Soundcore Liberty Buds – recenzja. Pierwsze słuchawki douszne, które mają sens?

12 godzin temu

Na co dzień nie korzystam ze słuchawek dousznych. Dlaczego? Bałabym się, iż je zgubię. Modele dokanałowe raczej nie wypadają z moich uszu, podobnie jak słuchawki typu clip-on. W przypadku dousznych jest z reguły wręcz przeciwnie. Soundcore Liberty Bud to jednak rzadki przypadek słuchawek dousznych, które są od tej reguły wyjątkiem. Ale jak wypadają w innych aspektach? Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją.

Soundcore Liberty Buds – specyfikacja i cena

Soundcore Liberty Buds trafiły do sprzedaży w cenie 349 złotych i są dostępne w trzech wersjach kolorystycznych – czarnej, białej i niebieskiej. To słuchawki douszne z 11-milimetrowymi przetwornikami, które obsługują łączność Bluetooth 6.1 i kodeki AAC, SBC oraz LDAC. Ponadto oferują technologię ANC (aktywnej redukcji szumów) i sterowanie dotykowe. Ich pełną specyfikację znajdziecie poniżej.

Soundcore Liberty Buds – specyfikacja techniczna:

Budowa i jakość wykonania

Jedne z najnowszych słuchawek Soundcore dotarły do mnie w niewielkim, estetycznym pudełku, typowym dla tej marki. Wewnątrz, poza samymi Liberty Buds i etui ładującym, znalazłam krótki przewód USB-A do USB-C oraz dokumentację. Na tym jednak nie koniec. Był tam też bowiem zestaw silikonowych „płetw”, czyli specjalnych nakładek powiązanych z ciekawym konstrukcyjnym rozwiązaniem, które zastosowano w tym modelu.

Zacznijmy jednak o konstrukcji etui, bo i ta jest nietypowa. Nie otwiera się ono bowiem jak puderniczka, jak w przypadku wielu słuchawek TWS. Zamiast tego mamy tu rozsuwane wieczko. To okazało się bardzo wygodne, bo można bez problemu otworzyć je jedną ręką.

Futerał wykonano z matowego tworzywa sztucznego. Jego jakość nie budzi wątpliwości, a poza tym jest przyjemne w dotyku. Ma port USB-C oraz przycisk aktywujący tryb parowania. Nie zabrakło też diody LED – ta ma o dziwo podłużny kształt.

Słuchawki znajdowały się oczywiście w środku etui, w magnetycznych dokach. Je także wykonano z tworzywa sztucznego, ale niestety już o błyszczącym wykończeniu, na którym doskonale widać odciski palców i zabrudzenia.

Liberty Buds wyglądają nieco inaczej niż inne słuchawki douszne, bo tak, mają krótkie pałąki i nie są zakończone dokanałowymi, silikonowymi wkładkami, ale ich budowę uzupełniają wspomniane już „płetwy”. Te „płetwy” to takie miękkie, silikonowe przedłużenie górnej części pałąka, ale jaka jest ich rola? Mają zaczepiać się o fragment małżowiny usznej, aby słuchawki siedziały w uszach pewniej i z nich nie wypadały. Proste. Natomiast jak to się sprawdza?

O dziwo dobrze. Płetwy faktycznie zaczepiają się o ucho, a dzięki nim słuchawki nie wypadają z uszu – nie tylko gdy siedzimy czy chodzimy, ale też gdy wykazujemy się większą dynamiką ruchu. Liberty Buds siedzą w uszach tak pewnie jak słuchawki dokanałowe, ale w przeciwieństwie do nich uszu nie zatykają. Dodam, iż te słuchawki na pewno można dobrze dopasować do uszu o różnych rozmiarach, bo domyślne płetwy można łatwo wymienić na inne z zestawu.

Parowanie i łączność

Parowanie słuchawek Soundcore Liberty Buds ze telefonem jest bajecznie szybkie i proste. Jako iż obsługują Google Fast Pair, wystarczy, iż otworzyłam ich etui, a na moim telefonie z Androidem od razu wyświetlił się monit z propozycją połączenia. Po sparowaniu dodałam je też do aplikacji, z którą współpracują – aplikacji Soundcore. Ta jest dostępna i w sklepie Google Play, i w App Store.

