Sprawdzamy system i silnik MAHLE M40 z funkcjami samochodowymi typu Traction Control

magazynbike.pl 2 dni temu

System M40 od MAHLE SmartBike Systems „rozwijany jest w kierunku, który w e-MTB ma dziś największe znaczenie: inteligentnego, możliwie niewidocznego wsparcia.” To slogany, które powtarzają wszyscy producenci. Nic dziwnego, iż także tym razem potraktowaliśmy informacje PR z lekkim przymrużeniem oka. Ale po trzech dniach jazdy podczas imprezy MTB Connection Winter 26 w Toskanii powiedzieć można jedno – na rynku pojawił się nowy, poważny gracz. I na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa! A jego podejście jest… odświeżające.

Najnowsza aktualizacja systemu przynosi dwie nowe funkcje, Smart Assist oraz Traction Control, które dołączają do już znanych rozwiązań Dynamic Overrun i Auto Hold. Całość przez cały czas oparta jest na lekkiej, kompaktowej jednostce centralnej, ale to nie hardware jest tu najważniejszy – tylko sposób, w jaki system interpretuje to, co dzieje się pod kołami. Przepraszam za to nagromadzenie angielskich nazw, to celowe. Kojarzą wam się z motoryzacją? Słusznie! Bo to… przeniesienie funkcji znanych z samochodów do rowerów. I to początkowo może brzmieć dziwnie, ale działa. Co potwierdziły nasze pierwsze wrażenia z jazdy. choćby jeżeli rozwiązania nie są jeszcze doskonałe, to zdecydowanie obiecujące. Bo ułatwiają jazdę czyli życie.

Tu podejście jest wyraźne: zamiast mnożyć tryby i ustawienia, rozwijany jest ekosystem, który działa w tle i reaguje na jazdę, a nie wymaga obsługi.

Smart Assist – jeden tryb zamiast kilku

Smart Assist został zaprojektowany jako odpowiedź na coś, co zna każdy, kto jeździ w górach – ciągłe zmiany nachylenia i warunków, które dotychczas wymuszały żonglowanie trybami wspomagania. W tym przypadku rozwiązanie jest inne: zamiast przełączać, system dostosowuje się sam.

To rozwiązanie podobne do innych trybów Auto i konkurencji, ale tu działa dobrze. Bez szarpnięć, a wtedy kiedy trzeba z pełną mocą.

Wsparcie regulowane jest na bieżąco, na podstawie mocy wkładanej w pedały, prędkości, nachylenia terenu i – w określonych sytuacjach – przełożenia. W praktyce oznacza to jeden tryb, który obejmuje wszystko – od dojazdowych odcinków po techniczne podjazdy. Charakter pracy można dopasować przez aplikację lub interfejs HMI (ładna nazwa na manetkę i wyświetlacz), zmieniając proporcję wsparcia, maksymalną moc czy dynamikę reakcji, ale fundament pozostaje ten sam: silnik działa tylko wtedy, gdy pracujesz.

Traction Control – kontrola, która nie przeszkadza

Drugą nowością jest Traction Control, czyli system odpowiadający za utrzymanie przyczepności w trudnym terenie. najważniejsze jest tu to, iż nie działa on „na zapas” – ingerencja pojawia się dopiero wtedy, gdy rzeczywiście dochodzi do uślizgu. Tyle teorii, czyli tak samo jak w samchodzie.

System bardzo precyzyjnie monitoruje pracę tylnego koła, analizując jego ruch wielokrotnie w trakcie jednego obrotu. Dane te zestawiane są z informacjami o momencie obrotowym, kadencji i przełożeniu, dzięki czemu możliwe jest określenie, ile mocy faktycznie trafia na podłoże. jeżeli pojawia się poślizg, moment obrotowy jest korygowany niemal natychmiast, co wygładza oddawanie mocy i ogranicza „szarpnięcia”, które w terenie kończą się utratą trakcji. Oczywiście system można włączyć i wyłączyć.

W sytuacji, gdy przyczepność jest wystarczająca, system pozostaje całkowicie neutralny. My jeździliśmy na tej funkcji w wersji jeszcze nieostatecznej i sama idea jest słuszna, choć przełożenie na praktykę jeszcz niedoskonałe. Nie zawsze ta kontrola trakcji działała wtedy, kiedy człowiek oczekiwał iż akurat się włączy. Więc trudno na niej polegać bezwzględnie w terenie.

Dynamic Overrun – wsparcie tam, gdzie liczy się moment

Znana już funkcja Dynamic Overrun przez cały czas pozostaje jednym z bardziej charakterystycznych elementów systemu M40. Chodzi o krótkie podtrzymanie wspomagania po zakończeniu pedałowania – coś, co w technicznym terenie często decyduje o powodzeniu podjazdu.

