Sennheiser HDB 630 to słuchawki, które już od pierwszych chwil jasno dają do zrozumienia, iż nie powstały z myślą o masowym odbiorcy. Wysoka cena oraz zaawansowany system redukcji hałasu i jakość dźwięku, których pełnię docenią jedynie bardziej wymagający użytkownicy, sprawiają, iż mamy do czynienia ze sprzętem najwyższej klasy.
Kilka tygodni temu dostałem od redaktora naczelnego Instalek propozycję nie do odrzucenia: „Zrobiłbyś test Sennheiser HDB 630?” Nie zastanawiałem się ani chwili, zgodziłem się od razu, i to z kilku powodów. Jednym z nich była czysta nostalgia związana z marką Sennheiser, sięgająca ponad 26 lat wstecz, kiedy stawiałem swoje pierwsze kroki za stołem emisyjnym w radiowej rozgłośni.
Spokojnie, nie jestem jeszcze na etapie „starego faceta żyjącego wspomnieniami”. W mojej głowie gwałtownie pojawiły się kolejne argumenty, które sprawiły, iż ten test po prostu musiałem zrobić: seria 6, wysoka cena i ta dumnie brzmiąca etykieta na pudełku – Wireless Audiophile Headphones.
foto: Mateusz PonikowskiPierwsze wrażenia
Słuchawki trafiają do użytkownika w masywnym etui, na którego środku umieszczono logo producenta.
foto: Mateusz PonikowskiW zestawie, oprócz samych HDB 630, znajdziemy adapter lotniczy, kabel USB‑C, przewód jack 3,5 mm / 2,5 mm oraz adapter BTD700, któremu poświęcę więcej miejsca w dalszej części recenzji.
foto: Mateusz PonikowskiWykonanie stoi na wysokim poziomie, choć mam pewne wątpliwości co do zastosowania srebrnego koloru wokół padów. Jak na produkt premium wygląda to mało atrakcyjnie. Na szczęście pod względem ergonomii jest znacznie lepiej. Sennheiser HDB 630 wygodnie leżą na uszach, a pałąk pokryto skórą i wypełnione miękką gąbką. Podobnie wykonano same pady, choć moim zdaniem brakuje w nich miękkiej pianki poliuretanowej.
Szkoda, bo poprawiłaby komfort użytkowania i izolację zarówno od dźwięków zewnętrznych (co przełożyłoby się na skuteczniejszą redukcję hałasu), jak i tych wydostających się na zewnątrz przy wyższej głośności.
Słuchawki nie uciskają nadmiernie głowy ani uszu i trzymają się stabilnie podczas codziennego użytkowania. Przy gwałtowniejszych ruchach ta stabilność jednak wyraźnie spada.
foto: Mateusz PonikowskiCoś, co naprawdę mnie zaskoczyło, to żywotność baterii – REWELACJA. Inżynierowie Sennheisera zastosowali akumulatory litowo‑jonowe o pojemności 700 mAh. Według danych producenta już 10 minut ładowania wystarcza na 7 godzin pracy. Natomiast pełne naładowanie, zapewniające aż 60 godzin działania, zajmuje około 2 godzin. Krótko mówiąc: dawno nie miałem w rękach sprzętu z tak dobrze zoptymalizowanym zasilaniem.
To, czego zdecydowanie brakuje mi w testowanym modelu, to czujników umieszczonych w obu słuchawkach. Niestety tylko prawa strona została wyposażona w sensor, który podczas zdjęcia HDB 630 z głowy automatycznie pauzuje muzykę.
Mamy aż cztery możliwości podłączenia słuchawek: przez kabel USB‑C, przewód jack, Bluetooth oraz za pośrednictwem wspomnianego wcześniej adaptera BTD700. W każdym z tych przypadków słuchawki muszą być włączone.
foto: Mateusz PonikowskiPełną specyfikację techniczną Sennheiser HDB 630 znajdziecie na samym końcu tego testu.