Liberty Buds obsługują też połączenia wielopunktowe. Można więc swobodnie przełączać się w nich między dwoma urządzeniami. Aby sparować ze słuchawkami drugie urządzenie, wystarczy włożyć je do etui i aktywować tryb parowania poprzez przytrzymanie przycisku na futerale.

Co do jakości połączenia nie miałam tu żadnych zastrzeżeń. Gdy przemieszczałam się w słuchawkach po mieszkaniu, nie ruszając telefonu z miejsca, nie traciły zasięgu, a słuchaniu nie towarzyszyły żadne zakłócenia. Cieszy mnie to, iż obsługują nie tylko podstawowe kodeki AAC i SBC, ale też LDAC, który zapewnia wyższą jakość dźwięku.

Aplikacja Soundcore

Jak wspomniałam, Liberty Buds współpracują na telefonach z aplikacją Soundcore. To w uproszczeniu aplikacja bardzo bogata w funkcje i prosta w obsłudze, ale jednak nie pozbawiona niedociągnięć. Przejdźmy do szczegółów.

Głównym problemem jest tu tłumaczenie. Aplikacja niby jest dostępna w języku polskim, natomiast niektóre jej elementy są przetłumaczone bardzo kiepsko, a niektóre nie są przetłumaczone wcale. Cóż, za tym tłumaczeniem raczej nie stał człowiek.

Na szczęście mamy tu sporo możliwości. W aplikacji sprawdzimy stan naładowania słuchawek i etui, zmienimy tryb działania ANC, a choćby dostosujemy jego siłę manualnie. Jest też opcja włączenia redukcji odgłosów wiatru i kodeka LDAC, personalizacji gestów dotykowych i nie tylko. Zerknijcie na zrzuty ekranu.

Do dyspozycji mamy również korektor z gotowymi presetami i możliwością stworzenia własnych ustawień. Ponadto brzmienie możemy dostosować do własnych preferencji z pomocą specjalnego testu HearID. W jego ramach musimy odpowiedzieć na serię pytań, decydując, który styl demonstracyjnego utworu odpowiada nam bardziej – A czy B.

Aplikacja Soundcore w parze z tymi słuchawkami oferuje też co interesujące pewne funkcje AI. Jedną z nich jest chatbot Anka, który działa choćby w języku polskim, ale póki co wymaga mocnego dopracowania. Znacznie lepiej wypadają tłumaczenie w czasie rzeczywistym i tłumaczenie bezpośrednie, które mogą być faktycznie pomocne w trakcie konferencji czy w komunikacji z innymi ludźmi.

Soundcore Liberty Buds na co dzień

Skoro kwestie techniczne i budowę mamy za sobą, przejdźmy do najważniejszego – jak te słuchawki sprawdzają się w praktyce? Papierowa specyfikacja to jedno, ale codzienne użytkowanie potrafi zweryfikować obietnice producenta.

Mimo iż mamy do czynienia z konstrukcją douszną (otwartą), a nie dokanałową, Soundcore Liberty Buds potrafią zaskoczyć mocnym i angażującym brzmieniem. 11-milimetrowe przetworniki w połączeniu z kodekiem LDAC zapewniają dźwięk czysty, szczegółowy i dynamiczny. Charakterystyka brzmienia jest ciepła.

Oczywiście, ze względu na brak pełnej izolacji pasywnej, bas nie ma tak potężnego uderzenia i głębi jak w modelach z silikonowymi gumkami wchodzącymi w głąb kanału słuchowego. Niemniej jednak niskie tony są wyraźnie zaznaczone i nie giną w miksie, co w przypadku „pchełek” wcale nie jest oczywistością. jeżeli domyślny profil Wam nie odpowiada, wspomniana wcześniej funkcja HearID oraz korektor w aplikacji pozwalają skutecznie dopasować dźwięk pod własne ucho.

Adaptacyjne ANC 3.0 radzi sobie zaskakująco przyzwoicie, choć trzeba mieć tu realistyczne oczekiwania. Słuchawki całkiem sprawnie wycinają jednostajne, niskie dźwięki – szum ulicy, silnik autobusu czy buczenie klimatyzacji. Głosy ludzi, szczekanie psa czy stukot klawiatury wciąż są słyszalne, choć stłumione. Włączenie ANC znacząco poprawia jednak komfort słuchania muzyki w mieście czy w podróży.