W tym przypadku nie zastosowano sztywnego schematu działania. Intensywność i czas trwania wsparcia są wyliczane dynamicznie, na podstawie prędkości, momentu oraz sposobu pedałowania – jak podaje firma. Co ważne, użytkownik ma realny wpływ na to, jak funkcja działa – poprzez samą technikę jazdy.

To w praktyce funkcja wymagająca przyzwyczajenia, ale bardzo praktyczna, np. na ultra śliskich kamieniach. Silnik “pcha” przez maksymalnie 2 metry po zaprzestaniu pedałowania, co pozwala skoncentrować się np. na manewrowaniu czy podrywaniu koła. To działa!

Na początku wyrzuca z zakrętów, więc wymaga odrobinę innej techniki jazdy – bez naciskania na pedały tuż przed nimi. Ale jak najbardziej jest do opanowania.

Auto Hold – zatrzymanie bez stresu

Auto Hold to rozwiązanie, które upraszcza sytuację dobrze znane z jazdy w górach, czyli zatrzymanie na stromym podjeździe. W momencie wykrycia postoju na nachyleniu system automatycznie blokuje tylne koło, zapobiegając cofaniu się roweru. Co wam to przypomina? Tak, to… hamulec na postojowy, włączający się… na podjazdach. Także wymaga przyzwyczajenia, ale ułatwia życie. I ciekawostka – rower sam wykrywa fakt, iż jesteście na podjeździe (minimalne nachylenie 5%) i tylko wtedy Auto Hold się włącza.

Po ponownym rozpoczęciu pedałowania hamulec zostaje zwolniony, a system generuje delikatny impuls wspomagający start. Całość działa bez przycisków i bez konieczności aktywacji – dokładnie tak, jak większość funkcji w M40.

Lekka konstrukcja, konkretne parametry

Pod względem konstrukcyjnym M40 pozostaje systemem kompaktowym, zaprojektowanym z myślą o nowoczesnych eMTB. Sama jednostka napędowa waży 2,5 kg, a komplet – w zależności od baterii – mieści się w przedziale od 5 do 6,2 kg.

Maksymalny moment obrotowy sięga 105 Nm, a szczytowa moc wynosi 850 W i dostępna jest w zakresie kadencji najczęściej używanym w terenie.

System, który można „ustawić pod rower”

Istotnym elementem M40 pozostaje możliwość konfiguracji przez producentów rowerów. To nie jest system „zamknięty” – jego charakter może być zmieniany poprzez ustawienia dotyczące mocy, dynamiki czy reakcji na dane wejściowe.

Dzięki temu możliwe jest dopasowanie działania napędu do konkretnej konstrukcji, zawieszenia czy przeznaczenia roweru, bez zmiany samej platformy sprzętowej.

Jeden ekosystem, jedno zachowanie

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, iż Smart Assist, Traction Control, Dynamic Overrun i Auto Hold nie funkcjonują jako osobne dodatki. Zostały spięte w jeden system, który korzysta z tych samych danych i reaguje jako całość.

Sterowanie przez cały czas odbywa się wyłącznie przez pedałowanie i interakcję z rowerem, bez konieczności „klikania” czegokolwiek w trakcie jazdy. W założeniu system ma się nauczyć użytkownika i warunków, a nie odwrotnie.

Kierunek rozwoju pozostaje więc czytelny: mniej trybów, więcej automatyki i coraz większy nacisk na to, żeby napęd nie przeszkadzał – tylko wspierał dokładnie wtedy, kiedy trzeba.

Czekamy na więcej rowerów!

Używając M40 potwierdziliśmy, iż to godny konkurent dla rozwiązań Boscha, czy DJI, z wrażeniami, iż nie odstaje poziomem mocy, ani jakością obsługi. Szkoda, iż możliwości sprawdzenia go w tej chwili są ograniczone, bo pojawił się na rynku późno i producenci początkowo niechętnie na niego zareagowali. Tu… przypomina bardzo sytuację DJI, który także nie miał chętnych do użycia Avinoxa, dlatego powstały rowery Amflow. Historia lubi się powtarzać, to samo zrobiło Mahle – pierwszy rower, dostępny w tej chwili pod innymi markami, to także wybór i projekt własny firmy. Pod tym linkiem możecie sprawdzić listę dostępnych modeli, a fakt, iż 9 z nich wygląda identycznie to nie przypadek – to właśnie ten, udany zresztą rower. Ma najczęściej 150 mm skoku z tyłu i 150-170 mm z przodu, rama została pomyślana tak, by można ją konfigurować. Przykład powyżej!

A my już czekamy na sztukę do tetsu długodystnsowego. CDN!

Info: mahle-smartbike.com

Tekst: Grzegorz Radziwonowski, Zdjęcia: Rupert Fowler

Idź do oryginalnego materiału