
Narzędzie decydujące o przyszłości więźniów pozostaje zagadką – sekret działania zna jedynie Ministerstwo Sprawiedliwości.
Pogłębiony System Oceny Ryzyka Recydywy to nie krok naprzód, ale wręcz „skok w przyszłość” – zachwalała w 2025 r. wiceminister sprawiedliwości Maria Ejchart. Jak tłumaczyła, Polska przez wiele lat nie posiadała nowoczesnego narzędzia do szacowania ryzyka, a tymczasem PSORR pozwolił dołączyć do „nielicznej grupy państw w Europie i na świecie” korzystających z takiego rozwiązania.
Jak tłumaczy dziś „Rzeczpospolita„, PSORR ujednolica i obiektywizuje prognozę kryminologiczno-społeczną. Wcześniej zajmował się tym wychowawca skazanego. Opinia może wpłynąć na to, czy dana osoba może wyjść wcześniej z więzienia – np. w ramach przerwy w wykonywaniu kary.
Właśnie dlatego Helsińska Fundacja Praw Człowieka domagała się od Ministerstwa Sprawiedliwości udostępnienia kodu źródłowego programu i ujawnienia konkretów nt. tego, jak dokładnie działa.
Resort jednak tej prośby nie spełnił
– PSORR-PL to narzędzie opracowane dla Służby Więziennej, które może decydować o „być albo nie być” skazanego: o tym, czy wyjdzie na wolność wcześniej, czy pozostanie w izolacji do końca kary – zauważa w rozmowie z dziennikiem Marcin Wolny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Od takiego narzędzia należy oczekiwać, iż będzie oparte na danych, przetestowane i regularnie poddawane ewaluacji. Powinno też być przejrzyste co do tego, jakie czynniki bierze pod uwagę i jakie mają one znaczenie dla wyniku, a obrona powinna mieć możliwość weryfikacji jego działania, odniesienia się do wyników i wychwycenia błędów. Im dłużej zajmuję się tym tematem, tym większe mam wątpliwości, czy tak jest. W HFPC chcieliśmy to sprawdzić, składając do ministra sprawiedliwości wniosek o dostęp do informacji publicznej. Odpowiedziała nam cisza, dlatego o sprawie zdecyduje sąd administracyjny – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Helsińska Fundacja Praw Człowieka argumentując na swojej stronie złożenie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie wyjaśnia, iż PSORR-PL może „w istotny sposób decydować o tym, jak długo człowiek pozostaje w więzieniu i w jakich warunkach odbywa karę”.
Publicznie niedostępne są wszystkie czynniki, które bierze się pod uwagę, ich waga przy obliczaniu wyniku, dane o skuteczności ani informacje o tym, kto opracował narzędzie, w jaki sposób i czy kiedykolwiek sprawdzono, czy działa prawidłowo. Co więcej, nie wiemy w jakiej skali narzędzie może się mylić. Błąd w jedną stronę oznacza, iż osoba, która nie popełniłaby przestępstwa po zwolnieniu, zostanie uznana za skazanego „wysokiego ryzyka” i dłużej pozostaje za kratami, generując po stronie państwa niepotrzebne koszty. Błąd w drugą stronę, może sugerować szybsze zwolnienie skazanego, który powinien jeszcze pozostać w izolacji – tłumaczy fundacja.
– Bez wiedzy o szczegółach działania algorytmu, skazani i ich obrońcy nie są w stanie efektywnie podważyć efektów jego działania, co pozostaje w sprzeczności z prawem do obrony skazanego – tłumaczy dr Marcin Szwed, szef Programu Spraw Precedensowych HFPC
Dziennik zwraca uwagę, iż zasady funkcjonowania narzędzia „budzą emocje”. W rozmowie mec. Monika Gorząch, adwokatka z Katowic, podkreśla, iż najniższy wskaźnik ryzyka powrotności wynosi 20 proc. Jak tłumaczy, skazany startuje od tego poziomu i nie ma szansy zejść poniżej. Natomiast im wyższa wartość, tym większe ryzyko ponownego popełnienia przestępstwa.
Tymczasem ja pracuję również z takimi osadzonymi, co do których jestem pewna, iż ryzyko powrotności do przestępstwa jest zerowe – dodaje.
Sędzia Tomasz Huminiak, przewodniczący IV Wydziału Penitencjarnego w Sądzie Okręgowym w Opolu, podkreśla jednak, iż „wyniki raportu nie są w żaden sposób wiążące dla sądu”. Jak tłumaczy, jest to pewnego rodzaju wskazówka, którą należy traktować z odpowiednim dystansem.
Z kolei dr Paweł Kobes z Zakładu Prawa i Polityki Penitencjarnej UW dodaje, iż na ocenę systemu pozostało za wcześnie. Jego zdaniem zaletą jest wykorzystywanie narzędzia w początkowym okresie odbywania kary.