Sennheiser – prawdziwy GOAT w temacie jakości dźwięku
Drogi czytelniku, jeżeli słuchasz muzyki wyłącznie na YouTubie albo ograniczasz się do EDM, to nie jest to produkt dla Ciebie… po prostu nie wykorzystasz ich potencjału. Prawdziwa przygoda zaczyna się dopiero wtedy, gdy podasz im materiał w dobrej lub bardzo dobrej jakości, najlepiej w formatach bezstratnych.
Sprzęt testowałem m.in. . korzystając ze Spotify w pakiecie Premium, z ustawieniami „bezstratna jakość dźwięku” do 24 bitów / 44,1 kHz lub na swoich plikach FLAC. I dopiero wtedy HDB 630 pokazują, na co naprawdę je stać.
Zapytacie pewnie: gdzie adekwatnie słychać różnicę? Najlepiej wychodzi to podczas odsłuchu muzyki filmowej, choćby kompozycji Hansa Zimmera lub na zremasterowanych klasykach od Dire Straits, Enya po Jean‑Michel Jarre. To właśnie tam HDB 630 pokazują pełnię swoich możliwości: głębię sceny, separację instrumentów i dynamikę, której nie da się pomylić z przeciętnymi słuchawkami.
foto: Mateusz PonikowskiBardzo dobre odwzorowanie wysokich rejestrów, niskie tony są ciepłe, nienachalne i harmonijnie współgrają z całą linią melodyczną. W aplikacji, o której za chwilę napiszę więcej, znajdziemy m.in. opcję Bass Booster. Jej głównym zadaniem jest podbicie niskiego pasma, ale efekt końcowy jest tak subtelny i tak dobrze zestrojony, iż śmiało mogę stwierdzić, iż to jedna z najlepszych funkcji tego typu, z jaką spotkałem się podczas testów egzemplarzy od różnych producentów. Ten bas po prostu otula ucho niczym miękka poduszka pod głową podczas snu.
W tym miejscu dochodzimy do bardzo istotnej kwestii – adapter BTD700. Coraz częściej urządzenia mobilne obsługują jedynie podstawowe kodeki audio, co może ograniczać jakość przesyłanego dźwięku. Adapter BTD700 przejmuje rolę nadajnika Bluetooth i samodzielnie transmituje dźwięk do słuchawek w bardziej zaawansowanych kodekach, takich jak aptX Adaptive, niezależnie od natywnej obsługi kodeków w telefonie. Dzięki temu możemy znacząco poprawić jakość transmisji, choćby jeżeli telefon standardowo obsługuje tylko podstawowe kodeki. Przykładowo w Samsungu S21 czy S25 standardowo dźwięk przesyłany jest w aptX. Natomiast po uruchomieniu adaptera otrzymujemy już aptX Adaptive.
I tu ciekawostka: do testów wykorzystałem również starszy model Sony Xperia 5 II. W tym przypadku telefon od razu po połączeniu ze słuchawkami wskazał sygnał aptX Adaptive, bez konieczności używania adaptera. Nadmienię, iż było to główne urządzenie podczas testów HDB 630.
Co jednak zwróciło moją uwagę, to fakt, iż podłączenie słuchawek przez adapter lub kabel USB‑C do Samsunga S21 skutkowało zauważalnie mniejszymi możliwościami w zakresie głośności. Podniosłem ten problem u producenta, jednak w momencie pisania tego materiału nie otrzymałem jeszcze odpowiedzi.
Można spotkać się z opinią, iż BTD700 to świetne rozwiązanie dla użytkowników iPhone’ów, głównie ze względu na brak wsparcia dla kodeków aptX w urządzeniach Apple. I trudno się z tym nie zgodzić. W takim scenariuszu adapter faktycznie może robić ogromną różnicę.
foto: Mateusz PonikowskiWarto wspomnieć również o różnicach w głośności i scenie muzycznej. Podczas podłączenia słuchawek do telefona (w moim przypadku Sony Xperia 5 II) dźwięk był wyraźnie bardziej zbalansowany, a scena muzyczna lepiej uporządkowana i trzymająca się „ryz”.
