
Armia USA testuje przy granicy z Meksykiem lasery, drony przechwytujące i automatyczne systemy do zwalczania bezzałogowców karteli.
Amerykańskie wojsko wykryło 378 wtargnięć dronów przy południowej granicy w ciągu 30 dni. Od sierpnia lasery rozmieszczone w tym rejonie zniszczyły już 11 bezzałogowców używanych przez kartele. Jak czytamy na łamach Reutersa, granica z Meksykiem przestała być dla armii USA wyłącznie miejscem ochrony terytorium. Stała się również środowiskiem, w którym wojsko może sprawdzać radary, drony przechwytujące, automatyczne karabiny i broń laserową w warunkach znacznie bliższych rzeczywistym operacjom niż klasyczny poligon.
Lasery zestrzeliły już 11 dronów karteli
Skala problemu rośnie naprawdę szybko. Amerykańskie wojsko tylko w ciągu ostatnich 30 dni wykryło 378 przypadków wtargnięcia dronów w rejonie południowej granicy, a liczba takich zdarzeń ma przez cały czas rosnąć. Nie chodzi przy tym o zaawansowane maszyny bojowe przypominające konstrukcje latające nad Ukrainą czy Bliskim Wschodem.
Kartele wykorzystują przede wszystkim łatwo dostępne komercyjne drony wyposażone w kamery. Bezzałogowce służą do obserwacji terenu i są używane podczas operacji związanych z przemytem oraz przerzutem ludzi przez granicę. Dla grup przestępczych jest to tani sposób na sprawdzenie, co dzieje się po drugiej stronie i gdzie znajdują się amerykańskie służby.
Wojsko nie ogranicza się już tylko do obserwowania tych maszyn. Technologia laserowa została rozmieszczona na południowej granicy w sierpniu i od tego czasu za jej pomocą zniszczono 11 dronów karteli.
Laser dużej mocy nie działa przy tym jak błyskawiczny promień znany z filmów. System musi najpierw wykryć niewielki cel, przejąć jego dokładne śledzenie, skierować na niego wiązkę i utrzymywać ją wystarczająco długo, aby energia cieplna uszkodziła najważniejszy element maszyny.
Jak już wcześniej pisaliśmy, Pentagon mocno przyspiesza prace nad bronią energii skierowanej. Amerykanie chcą znacznie szybciej przechodzić od prób nowych konstrukcji do rzeczywistego wykorzystania sprzętu.
Na granicę zjechały nowe systemy do polowania na drony
Jednym z miejsc sprawdzania nowych rozwiązań stał się poligon Yuma Proving Ground w Arizonie, gdzie we wrześniu przeprowadzono ćwiczenie Falcon Peak pod kierownictwem US Northern Command. Firmy zbrojeniowe pokazywały tam różne sposoby wykrywania, śledzenia i niszczenia niewielkich bezzałogowców. Wojsko sprawdzało radary, systemy wykorzystujące kamery, drony przechwytujące oraz automatyczne uzbrojenie mogące prowadzić ogień do wykrytego celu.
Wśród prezentowanych konstrukcji znalazł się Ghost-X firmy Anduril. Pokazano również system wykrywania wykorzystujący radar i kamery firmy Teledyne FLIR oraz Bullfrog firmy Allen Control Systems. Ten ostatni jest zautomatyzowanym karabinem przeznaczonym do zwalczania dronów. Testowano również drona przechwytującego firmy Powerus. Takie rozwiązanie reprezentuje zupełnie inną filozofię walki z bezzałogowcami niż laser czy klasyczna broń. Zamiast próbować zestrzelić cel pociskiem wystrzelonym z ziemi, obrońca wysyła w jego kierunku własną maszynę.
Amerykanie nie szukają więc jednego urządzenia rozwiązującego magicznie problem dronów, bo takie po prostu nie istnieje. Tworzą warstwowy system, w którym różne sensory mogą wykrywać cele, a następnie dobierany jest do nich odpowiedni sposób neutralizacji.
*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI












