Takie zdjęcia robi OPPO Find X10 Pro Max. Pierwsze wrażenia po tygodniu użytkowania

3 godzin temu

Dopiero co testowałam rewelacyjnego pod wieloma względami OPPO Find X10 Ultra, a tymczasem w moje ręce trafił już kolejny intrygujący przedstawiciel najnowszej serii flagowców od OPPO. Mowa oczywiście o modelu OPPO Find X10 Pro Max, który na polskim rynku zadebiutuje już niebawem. Chiński producent wykazał się w tym roku jeszcze większymi ambicjami niż dotychczas, co widać już na pierwszy rzut oka. Nowy model to nie tylko ewolucja, to bardzo wyraźny krok naprzód w kierunku mobilnej fotografii bez kompromisów. Z tyłu znajdziemy bowiem aż trzy matryce o rozdzielczości 200 MP, co w świecie telefonów wciąż brzmi jak czysta abstrakcja. Jak to wszystko sprawdza się w praktyce? Na pełne przemyślenia dotyczące płynności działania, zarządzania energią i codziennego użytkowania musicie poczekać do oficjalnej premiery, która odbędzie się 21 października. Dziś natomiast zabieram Was w wizualną podróż. Skupimy się na designie, jakości wykonania oraz – co najważniejsze – na tym, jakie zdjęcia potrafi wygenerować ten sprzęt.

OPPO Find X10 Pro Max na pierwszy rzut oka

Wielokrotnie wspominałam w swoich tekstach, iż z zasady preferuję telefony mniejsze, kompaktowe, takie, które pewnie i naturalnie leżą w dłoni, a gigantyczne i ciężkie bryły często po prostu odrzucają mnie na samym starcie. Nie oszukujmy się – OPPO Find X10 Pro Max do małych urządzeń z pewnością nie należy. To sprzęt duży, masywny i niezwykle solidny, o którego obsłudze wyłącznie jedną ręką absolutnie nie ma mowy. jeżeli jednak ten fakt wam nie przeszkadza i lubicie czuć, iż trzymacie w ręku kawał porządnej technologii, to wiedzcie, iż telefon ten odwdzięcza się fantastycznym wyważeniem.

Środek ciężkości został tu zaprojektowany tak dobrze, iż mimo sporych gabarytów, telefon nie ciąży w dłoni i nie ma tendencji do wyślizgiwania się. Dzięki płaskim powierzchniom bryła pewnie i wygodnie leży w dłoni, dając poczucie obcowania ze sprzętem klasy premium. Jednocześnie producent zadbał o detale – urządzenie nie „gryzie” w skórę, ponieważ krawędzie zostały odpowiednio i bardzo subtelnie zaokrąglono. Konstrukcja ramy, w połączeniu ze starannie dobranymi materiałami, sprawia, iż OPPO Find X10 Pro Max sprawia wrażenie pancernego, ale przy tym niesamowicie eleganckiego narzędzia.

Wyspa aparatów z logo Hasselblad. Estetyka spotyka się z funkcjonalnością

Najbardziej charakterystycznym elementem na pleckach każdego nowoczesnego flagowca jest oczywiście moduł aparatów. W OPPO Find X10 Pro Max wyspa ta jest wręcz potężna, co przy takiej konfiguracji sensorów jest w pełni zrozumiałe. Muszę jednak przyznać, iż bardzo podoba mi się sposób, w jaki projektanci OPPO do niej podeszli. Mimo swoich imponujących rozmiarów, wyspa aparatów bardzo płynnie i elegancko łączy się z pozostałą częścią pleców. Została zaprojektowana w taki sposób, iż nie przypomina doklejonego na siłę elementu, ale integralną, harmonijną część całej konstrukcji.

Co niezwykle istotne z punktu widzenia codziennego użytkowania – moduł ten nie jest przesadnie wysoki. Dzięki temu po odłożeniu telefonu na biurko czy stół, telefon nie chybocze się aż tak mocno i irytująco, jak ma to miejsce w przypadku wielu konkurencyjnych modeli. W centralnym punkcie wyspy dumnie pyszni się logo Hasselblad, co jest jasnym sygnałem, z jakiego kalibru sprzętem fotograficznym mamy do czynienia.

Trzy matryce 200 MP to nie żart

Przejdźmy do gwoździa programu, czyli do potężnych modułów fotograficznych. To właśnie tu OPPO Find X10 Pro Max ma pokazać swoje prawdziwe pazury. Producent całkowicie przemodelował swoje podejście do hardware’u i jako pierwszy w branży zapowiedział urządzenie, w którym aparat główny, aparat ultraszerokokątny oraz teleobiektyw posiadają potężne sensory o zawrotnej rozdzielczości 200 MP każdy. To brzmi wręcz jak marzenie miłośnika gigapikselowych obrazów.

Oczywiście, my – miłośnicy technologii – doskonale wiemy, iż sama liczba megapikseli na papierze nie jest jedynym, ani choćby najważniejszym parametrem w aparatach. Liczy się fizyczny rozmiar matryc, jasność przysłony, jakość zastosowanego szkła i oprogramowanie. 21 października przekonamy się, czy te pozostałe cechy producent potraktował po macoszemu, ale na ten moment wydaje mi się, iż nie.

Silnik LUMO True Image Engine w praktyce

Zastosowanie potężnego sprzętu to jedno, ale istotne jest też oprogramowanie. OPPO Find X10 Pro Max wykorzystuje nowoczesny silnik przetwarzania obrazu o nazwie LUMO True Image Engine. Według zapowiedzi ma on jeszcze wierniej odwzorowywać detale, kolory i naturalną tonację fotografowanych scen, realizując koncepcję fotografii „True to Life”. Jak to wygląda na żywo?

