
Unihertz Titan 2 Elite posiada mikroskopijne guziki zamiast dotykowej tafli. Czy warto w pełni świadomie spowolnić waszą pracę?
Moim osobistym, technologicznym wyzwaniem tej części roku stało się codzienne pisanie na telefonie z fizyczną klawiaturą. Tak, dobrze czytasz.
W świecie mazania po ekranie, dyktowania głosowego i przewidywania całych zdań przez system, postanowiłem z premedytacją wrócić do klikania. I to nie na byle czym, tylko na niszowym, ciężkim telefonie Unihertz Titan 2 Elite.
Duch Nokii E72
Ostatni raz miałem coś podobnego w rękach… eony temu. Była to kultowa Nokia E72. Sprzęt, który dzisiaj dla pokolenia Z brzmi jak archeologiczny artefakt wykopany z piwnicy, a wtedy stanowił absolutny symbol mobilnej produktywności.

Czekajcie, ale ja jestem przedstawicielem GenZ. Ale też jestem fanem uśmierconej już Lumii, więc coś jest nie tak.
Wydawało mi się, iż pamiętałem to charakterystyczne „klik”, pamiętałem tempo pisania, które po kilku tygodniach treningu robiło się absurdalnie. I pamiętałem też, jak naturalne to było.
A potem przyszły ekrany dotykowe i wszyscy, niemal jednogłośnie, uznaliśmy, iż to po prostu rozwiązanie lepsze. Szybsze. Wygodniejsze. Uznaliśmy, iż szklana, płaska tafla to jedyna słuszna droga, a fizyczne przyciski odesłaliśmy do muzeum. Koniec historii.
No więc, jak się okazuje – nie do końca. Bo mimo iż od lat żyję na szkle, to gdzieś z tyłu mojej głowy zawsze siedziało uczucie do fizycznych przycisków.
Mechaniczne klawiatury na biurku to jedno, ale ten fizyczny skok klawisza pod kciukiem, to satysfakcjonujące, ciche kliknięcie, które daje niesamowite poczucie dotykania liter… tego mi brakowało.
Unihertz Titan 2 Elite to mój pierwszy taki powrót do przeszłości od lat. I od razu powiem to głośno i wyraźnie: to absolutnie nie jest łatwa relacja.
Unihertz Titan 2 Elite (fot. Oliwier Nytko, Spider’s Web)Projekt: napisać jedno zdanie
Główny problem Titana 2 Elite leży w jego klawiszach – subiektywnie są małe, wręcz mikroskopijne. To nie jest łagodne, nostalgiczne odtworzenie komfortu znanego z E72, ale jej wersja „po diecie”, ściśnięta na siłę, by zmieścić się w standardach 2026 r. obok dużego ekranu.
Unihertz Titan 2 Elite (fot. Oliwier Nytko, Spider’s Web)Pomimo iż Titan 2 Elite ma faktycznie większą szerokość (117,8 x 75 x 10,4 mm w porównaniu do 114 x 58 x 10 mm w E72) i powinien oferować wygodniejszy rozstaw klawiszy, subiektywne doświadczenie pisania jest gorsze, niż podpowiadałaby nostalgia.
Unihertz Titan 2 Elite (fot. Oliwier Nytko, Spider’s Web)Na samym początku trafianie w litery było czystą loterią. Autokorekta pracowała na trzy zmiany, a ja znacznie częściej kasowałem i poprawiałem słowa, niż posuwałem się z tekstem do przodu. Wysłanie krótkiej wiadomości stało się miniwyzwaniem, a napisanie dłuższego maila przypominało skomplikowany projekt inżynieryjny, budząc ochotę rzucenia sprzętem o ścianę.
Unihertz Titan 2 Elite (fot. Oliwier Nytko, Spider’s Web)Jednak po tygodniu tej nierównej walki zauważyłem wyraźny progres. Moje palce powoli, ale skutecznie uczą się nietypowego układu, mięśnie dłoni zapamiętują mikroskopijne odległości, a głowa przestaje panikować przy rozpoczynaniu każdego nowego zdania.
Unihertz Titan 2 Elite (fot. Oliwier Nytko, Spider’s Web)Choć pisanie jest przez cały czas wolniejsze niż na gładkim ekranie dotykowym, pojawiło się coś, czego dawno nie czułem: prawdziwy, namacalny rytm pisania. Tego mi brakowało.
Prawdziwy luksus
I w tym właśnie miejscu dochodzimy do największej, nieoczywistej zalety Titana. On po prostu zmusza człowieka do skupienia.
Unihertz Titan 2 Elite (fot. Oliwier Nytko, Spider’s Web)Na płaskim ekranie bardzo często nie piszesz, tylko od niechcenia mażesz palcem. Stukasz bezmyślnie, pozwalając, by system sam odgadł, co chciałeś przekazać. Tutaj nie ma na to miejsca. Każde wypowiedziane zdanie musi przejść przez twoje palce w znacznie bardziej świadomy, zaplanowany sposób.
Unihertz Titan 2 Elite (fot. Oliwier Nytko, Spider’s Web)Do tego dochodzi sensowna bateria, która w ogóle nie kończy się w połowie dnia (wszak masz 4050 mAh i energooszczędny procesor sparowany z małym ekranem), pancerna, solidna konstrukcja obudowy i to poczucie, iż wyciągając go z kieszeni w kawiarni, korzystasz z czegoś zupełnie innego niż wszyscy dookoła. W nudnym świecie identycznych, szklanych klonów to zaskakująco odświeżające uczucie.
Czy kupowanie takiego telefona ma racjonalny sens? Dla ogromnej większości ludzi – z pewnością nie. Dla mnie? Prawdopodobnie też nie.
Titan 2 Elite na Kickstarterze kosztuje 389 dol. w wersji podstawowej i 479 dol. w wariancie Pro, co przy obecnym kursie dolara daje mniej więcej 1400 zł i 1750 zł. Po zakończeniu kampanii ceny mają wzrosnąć do 489 USD i 579 USD.
Test tego pomarańczowego klocka, nazwanego przez Unihertz jako Titan 2 Elite w najbliższym czasie.














