostałych modeli musi nam wystarczyć 60 Hz.
Laptopem, którego pewnie wybierze większość będzie MSI Prestige 14. Walczący z… 13.
MSI Prestige 13 AI+Powodem tej walki będzie głównie masa. O ile bowiem Prestige 14 jest już niesamowicie lekki (1,32 kg), o tyle Prestige 13 podnosi tę poprzeczkę jeszcze wyżej. jeżeli położymy go na wadze, to – ze standardowym akumulatorem 53 Wh – wyświetlany wynik nie przekroczy 900 g. jeżeli ktoś na co dzień biega bez przerwy z laptopem w ręce albo plecaku, tych 400 g może zrobić gigantyczną różnice. Zresztą czuć to było choćby podczas krótkich „przymiarek” podczas prezentacji – tak, Prestige 14 jest lekki, ale Prestige 13 to kompletnie inna bajka.
Jednocześnie Prestige 13 zachowuje cudowny ekran OLED (13,3″) o proporcjach 16:10 i – trochę niespodzianka – rozdzielczości 2880 x 1800 pikseli. Jedyne, co może trochę psuć humor w jego przypadku to fakt, iż o ile 14 i 16 doczekały się nowych, zaoblonych obudów, tak „baza” 13 pozostała trochę bardziej kanciasta”. Wygląda wprawdzie dalej świetnie, ale jednak kierunek stylistyczny narzucony przez większe modele jest po prostu – przynajmniej dla mnie – lepszy.
Co jeszcze nowego pojawiło się w laptopach MSI?
Chociażby nowe MSI Center i nowe funkcje gładzików. od dzisiaj możemy skorzystać z krawędzi jako elementów aktywujących skróty. Przykładowo możemy przeciągnięciem z górnej krawędzi do dołu automatycznie zrobić zrzut ekranu. Albo przewinąć wzdłuż bocznej krawędzi, żeby zmienić głośność czy poziom podświetlenia.

Akcje te będzie można też w dużej mierze personalizować, więc każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, oszczędzając dzięki temu cenne sekundy.
Widzisz ten monitor? To niedobrze, bo to komputer.
MSI PRO AP242PTzn. sprawa jest dość skomplikowana, bo MSI ma w tej chwili w ofercie i monitory, i komputery typu AiO, i na pierwszy rzut oka trudno czasem stwierdzić, który z nich jest który. Bez zaglądania do specyfikacji nie pomoże czasem choćby wędrówka za „monitor”. Komputery AiO potrafią być u MSI imponująco cienkie, a z drugiej strony – wyższe modele monitorów potrafią być tak rozbudowane, iż przypominają pełnoprawny komputer.
Przykładowo – komputer czy monitor (pomijając doklejoną karteczkę)?