Aplikacja Sennheiser Smart Control Plus to czyste must have
Wspomniałem już o świetnej opcji Bass Booster, ale to nie jedyna funkcja zasługująca na uwagę. W aplikacji znajdziemy również Crossfeed, która w dużym uproszczeniu miesza sygnał z lewego i prawego kanału. W efekcie otrzymujemy dźwięk bardziej przestrzenny, mniej „studyjny”, a bardziej naturalny, zbliżony do odsłuchu na kolumnach.
Crossfeed świetnie sprawdza się zwłaszcza w utworach z wykorzystaniem orkiestry symfonicznej, gdzie scena zyskuje głębię i spójność. W mojej opinii najlepszym ustawieniem tej funkcji jest poziom Low (niski poziom działania), który daje najbardziej naturalny efekt.
W aplikacji, w zakładce Controls, możemy wyłączyć lub aktywować panel dotykowy znajdujący się w prawej słuchawce. To właśnie z jego pomocą, poprzez gesty, możemy sterować urządzeniem np.: zatrzymanie muzyki, regulacja głośności, odbieranie połączeń. Celowo nie opisuję tutaj wszystkich gestów, ponieważ poniżej zamieszczam grafikę przedstawiającą listę z niektórymi komendami.
Equalizer to coś, co znajdziemy w każdej aplikacji, ale tutaj jest to rozwiązanie wręcz luksusowo. Oprócz klasycznego panelu ze suwakami odpowiadającymi za konkretne pasma dźwięku oraz kilku fabrycznych trybów: Rock, Pop, Jazz, mamy jeszcze dwie bardzo interesujące opcje, które znacząco rozszerzają możliwości personalizacji brzmienia.
Pierwsza z nich to Create with Sound Check. W tym trybie użytkownik dostaje swego rodzaju „gotowca”, czyli profil brzmienia przygotowany na podstawie jego preferencji. Proces wyboru składa się z pięciu etapów, a w każdym z nich mamy do wyboru trzy różne warianty brzmienia. Po przejściu całej procedury system analizuje odpowiedzi i finalnie dostosowuje dźwięk do naszych indywidualnych upodobań.
Druga opcja nazywa się Create with parametric EQ i jest ona dedykowana w mojej opinii osobom lubiącym i znającym się na dźwięku. W dużym uproszczeniu jest to zaawansowany korektor, który pozwala precyzyjnie dostosować brzmienie słuchawek. Umożliwia regulację częstotliwości, poziomu wzmocnienia (Gain) oraz szerokości pasma (Q), dając większą kontrolę niż standardowy korektor.
System redukcji hałasu – jest lepiej niż się spodziewałem
Muszę się Wam do czegoś przyznać: z pewną rezerwą, a momentami wręcz lekką ignorancją, podszedłem do Sennheiser HDB 630 w kwestii działania ANC. I tu muszę uderzyć się w pierś, bo słuchawki bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. W temacie redukcji hałasu naprawdę dają radę. Dla mnie numerem jeden wciąż pozostaje Sony WH‑1000XM6, ale testowany model zdecydowanie zasługuje na uznanie.
Dźwięki są dobrze wyciszone zarówno te z wysokiego, jak i niskiego pasma. Owszem, pady mogłyby być wykonane z lepszego materiału, najlepiej z miękkiej pianki poliuretanowej, co poprawiłoby przyleganie do ucha i zwiększyło izolację. Mimo tego system ANC działa zaskakująco skutecznie.
Testowałem go zarówno w warunkach domowych: odkurzacz, suszarki, jak i w przestrzeni miejskiej, gdzie króluje np. hałas przejeżdżającego tramwaju. W każdej z tych sytuacji HDB 630 radziły sobie naprawdę dobrze.
