Sharge ma wiele powerbanków w swojej ofercie, ale większość z nich jest za duża. Ciężko ich używać razem ze telefonem, ale ten problem rozwiązuje Flow Mini. Ma tylko 5000 mAh pojemności i dzięki swoim gabarytom może być używany razem ze telefonem. Ma dość unikalną cechę/część, bo można wyciągnąć wtyczkę z USB C i zastąpić ją Lightning. Dzięki temu jeden powerbank może być używany z różnymi urządzeniami Apple.
Flow Mini jest bardzo mały, biorąc pod uwagę obecne standardy, waży zaledwie 100 g. Jego zaoblony kształt przypomina baterie Duracell, a częściowo przezroczysta obudowa robi wrażenie. Nie zobaczymy wnętrzności, ale choćby w ten sposób odróżnia się od reszty.
Zastosowana w nim bateria ma 5000 mAh pojemności i dostarcza 12 W mocy. Powerbank ma przycisk zasilania, ale jest zbędny (częściowo), bo ładowanie rozpoczyna się po wpięciu Flow Mini w port USB C lub Lightning. Przycisk odpowiedzialny za włączenie/wyłączenie służy bardziej do sprawdzenia pozostałej pojemności dzięki diod.





Co go odróżnia od reszty? Ma wbudowane USB C w postaci wtyczki i kabla, więc nie trzeba mieć własnego przewodu, żeby go używać. Jeden z nich jest na stałe połączony z powerbankiem, a drugi wpina się w dość wąski otwór. Warto dodać, iż kabel zachowuje się trochę jak smyczka, więc Flow Mini można przypiąć na zewnątrz plecaka.
Wymienny port USB C działa świetnie i jest dłuższy, dzięki temu powerbankowi niestraszne są etui. Nie zawsze tak jest, więc tu należą się brawa. Inne akcesoria z USB C potrzebują zdjęcia etui z iPhone’a, co częściowo je dyskwalifikuje z codziennego użytku.
Wspomniałem wcześniej, iż w zestawie jest końcówka z Lightning. Wymiana jest bardzo łatwa, wystarczy wyciągnąć USB C, a potem włożyć wtyczkę zgodną ze starszym portem ładowania. Obie wtyczki są w zestawie, więc nie trzeba kupować dodatkowej. Trzeba ich pilnować, bo są bardzo małe i łatwo je zgubić.
Biorąc pod uwagę cenę, ciężko na cokolwiek narzekać. Jedyny problem to wyłącznie 12 W na wyjściu, niepomagające w naładowaniu telefona, jeżeli jest używany w tym samym momencie. Konstrukcja i gabaryty powerbanku aż proszą się o takie zastosowanie, szczególnie gdy robimy sporo zdjęć lub kręcimy wideo. Flow Mini nie nadąża z doładowaniem, więc jedyną opcją jest nieużywanie go i telefona, żeby napełnić bak między kolejnymi zdjęciami lub wideo.
Ładowanie Flow Mini potrafi być dziwne. Działa wyłącznie dzięki wbudowanego kabla, a nie wtyczki. Niektórzy mają ładowarki wpięte we wtyczki ścienne, a to oznacza, iż powerbank będzie lewitował w trakcie ładowania. Jego waga nie działa na jego niekorzyść, ale wygląda to komicznie.






Powerbank Sharge może być przydatny w codziennym użytkowaniu, jest na tyle mały, iż można go zostawić w plecaku lub torbie. Dzięki temu ma się dodatkowe źródło zasilania.
Trzeba pamiętać, iż nie sprawdzi się w każdym stylu używania lub do naładowania wielu urządzeń. Nie ma mowy o podładowaniu laptopa, aparatu i dodatkowego telefona. Wtedy trzeba sięgnąć po mocniejszy model, który będzie zdecydowanie większy.
Większe powerbanki też zmieszczą się w plecaku/torbie i przez cały czas są poręczne (do pewnego stopnia). To zdecydowanie lepszy zakup na dłuższą metę, gdy ma się więcej urządzeń do naładowania. W takiej sytuacji Flow Mini staje się niszowym produktem i trzeba go bardziej traktować jako zapasowy bank energii. Nie sprawdzi się podczas kempingu lub eksplorowania nowego miasta przez ponad 7 godzin.
Biorąc pod uwagę jego niską cenę, warto się nim zainteresować, by używać go jako zapasowego powerbanku.