Stworzyli nową, mocarną broń. Jest odpowiedź na HIMARS-y

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Francja zrobiła istotny krok w stronę własnej artylerii rakietowej dalekiego zasięgu. Thales i ArianeGroup przeprowadzili pierwszy udany strzał amunicją FLP-t 150, która ma razić cele oddalone o ponad 150 km i zastąpić wysłużone francuskie wyrzutnie LRU.

Pierwszy udany test FLP-t 150 to element szerszego zwrotu w europejskim myśleniu o wojnie lądowej. Po latach, w których artyleria rakietowa dalekiego zasięgu była w Europie traktowana raczej jako niszowa zdolność, wojna na Ukrainie przypomniała, iż możliwość precyzyjnego rażenia celów daleko za linią frontu ma tak naprawdę ogromne znaczenie.

Chodzi o składy amunicji, stanowiska dowodzenia, węzły logistyczne, przeprawy, lotniska polowe, systemy obrony przeciwlotniczej i koncentracje wojsk. Takie cele często znajdują się zbyt daleko dla klasycznej artylerii lufowej, ale zbyt blisko, by zawsze opłacało się używać droższych pocisków manewrujących lub lotnictwa. Właśnie tu zaczyna się przestrzeń dla systemów podobnych koncepcyjnie do HIMARS-a: mobilnych wyrzutni, które mogą gwałtownie podjechać, odpalić precyzyjną amunicję i zmienić pozycję.

Francuski program FLP-t 150 to jeden z najbardziej ambitnych projektów modernizacyjnych armii francuskiej, będący swego rodzaju manifestem technologicznej suwerenności Paryża. To nie jest próba dogonienia amerykańskich standardów, ale stworzenie własnej, unikalnej odpowiedzi na wyzwania współczesnego pola walki.

Ponad 150 km zasięgu i manewr w końcowej fazie lotu

Osiągnięcie granicy 150 km (a docelowo znacznie więcej) sprawia, iż FLP-t 150 przestaje być klasyczną artylerią wspierającą piechotę, a staje się systemem o wielkim znaczeniu strategicznym. Pozwala dowództwu na rażenie celów, które do tej pory były zarezerwowane wyłącznie dla lotnictwa lub rakiet manewrujących wystrzeliwanych z okrętów.

FLP-t 150 to amunicja balistyczna z układem naprowadzania i sterowania, wykorzystująca rozwiązania wywodzące się z technologii pocisków balistycznych. System ma być zdolny do precyzyjnego manewrowania w końcowej fazie lotu dzięki tylnemu układowi sterowania. To ważne, bo ostatnie sekundy przed uderzeniem decydują o dokładności trafienia i możliwości pokonania części środków obrony.

Kwestią o fundamentalnym znaczeniu jest tu także odporność systemu na zakłócenia nawigacji satelitarnej GNSS. W realiach nowoczesnego pola walki sygnały te są nieustannie zagłuszane lub fałszowane, co sprawia, iż uzbrojenie dalekiego zasięgu nie może opierać się wyłącznie na idealnych warunkach radiowych. Zdolność pocisku do utrzymania precyzji trafienia w środowisku silnego przeciwdziałania radioelektronicznego bezpośrednio determinuje jego rzeczywistą skuteczność i wartość operacyjną.

X-Fire ma być wyrzutnią elastyczną, a nie zamkniętym systemem

Istotnym ogniwem całego programu jest wyrzutnia X-Fire, czyli mobilny system naziemny projektowany przez firmy Thales i Soframe. Jego architektura zakłada integrację nie tylko z francuskimi pociskami FLP-t, ale również z wybranymi środkami rażenia od zagranicznych dostawców. Tego rodzaju interoperacyjność stanowi dziś fundament działań sojuszniczych. Wojska państw NATO operują w ramach połączonych struktur, w których o sukcesie misji decyduje pełna kompatybilność systemów dowodzenia, łączności, procedur taktycznych oraz stosowanej amunicji.

X-Fire ma być zintegrowany z francuskim systemem kierowania ogniem artylerii. Wyrzutnia sama w sobie jest tylko nośnikiem. Pełną wartość uzyskuje dopiero wtedy, gdy potrafi gwałtownie otrzymać dane o celu, przeliczyć zadanie ogniowe, odpalić amunicję i wpiąć się w szerszy system dowodzenia.

Francuzi podkreślają też możliwość rozwoju w stronę pocisków o większym zasięgu. FLP-t 150 może więc być pierwszym krokiem, a nie końcem drogi. o ile system ma przyjąć w przyszłości mocniejszą amunicję balistyczną, Francja zyskuje platformę, którą da się rozwijać wraz ze zmieniającymi się potrzebami armii.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: ArianeGroup

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału