
To nowy król telewizorów LCD. Nigdy wcześniej nie testowaliśmy tak dobrego telewizora z rodziny tych wykorzystujących technologię LED. To jednak nie oznacza, iż od razu polecimy zakup.
Sony Bravia 9 II to najbardziej ambitny telewizor LCD, jaki Sony kiedykolwiek zbudowało – i jednocześnie najlepszy dowód na to, iż pogoń za OLED-em wciąż kosztuje sporo kompromisów, mimo imponujących liczb.
True RGB, czyli koniec ery białych diod
Sony Bravia 9 II z Google TVCała rewolucja w Bravii 9 II rozgrywa się w warstwie podświetlenia. Klasyczne telewizory Mini LED – również poprzednia Bravia 9 – korzystają z niebieskich LED-ów, które poprzez warstwę fosforu i filtrów kwantowych generują pozostałe barwy. Sony poszło inną drogą i zastosowało trzy niezależnie sterowane kolory diod: czerwony, zielony i niebieski, tworzące razem system nazwany True RGB, sterowany procesorem RGB Backlight Master Drive Pro. To nie jest nowy wynalazek w skali historii firmy – pierwszy telewizor LCD z podświetleniem RGB, Qualia 005, Sony pokazało już w 2004 r., tylko bez lokalnego przyciemniania i pełnej kontroli poszczególnych kolorów. Dwie dekady później te same założenia w połączeniu z nowoczesnym przetwarzaniem obrazu dają zupełnie inny efekt.
Sony Bravia 9 II – grubość
Praktyczna konsekwencja jest prosta: telewizor generuje czerwień, zieleń i niebieski bezpośrednio z podświetlenia, a nie przez filtrowanie białego światła, co przekłada się na czystsze i bardziej nasycone barwy, bliższe przestrzeni BT.2020 wykorzystywanej przez format Dolby Vision. W testach syntetycznych pokrycie DCI-P3 w HDR wynosi niemal 98 proc., a przestrzeni BT.2020 pomiar zbliżył się do 90 proc. Poza testami jest nieco gorzej (kilka punktów procentowych) z uwagi na mieszanie się światła między sąsiadującymi strefami podświetlenia. To wynik na poziomie bardzo dobrego QLED-a, ale nie jest to magiczne rozwiązanie eliminujące wszystkie fizyczne ograniczenia LCD.
Jasność, która przypomina monitor reżyserski
Sony Bravia 9 IISony od dawna powtarza, iż celem Bravii 9 II jest dorównanie profesjonalnemu monitorowi referencyjnemu BVM-HX3110, używanemu w studiach postprodukcyjnych do kalibracji filmów HDR. Testy potwierdzają, iż to nie tylko marketingowa gadka. Szczytowa jasność przekracza choćby 4250 nitów na planszy testowej (10 proc. powierzchni ekranu), a w wymagających scenach filmowych telewizor utrzymywał jasność w okolicach 2700. Pełnoekranowa biel? Nieco ponad 900 nitów.
Sony Bravia 9 IITo, co odróżnia RGB Mini LED od OLED-a, to sposób zarządzania jasnością w dużych, jasnych scenach. Matryca organiczna z natury musi ograniczać jasność, kiedy cały ekran wypełnia się bielą, bo inaczej ryzykuje przegrzanie diod. LCD z podświetleniem takiego problemu nie ma – Bravia 9 II po prostu utrzymuje pełną moc świecenia na całej powierzchni ekranu.
Kontrast i czerń – blisko OLED-a, ale nie do końca
Matryca zastosowana w Bravii 9 II to VA, uzupełniona przez system lokalnego przyciemniania. W testowanym egzemplarzu 65 cali jest 1530 niezależnych, po 4 diody RGB każda, czyli około 4590 niezależnie sterowanych podstref kolorowych. To wynik zaskakująco zbliżony do poprzedniej, „zwykłej” Bravii 9 z 2024 r., która miała około 1512 stref – więc sam wzrost liczby stref nie jest tu główną innowacją. Kluczem są algorytmy sterujące, w których Sony ma wieloletnie doświadczenie.
Efekt halo, czyli charakterystyczna świetlna poświata wokół jasnych obiektów na ciemnym tle, wciąż występuje – to fizyka LCD, której żaden software nie zniweluje do zera. Ciekawostką jest jednak to, iż w Bravii 9 II poświata przyjmuje barwę wyświetlanego obiektu, a nie neutralną biel, co ludzkie oko odbiera jako znacznie bardziej naturalne i spójne z resztą obrazu. To najlepsza czerń, jaką LCD potrafi dziś zaoferować, ale wciąż nie czerń OLED-owa.
Ekran matowy jako broń na słońce
Sony Bravia 9 IIDrugą wielką zmianą względem poprzedniej generacji jest przejście na głęboko matową powłokę ekranu, nazwaną przez Sony Immersive Black Screen Pro. Działa rewelacyjnie. Matowa powłoka radzi sobie z odbiciami wyjątkowo skutecznie, eliminując odblaski choćby przy bezpośrednim, ostrym świetle słonecznym wpadającym przez okno. Choć to rozwiązanie mniej skuteczne niż wykończenie zastosowane w LG G6. Warto dodać, iż matowa powłoka to kompromis kosztem odrobiny nasycenia barw.
Gaming: ogólnie wspaniale, ale wciąż tylko dwa porty HDMI 2.1
Dla czytelników Spider’s Web, z których wielu gra na konsolach lub PC, to najbardziej frustrujacy punkt tej recenzji. Bravia 9 II oferuje formalnie kompletny pakiet funkcji dla graczy: ALLM, VRR w zakresie 48-120Hz, poprawną implementację HGiG, dedykowany tryb Dolby Vision Gaming oraz osobne menu gry dla PlayStation 5. Input lag jest wręcz wzorowy – 8 ms w 4K przy 120Hz, co stawia ten model w absolutnej czołówce rynku.