Otóż: monitor, dokładniej monitor z serii Pro Max, ze wspaniałą matrycą QD-OLED, specjalnymi dodatkami pozwalającymi ją chronić i ułatwiać nam życie (m.in. system wykrywania, czy ktoś siedzi przed monitorem, czy nie), rozdzielczością 4K i przekątną 27″.
PRO MAX 271UPXW12GDla odmiany to, co widzieliście na pierwszym zdjęciu w tej części tekstu, to pełnoprawny komputer, a dokładniej AP242P. Do wyboru w ramach tej serii są matryce 23,8″ i 27″ (w tym drugim przypadku – oznaczenie AP272P), procesory do i7 14700 i do 64 GB RAM DDR5 oraz jeden slot M2 SSD. I tak, choćby wchodząc za ten komputer, trudno uwierzyć, iż to coś więcej niż monitor.
Na dodatkowy plus – adekwatnie wszystkie monitory i AiO były na tyle ciekawie albo po prostu ładnie wykończone z tyłu, iż nie miałbym problemów, żeby postawić je u siebie w biurze „tyłem” do wejścia.
Moi faworyci ukryli się jednak trochę w cieniu.
MSI PRO DP80 AI A2G-12SEUI były to dwa niezwykle kuszące modele, które chętnie widziałbym u siebie w domu, a najlepiej w mojej domowej serwerowni.
Pierwszym z nich, widocznym na zdjęciu powyżej, jest MSI Pro DP80, czyli komputer w obudowie SFF, oferujący 4 sloty DDR5, 2 złącza LAN 2,5 Gb/s, Thrunderblot 4, łatwą rozbudowę i dostęp do podzespołów oraz układy Intel Core Ultra 7 155H. Dostępnych konfiguracji jest multum, a i w razie czego każdy może wprowadzić modyfikacje według własnego uznania. Do środka – co zresztą widać na zdjęciu – zmieszczą się choćby niskoprofilowe karty graficzne, więc potencjał na pełnoprawny komputer do pracy albo na domowy serwer z ogromnym zapasem mocy jest spory.
MSI CUBI NUC AI 1UMGJeśli dla kogoś to jednak przez cały czas za duża obudowa, to MSI przywiozło do Polski też komputer z serii Cubi, czyli pełnoprawny miniPC, pełnoprawnie mieszczący się w kieszeni. Ewentuanie mieszczący się za monitorem MSI, bo wybrane modele mają na takie komputery specjalne miejsce, dzięki czemu możemy sobie zrobić AiO… nie kupując AiO.
Cubi od MSI, przynajmniej w wersji AI 1UMG, nie jest jednak ot takim zwykłym miniPC. Pomijając fakt, iż w środku może się znaleźć na dobrą sprawę cokolwiek, czego zażyczy sobie klient, choćby kupując produkt „z półki” dostajemy zaskakująco sporo. Procesor? Intel Core Ultra i to choćby z „7” w nazwie. Do tego dwa sloty na DDR5 w rozmiarze SODIMM, opcja podłączenia do 4 monitorów, dwa porty Thunderblot 4, dwa porty LAN 2,5 Gb/s i dwa złącza M.2 na dyski. I do kompletu prawdopodobnie śmiesznie niskie zużycie prądu oraz pomijalna ilość zajmowanego miejsca.
Poproszę dwa takie.
A ile te wszystkie nowości kosztują?

To, oczywiście, zależy.
Jeśli chodzi o nowe laptopy z serii Prestige, to na starcie dobra informacja – w ramach premierowej oferty dostajemy dodatkowy rok gwarancji i przy okazji rok dostępu do NordVPN (tutaj szczegóły).
A same ceny? Sztandarowy model, czyli MSI Prestige 16 Flip kosztuje w tej chwili 7799 zł i za tę kwotę dostaniemy procesor Core Ultra 9 386H, Windowsa 11, układ graficzny Intel Arc, ekran dotykowy z rysikiem, 32 GB RAM i 2-terabajtowy dysk NVMe. Wariant bez dopisku Flip, z dyskiem 1 TB i układem Core Ultra 7 355 kosztuje natomiast 6499 zł.
Osoby, którym zależy na mniejszym laptopie, zerkną pewnie w pierwszej kolejności na Prestige 14. Tutaj, za wariant z Core Ultra 358H, Arc B390, 32 GB RAM i dyskiem 1 TB przyjdzie nam zapłacić 6299 zł.
Ile natomiast kosztuje najmniejszy z nowych laptopów? Za MSI Prestige 13 z Core Ultra 355, 32 GB RAM i 1 TB zapłacimy 6199 zł.
Jeśli bardziej interesuje nas miniaturowe Cubi, to wersja z Ultra 7 155H i 16 GB RAM oraz 1 TB SSD kosztuje 3399 zł. Większy DP80 to natomiast w najtańszej wersji, z Ultra 5 225 i 16 GB RAM oraz dyskiem 512 GB – 2999 zł. Aczkolwiek nikt nie broni nam zamówić odpowiednio droższego wariantu z 32 GB RAM i dwoma dyskami 2 TB.
To ja już chyba idę, żeby skonfigurować swoją wersję.