Mogę śmiało powiedzieć, iż pod względem fotograficznym telefon wypada rewelacyjnie. Zrobione przeze mnie zdjęcia, zarówno miejskich krajobrazów, jak i detali jesiennej roślinności, charakteryzują się niesamowitą naturalnością. Silnik LUMO ewidentnie powstrzymuje algorytmy przed agresywnym, sztucznym podbijaniem kolorów i kontrastu, co jest zmorą wielu współczesnych flagowców. Zdjęcia z tego telefonu oddają rzeczywistość (mniej więcej) taką, jaką widzi ją ludzkie oko. Mamy tu naturalny kontrast oraz fantastyczną rozpiętość tonalną.

Dla tych jednak, którzy preferują estetykę mediów społecznościowych – bardziej podbite, jaskrawe barwy, ciepłe odcienie i mocny kontrast HDR – OPPO zostawiło otwartą furtkę. W aplikacji aparatu możemy błyskawicznie i na stałe zmienić styl wykonywanych zdjęć, dostosowując przetwarzanie obrazu do naszego gustu.

Spójność kolorystyczna? Jest

Wielkim problemem większości telefonów na rynku jest zauważalna różnica w jakości i kolorystyce zdjęć między aparatem głównym a obiektywem szerokokątnym czy teleobiektywem. W OPPO Find X10 Pro Max, dzięki zastosowaniu trzech matryc o tej samej rozdzielczości, ten problem niemal nie istnieje. Zmiana obiektywu w aplikacji to płynne, bezszwowe doświadczenie. Zdjęcia zrobione aparatem głównym, teleobiektywem i obiektywem ultraszerokokątnym w warunkach dziennych wyglądają uderzająco podobnie. Balans bieli, sposób interpretacji kolorów czy zarządzanie kontrastem są na niezwykle wyrównanym poziomie.

Oczywiście fizyki nie da się oszukać w stu procentach. Aparat ultraszerokokątny, być może z racji swojej konstrukcji, generuje nieco mniej szczegółowe obrazy w porównaniu do jednostki głównej, ale żeby to realnie dostrzec przy fotografiach robionych w świetle dnia, musiałam mocno powiększyć obrazy na dużym monitorze komputera.

Nocne łowy w mieście. Jak OPPO Find X10 Pro Max radzi sobie po zmroku?

Zabranie tego telefonu na wieczorny spacer po oświetlonym neonami i latarniami mieście to czysta przyjemność. Główna matryca oraz teleobiektyw pochłaniają ogromne ilości światła, generując ostre, czyste ujęcia z minimalną ilością cyfrowego szumu. Algorytmy świetnie radzą sobie z wyciąganiem detali z ciemnych partii obrazu, jednocześnie nie przepalając jasnych źródeł światła (takich jak neony czy lampy samochodowe).

W przypadku zdjęć nocnych z wykorzystaniem obiektywu ultraszerokokątnego pewne różnice stają się już jednak widoczne gołym okiem. Z uwagi na nieco ciemniejszą optykę tego konkretnego szkła, system musi ratować się mocniejszym wsparciem sztucznej inteligencji. Skutkuje to tym, iż obrazy z tego aparatu w trudnych warunkach oświetleniowych bywają nadmiernie wygładzane przez oprogramowanie odszumiające. Brakuje im tej chrupkiej ostrości, którą oferuje aparat główny, choć przez cały czas są to zdjęcia wysoce używalne i świetnie wyglądające na ekranie telefona.

Aparat w OPPO Find X10 Pro Max to nie tylko zdjęcia. Telefon jawi się jako potężne narzędzie dla twórców wideo. Mamy tu bowiem wsparcie dla nagrywania w rozdzielczości 8K przy 30 klatkach na sekundę, i to z każdego z trzech dostępnych z tyłu obiektywów! Po drugie, na pokładzie znalazł się tryb Open Gate Capture. W dużym uproszczeniu, pozwala on na zapis obrazu wideo z wykorzystaniem absolutnie całej powierzchni potężnej matrycy w proporcjach bliskich kwadratowi. Z takiego surowego pliku twórca podobno może wykadrować zarówno idealne ujęcie pionowe na platformy takie jak TikTok czy Reels, jak i poziome na YouTube – bez utraty kluczowych detali. Brzmi świetnie, ale pozwólcie, iż tym możliwościom przyjrzę się bliżej w recenzji.

Krótkie podsumowanie po tygodniu

Po pierwszych, intensywnych dniach spędzonych z OPPO Find X10 Pro Max, moje wrażenia są niezwykle pozytywne. To nie jest tylko telefon do dzwonienia. To zaawansowany aparat fotograficzny z funkcją dzwonienia.

Decyzja o umieszczeniu z tyłu aż trzech matryc 200 MP była strzałem w dziesiątkę. Poczucie fotograficznej wolności, gdy każdy obiektyw oferuje rewelacyjną rozdzielczość i spójność, jest bezcenne. Zdjęcia wykonane z wykorzystaniem silnika LUMO imponują naturalnością i brakiem cyfrowego przerysowania.

Jednak wygląd i zdjęcia to nie wszystko. Najważniejsze pytania wciąż czekają na odpowiedź. Jak nowa potężna bateria zachowuje się podczas długotrwałego obciążenia? Czy flagowy procesor i nowy system ColorOS 17 zapewnią idealną kulturę pracy i bezproblemową wielozadaniowość? Oraz wreszcie – jak inteligentne funkcje działają na co dzień? Na te i wiele innych pytań odpowiem Wam prawdopodobnie 21 października lub nieco później.

OPPOsmartfony
Idź do oryginalnego materiału