Szykujcie budziki. Z Polski zobaczymy, jak rakieta Muska wbije się w Księżyc

konto.spidersweb.pl 4 godzin temu

Na powierzchni Księżyca dojdzie do nietypowego wydarzenia. Już 5 sierpnia 2026 r. w jego widoczną z Ziemi stronę uderzy zużyty człon rakiety Falcon 9 firmy SpaceX, który od ponad półtora roku dryfuje w przestrzeni kosmicznej. Astronomowie liczą, iż uda się zarejestrować zarówno błysk w chwili uderzenia, jak i ogromny obłok księżycowego pyłu. Zjawisko będzie można próbować obserwować również z Europy, w tym z Polski.

Obiekt, który zmierza w stronę Księżyca, to górny stopień rakiety Falcon 9 oznaczony jako 2025-010D. W styczniu 2025 r. wyniósł w przestrzeń kosmiczną dwa prywatne lądowniki zmierzające na Srebrny Glob. Po wykonaniu swojego zadania rakieta nie miała już paliwa, aby wykonać kontrolowany manewr.

W podobnych sytuacjach część rakiet kierowana jest z powrotem w atmosferę Ziemi, gdzie ulega spaleniu. Tym razem nie było to możliwe. Zużyty stopień pozostał więc na orbicie wokół Układu Ziemia–Księżyc, a siły grawitacyjne stopniowo zmieniły jego trajektorię. Według obecnych obliczeń zakończy ona swój lot zderzeniem z powierzchnią naszego naturalnego satelity.

Obiekt ma około 12 m długości, 4 m średnicy i waży około 4 t. W momencie uderzenia będzie poruszał się z prędkością około 8750 km/h.

Gdzie i kiedy nastąpi uderzenie?

Według aktualnych prognoz kolizja nastąpi 5 sierpnia 2026 r. o godz. 06:35 UTC, czyli o godz. 08:35 czasu polskiego letniego (CEST). Księżyc będzie bardzo dobrze widoczny także w Polsce. Wschodzi on z poprzedniego wieczoru, a o godz. 8:35 rano czasu polskiego znajdzie się jeszcze wysoko na niebie (przykładowo dla Warszawy będzie to około 30-35 stopni nad południowo-zachodnim horyzontem), powoli chyląc się ku zachodowi.

Miejscem zderzenia ma być okolica krateru Einstein, znajdującego się na widocznej z Ziemi stronie Księżyca. Daje to astronomom szansę na bezpośrednią obserwację całego zjawiska bez konieczności wysyłania sond kosmicznych.

Choć sam krater powstały po uderzeniu będzie zbyt mały, by zobaczyć go amatorskim teleskopem, istnieje realna szansa na uchwycenie błysku oraz wyrzuconego ponad powierzchnię obłoku pyłu.

Powstanie nowy krater na Księżycu

Autorzy opublikowanej w serwisie arXiv pracy naukowej przeprowadzili szczegółowe symulacje komputerowe wykorzystujące dane orbitalne przygotowane przez astronoma Billa Graya.

Modele pokazują, iż zachowanie rakiety będzie różnić się od uderzenia typowej planetoidy. Asteroidy są zwarte i bardzo gęste, natomiast górny stopień rakiety jest w dużej mierze pustą w środku konstrukcją wykonaną z cienkich stopów metali.

Oznacza to, iż zamiast głęboko wbić się w grunt, konstrukcja niemal natychmiast zostanie zmiażdżona. Energia kinetyczna zostanie przekazana księżycowemu podłożu, powodując powstanie krateru o średnicy od 20 do 30 m.

Jednocześnie nad powierzchnię zostanie wyrzucona ogromna ilość regolitu, czyli drobnego pyłu pokrywającego Księżyc. Według symulacji chmura pyłu może wznieść się choćby na wysokość kilku kilometrów.

Naturalne uderzenia meteoroidów w Księżyc zdarzają się regularnie, ale bardzo rzadko znamy z wyprzedzeniem dokładny moment i miejsce takiego wydarzenia. Tym razem sytuacja wygląda inaczej.

Astronomowie będą mogli wcześniej przygotować teleskopy i kamery, a następnie porównać przewidywania modeli z rzeczywistym przebiegiem zderzenia. To pozwoli sprawdzić, jak dokładnie zachowuje się materiał wyrzucany z powierzchni Księżyca oraz jak wygląda proces powstawania świeżych kraterów.

Badacze chcą również przetestować nową metodę bardzo precyzyjnego wyznaczania miejsca uderzenia. W przyszłości może ona znaleźć zastosowanie podczas planowanych eksperymentów sejsmicznych na Księżycu, które będą badały wnętrze naszego naturalnego satelity. Znajomość dokładnego punktu i energii uderzenia pozwala bowiem lepiej interpretować fale sejsmiczne rozchodzące się we wnętrzu globu.

To wydarzenie także dla astronomów amatorów

Autorzy publikacji apelują, aby do obserwacji włączyły się nie tylko profesjonalne obserwatoria, ale również astronomowie amatorzy dysponujący odpowiednim sprzętem.

Kluczowe znaczenie będzie miał czas. Uderzenie potrwa ułamek sekundy, dlatego najlepsze rezultaty mają zapewnić kamery rejestrujące obraz z bardzo dużą liczbą klatek na sekundę. Pozwoli to uchwycić zarówno krótki błysk powstający podczas kolizji, jak i rozwijający się przez kolejne sekundy pióropusz księżycowego pyłu.

Jeżeli prognozy się potwierdzą, będzie to jedno z nielicznych w historii przypadków, gdy naukowcy z wyprzedzeniem znają miejsce i niemal dokładny moment uderzenia sztucznego obiektu w Księżyc. Dzięki temu z pozoru przypadkowe zakończenie misji rakiety Falcon 9 może dostarczyć cennych danych, które pomogą lepiej zrozumieć procesy zachodzące na powierzchni Srebrnego Globu oraz przygotować przyszłe misje badawcze.

Idź do oryginalnego materiału