Podczas słuchania słuchawkami możemy sterować nie tylko z poziomu telefonu, ale też sięgając do dotykowych paneli umieszczonych na pałąkach. Różnymi gestami możemy wyłączać i włączać ANC, przełączać się między utworami, odbierać i odrzucać połączenia, a choćby zmieniać głośność odtwarzania. Szkoda jednak, iż gesty ograniczają się wielokrotnych tapnięć, bo nie tak łatwo zapamiętać ich role. Na szczęście panele nie mają problemów z ich rozpoznawaniem.

A jak Soundcore Liberty Buds sprawdzają się podczas rozmów telefonicznych? Cztery mikrofony wspierane przez algorytmy sztucznej inteligencji wykonują niezłą robotę. Gdy w otoczeniu panuje lekki hałas, AI skutecznie go wycina, dbając o to, by rozmówcy słyszeli nas wyraźne. Gorzej, gdy mamy do czynienia chociażby z silnym wiatrem albo jesteśmy na hałaśliwym dworcu czy w centrum miasta. Wówczas, próbując sobie z tym poradzić, algorytmy przepuszczają część hałasów, a ponadto ucinają fragmenty naszych słów i zniekształcają nasz głos.

Bateria

Jak twierdzi producent, Liberty Buds mają działać na baterii choćby 7 godzin, a z doładowywaniem z etui łącznie 30 godzin. Są to jednak czasy, które nie uwzględniają ani ANC, ani kodeka LDAC. Po włączeniu obydwu funkcji faktyczny czas pracy się skraca, odpowiednio do około 5 godzin i 24 godzin. Nie są to rekordowe wyniki, ale na pewno solidne. W tych słuchawkach można śmiało spędzić całą podróż pociągiem.

Ładowanie futerału odbywa się tu przewodowo, za pośrednictwem portu USB-C. Nie ma ładowania bezprzewodowego, ale jako iż mowa o modelu wycenionym na 349 złotych, to trudno mi na to narzekać.

Podsumowanie: Czy warto kupić słuchawki Soundcore Liberty Buds?

Soundcore Liberty Buds to słuchawki, które rozwiązują odwieczny dylemat wielu użytkowników. Teraz, dzięki sprytnemu systemowi silikonowych „płetw”, można cieszyć się zarówno wygodą znaną z modeli dousznych, jak i stabilnością znaną z dokanałówek. Te słuchawki po prostu nie wypadają z uszu. To ich największy, choć nie jedyny atut.

W cenie 349 złotych otrzymujemy bowiem kompletny pakiet: angażujące brzmienie wsparte kodekiem LDAC, sprawnie działające (jak na otwartą konstrukcję) ANC, połączenia multipoint oraz bogatą w funkcje aplikację. Owszem, jakość rozmów przy silnym wietrze kuleje, a tłumaczenie aplikacji woła o pomstę do nieba, jednak są to wady, które w ogólnym rozrachunku można wybaczyć.

Mocne strony:

  • Unikatowa, praktyczna konstrukcja zapewniająca stabilność w uchu
  • Wysoki komfort noszenia
  • Bardzo dobra jakość brzmienia
  • Obsługa kodeka LDAC
  • Obecność ANC
  • Obsługa połączeń multipoint
  • Wygodne, rozsuwane etui ładujące
  • Szybkie parowanie
  • Rozbudowana aplikacja
  • Korzystny stosunek jakości do ceny
  • Niezły czas pracy na baterii
  • Możliwość zamiany głośności gestami

Słabe strony:

  • Błyszczące tworzywo słuchawek, które gwałtownie zbiera odciski palców
  • Kiepskie tłumaczenie interfejsu aplikacji na język polski
  • Przeciętna jakość rozmów w wietrznych i bardzo głośnych warunkach
  • Gesty dotykowe tylko w postaci tapnięć
Sony Linkbuds Clip – recenzja. Czy te słuchawki-klipsy dają radę?
audiosłuchawkisoundcore
Idź do oryginalnego materiału