Sony Bravia 9 IIProblem leży gdzie indziej. Telewizor wciąż ma tylko dwa pełne porty HDMI 2.1 (do 48Gbps) oraz dwa starsze porty HDMI 2.0. Sony nie zdecydowało się na wymianę głównego układu – przez cały czas pracuje tu ten sam chip MediaTek Pentonic 1000, który napędzał poprzednie generacje. Efekt jest tym bardziej rozczarowujący, iż dużo tańsza Bravia 3 II ma nowszy Pentonic 800 i cztery pełnoprawne porty HDMI 2.1. Dla kogoś, kto chce podłączyć jednocześnie PS5, Xboxa Series X i komputer z kartą graficzną najnowszej generacji dwa porty to realne ograniczenie, a nie czepianie się szczegółów. Ten sam, starszy chip wyklucza też obsługę formatu Dolby Vision 2. Do tego brakuje wyższych trybów odświeżania dla monitorów PC ponad 120Hz, co część graczy komputerowych może uznać za zauważalny brak w segmencie premium.
Kąty widzenia i matryca VA
Sony Bravia 9 IIPanel VA daje wysoki natywny kontrast, ale kosztem gorszych kątów widzenia – to fizyka, z którą nie da się dyskutować. Sony częściowo łata ten problem technologią X-Wide Angle Pro oraz samą naturą podświetlenia RGB, które sprawia, iż barwa poświaty pod kątem wydaje się bardziej naturalna niż w klasycznym Mini LED z filtrami kwantowymi. Mimo to efekt halo i podział matrycy na strefy stają się widoczne mocniej niż w standardowym Mini LED, gdy patrzymy pod dużym kątem.
Dźwięk i wykonanie – tu Sony raczej nigdy nie zawodzi
Sony Bravia 9 IIKonstrukcja Bravii 9 II opiera się na systemie Acoustic Multi-Audio+, złożonym z ośmiu przetworników – dwóch pełnozakresowych, dwóch subwooferów, dwóch tweeterów oraz pary Beam Tweeterów, napędzanych deklarowaną moc 80 W. Głośniki umieszczono w linii poziomej z tyłu obudowy, a nie na dole telewizora, co ma pomóc „przykleić” dialogi bliżej środka ekranu. Obsługa formatów jest kompletna – Dolby Atmos, DTS:X oraz opcja bezprzewodowego podłączenia subwoofera i głośników przestrzennych Sony przez Direct Connect, bez potrzeby stawiania soundbara.
Sony Bravia 9 II – podstawaWzornictwo telewizora wyrażone jest między innymi podstawą Mirage Stand – przezroczystym, delikatnie przydymionym panekem, przez który widać ściankę czy meble za telewizorem, a jednocześnie skrywa on wszystkie kable, tworząc wrażenie „lewitującego” ekranu. To rozwiązanie stylistycznie odważne i praktyczne, choć ma jedną wadę – montuje się je tylko w jednej pozycji, bez możliwości opuszczenia telewizora niżej, jeżeli nie korzystamy z soundbara. Do zestawu wciąż dorzucane są dwa piloty – klasyczny z pełną klawiaturą numeryczną oraz nowy, kompaktowy egzemplarz z podświetleniem i ładowaniem przez USB-C, częściowo wykonany z materiałów recyklingowych.
Sony Bravia 9 II – pilotyCena – tu robi się naprawdę drogo
Na polskim rynku ceny w sklepach zaczynają się od około 13 999 złotych za wariant 65 cali, choć trzeba pamiętać, iż ceny premierowe telewizorów premium gwałtownie spadają po kilku miesiącach od debiutu. Bravia 9 II mierzy bezpośrednio w segment ultra-premium, konkurując cenowo z najdroższymi OLED-ami na rynku, a nie próbując być „tańszą alternatywą” dla dużych ekranów.
Werdykt: najlepszy LCD, jaki widzieliśmy, ale nie zabójca OLED-a
Bravia 9 II to bez wątpienia najbardziej dopracowany telewizor LCD, jaki dotąd trafił na rynek – połączenie ekstremalnej jasności, szerokiej palety kolorów i naprawdę dobrze kontrolowanego lokalnego przyciemniania sprawia, iż w wielu scenach zapominamy, iż patrzymy na podświetlaną matrycę. Jednocześnie to telewizor z konkretnymi, wymiernymi kompromisami: kąty widzenia zostają ograniczone naturą matrycy VA, a dwa porty HDMI 2.1.
Sony Bravia 9 IIDla większości kupujących bardziej kompletnym wyborem pozostaje moim zdaniem OLED, tańszy i bardziej konsekwentny obrazowo, a Bravia 9 II ma sens głównie dla osób oglądających w bardzo jasnych pomieszczeniach albo świadomie unikających technologii organicznej. To nie porażka – to po prostu inny kompromis, tylko sprzedawany w bardzo drogim opakowaniu. Bo proszę nie mieć żadnej wątpliwości: gdyby nie telewizory QD-OLED, to Bravia 9 II w zasadzie konkurencji by nie miała.
Bravia 9 II jest wspaniała, to technologiczny majstersztyk. Sam wybrałbym Bravię 8 II, dalej bardziej przemawia do mnie plastyczność czerni OLED-a. Nie zmienia to jednak faktu, iż Bravia 9 II spełnia z nawiązką wszystko, co Sony obiecało. To bardzo dopracowany, mega jasny i mega kolorowy telewizor z przełomową technologią. Choć za rzeczoną przełomowość, niestety, trzeba dopłacić.