Warto zwrócić uwagę na ustawienia redukcji hałasu w aplikacji. Znajdziemy tam suwak, który pozwala precyzyjnie dostosować poziom przenikania dźwięków zewnętrznych, czyli tzw. tryb Transparentny/ANC. Trzeba jednak pamiętać, iż przy włączonej funkcji Anti‑Wind ustawionej na maksymalny poziom, tryb transparentny nie będzie działał w pełni poprawnie. To naturalne ograniczenie wynikające z priorytetu tłumienia podmuchów wiatru.
foto: Mateusz PonikowskiAnalogicznie wygląda sytuacja w przypadku trybu Custom ustawionego na 100% ANC. Również tutaj zalecam, aby opcja redukcji wiatru była ustawiona na poziom automatyczny, ponieważ maksymalna wartość tej funkcji obniża skuteczność działania systemu redukcji hałasu.
Połączenia telefoniczne
Podczas połączeń słuchawki spisywały się dobrze, jakość rozmów stoi na wysokim poziomie. Zdarzyło mi się jednak usłyszeć od rozmówczyni, iż brzmię tak, jakbym znajdował się w „studni”, czyli z lekkim pogłosem. Podejrzewam, iż wynika to z ustawień funkcji Phone Calls, która pozwala regulować ilość dźwięków zbieranych przez mikrofony zewnętrzne.
W praktyce oznacza to, iż nasz rozmówca może usłyszeć dokładnie to, co dzieje się wokół nas, albo, przy ustawieniu tej opcji na minimalny poziom, otrzymać nasz głos mocno odseparowany, „wycięty” z otoczenia. Warto, więc poeksperymentować z tym parametrem, aby znaleźć optymalny balans pomiędzy naturalnością brzmienia a izolacją od hałasu.
foto: Mateusz PonikowskiBardzo dobre słuchawki w wysokiej cenie
Właściwie podsumowanie testu Sennheiser HDB 630 mógłbym zamknąć w kilku słowach: słuchawki drogie, bardzo dobre i ze świetnym akumulatorem. Powtórzę raz jeszcze, aby faktycznie docenić możliwości tego modelu pod względem emisji dźwięku, należy korzystać z plików muzycznych w wysokiej jakości.
Zrobiłem tzw. ślepy test na znajomych. Dla niektórych adapter to „efekt placebo”, ale ja się z tym absolutnie nie zgadzam. Przez większość czasu używałem słuchawek w połączeniu z Sony Xperią 5 II, która obsługuje kodek aptX Adaptive, więc adapter BTD700 nie był mi potrzebny. Natomiast po podłączeniu przez kabel USB‑C scena muzyczna staje się inaczej osadzona, bardziej stabilna i uporządkowana. Sam producent deklaruje, iż takie połączenie jest przeznaczone do odsłuchu muzyki hi‑res i faktycznie coś w tym jest.
foto: Mateusz PonikowskiCzy polecam te słuchawki? Oczywiście, iż tak… choć cena przekraczająca 2100 zł jest spora. Szczerze mówiąc, dawno nie testowałem modelu, który sprawiłby mi tyle frajdy i przyjemności podczas użytkowania. I niech to ostatnie zdanie będzie najlepszą rekomendacją dla Sennheiser HDB 630.
Specyfikacja techniczna Sennheiser HDB 630:
- Rodzaj przetwornika – Dynamiczny, zamknięty o średnicy 42 mm
- Pasmo przenoszenia – 6Hz- 22kHz (Bluetooth), 6Hz- 40kHz (USB typu-C)
- Poziom ciśnienia akustycznego (SPL) – 105 dB
- Impedancja – aktywne: 480 Om
- Mikrofon – Mikrofon MEMS
- Pasmo przenoszenia mikrofonu – 50 – 10000 Hz
- Zniekształcenia harmoniczne (THD) – <0,2% (1 kHz, 100 dB SPL)
- Bluetooth – Bluetooth 5.2
- Waga- 310 g


15 godzin temu






