
Zima sprawiła, iż podróżni z innych miast mogli na własnej skórze przekonać się, co często czują pasażerowie krakowskiego lotniska.
„Mamy Kraków w domu” możliwy był nie za sprawą mgły, ale opadów śniegu. Zima dała się we znaki w Warszawie, przeganiając podróżnych do innych miast. Samolot z Madrytu został skierowany na lotnisko we Wrocławiu, a samolot z Kopenhagi – do Poznania. Do Poznania trafili również lecący z Bukaresztu i Stambułu.
Odśnieżają, a samoloty czekają
– Intensywne opady śniegu sprawiają, iż pas startowy musi być regularnie odśnieżany. W tym czasie samoloty czekające na lądowanie pozostają w tak zwanym holdingu, czyli krążą nad miastem. Przez pewien czas lądowanie samolotów na jednym z dwóch pasów było wstrzymane – wyjaśniał PAP Piotr Rudzki z biura prasowego lotniska.
Przekierowane samoloty po zatankowaniu mogły wrócić na warszawskie lotnisko – przekazał PAP Krzysztof Moczulski, rzecznik narodowego przewoźnika.
– Ponadto ze względu na trudne warunki pogodowe, w niedzielę odwołany został wieczorny rejs samolotu PLL LOT z Warszawy do Zielonej Góry – poinformował Moczulski.
Ok. godz. 23:00 w niedzielę sytuacja na lotnisku Chopina uległa poprawie.
W miniony weekend śnieg utrudnił również funkcjonowanie gdańskiego lotniska. Kłopoty zaczęły się już w sobotę.
– Lotnisko było cały czas otwarte, ale ta ilość śniegu powodowała, iż część załóg nie decydowała się na lądowanie. W sumie 14 połączeń zostało odwołanych lub przekierowanych na inne lotniska. To spowodowało kłopoty dla pasażerów przylatujących, ale też odlatujących następnie z Gdańska. Część lotów jest odwołana np. do Sztokholmu, Kopenhagi, Amsterdamu, Frankfurtu i Warszawy. Sporo lotów jest opóźnionych – relacjonowała PAP rzeczniczka lotniska Agnieszka Michajłow.
W niedzielę lotnisko w Gdańsku przekazało, iż w związku z trudnymi warunkami atmosferycznymi mogą występować utrudnienia w operacjach lotniczych. I prognoza się sprawdziła. Wiele lotów było znacząco opóźnionych, a lot z Gdańska do Warszawy odwołano. Jak odnotowało Radio Gdańsk, niektóre maszyny krążyły nad Zatoką Gdańską, czekając na odpowiednie warunki.
Nawet z mgłą można zawalczyć, ale intensywne opady śniegu to zdecydowanie trudniejszy przeciwnik. Takie czasy. Albo zimy są łagodne, albo dają popalić – nic pomiędzy.














