Skały dosłownie się rozlały. Satelity uchwyciły niezwykły moment

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Ziemia w kanadyjskich górach Świętego Eliasza zadrżała tak mocno, iż całe zbocza dosłownie spłynęły po lodzie.

Potężne osuwiska i lawiny zasypały lodowiec Hubbarda, a satelita radarowy NISAR uchwycił ten moment z orbity, pokazując, jak bardzo kruche potrafią być choćby wieczne góry.

Wszystko zaczęło się dokładnie 6 grudnia 2025 r., gdy pod górskim pasmem Świętego Eliasza, na pograniczu kanadyjskiego Jukonu i amerykańskiej Alaski, doszło do trzęsienia ziemi o magnitudzie 7. Magnituda 7 oznacza zdarzenie naprawdę potężne: nie jest to lokalne trzęsienie odczuwalne w jednym miasteczku, ale zjawisko, które potrafi przestawić całe masy skał w promieniu dziesiątek kilometrów.

Problem w tym, iż w tym regionie skały nie leżą na wierzchu. Przykrywa je gruba, sięgająca kilkuset metrów czapa lodowców, w tym jednego z najbardziej znanych – lodowca Hubbarda, długiej na kilkadziesiąt kilometrów rzeki lodu spływającej w stronę morza. Tam, gdzie geolodzy na ogół przyglądają się popękanej ziemi, tutaj widzą tylko gładką biel. Właśnie dlatego o tym, co tak naprawdę zrobiło trzęsienie ziemi, najwięcej powiedziały nie pęknięcia w skałach, ale to, co pojawiło się na powierzchni lodu.

Radar zamiast aparatu. Jak NISAR widzi przez ciemność i chmury?

Zmiany wokół lodowca Hubbarda zarejestrował satelita NISAR. Jest to wspólna misja amerykańskiej agencji NASA i indyjskiej agencji ISRO. To satelita wyposażony w radar z tzw. syntetyczną aperturą (SAR).

Zwykły aparat na orbicie działający w świetle widzialnym widzi Ziemię trochę tak jak ludzkie oko: potrzebuje dnia i bezchmurnego nieba. Radar SAR działa inaczej. Wysyła w stronę powierzchni Ziemi fale radiowe i mierzy, ile energii odbija się z powrotem.

Jeśli teren jest gładki fale odbijają się w innym kierunku i do satelity wraca tylko słaby sygnał. Na radarowym obrazie takie miejsca wydają się ciemne. o ile jednak powierzchnia robi się chropowata, pokryta bryłami skał, śniegu i lodu, fale rozpraszają się w wiele stron, a część wraca prosto do anteny. Te obszary są jasne, niemal świecą na obrazie.

NISAR sfotografował okolice lodowca dwa razy: przed trzęsieniem, 26 listopada, i tuż po nim, 8 grudnia. Porównanie tych ujęć pokazuje spektakularną różnicę: gładkie wcześniej jęzory lodu zostały w wielu miejscach zasypane grubym dywanem gruzu.

Kaskady skał z Mount King George i okolic góry Logan

Na obrazach radarowych szczególnie rzuca się w oczy jeden wielki jęzor osuwiska schodzący ze zboczy góry Mount King George. Wygląda, jakby ktoś jednym ruchem pociągnął gigantycznym pędzlem z kamieni i śniegu po białej powierzchni lodowca.

To jednak tylko najbardziej efektowny przykład. W całym rejonie widać dziesiątki, a wstępne analizy amerykańskiej służby geologicznej wskazują choćby na ponad 700 osuwisk i lawin śnieżnych. Wiele z nich pojawiło się także na stokach góry Logan, najwyższego zbocza Kanady.

Na zdjęciach z przelotów badawczych, które wykonano kilka dni po trzęsieniu, wciąż widoczne były chmury pyłu i ślady świeżych zarysowań na lodzie. To znak, iż stoki pozostały niestabilne, a część osuwisk mogła wciąż się domykać.

Lodowiec jako taśmociąg. Gruz jedzie w stronę oceanu

Wszystko, co spadło na powierzchnię lodowca, nie zostanie w tym samym miejscu na zawsze. Glacjolodzy przypominają, iż lodowiec to nie zamrożone jezioro, ale bardzo powolna, ale jednak płynąca rzeka lodu. Taki lodowy taśmociąg przesuwa materiał skalny w dół doliny. Z czasem trafi on w okolice czoła lodowca, a dalej do morza, gdzie stanie się częścią osadów na dnie fiordu lub zatoki.

Zobacz także:

W przypadku jednego z dopływów lodowca Hubbarda sytuacja pozostało bardziej dynamiczna. Ten boczny lodowiec już przed trzęsieniem wszedł w fazę gwałtownego przyspieszenia ruchu. Zdarza się, iż niektóre lodowce przez lata płyną wolno, a potem nagle przyspieszają kilka albo kilkanaście razy.

Tutaj naukowcy mówią wręcz o zawrotnych prędkościach, sięgających kilku kilometrów rocznie, co przekłada się na kilkadziesiąt metrów przesunięcia lodu w ciągu jednego dnia. To oznacza, iż świeże osuwiskowe gruzowisko nie tylko leży na lodzie, ale jest gwałtownie transportowane w dół doliny, niczym paczki na przyspieszonej taśmie sortowni.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału