Rząd chciał uwolnić się od Microsoftu. Urzędników pokonały puste strony i zepsute tabelki

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Duński eksperyment miał pomóc administracji uniezależnić się od amerykańskiego oprogramowania. Zamiast proeuropejskiego przełomu pojawiły się jednak problemy z obsługą dokumentów.

Od czasu powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu, rozpędu nabrały działania mające na celu porzucenie amerykańskich rozwiązań technologicznych – albo przynajmniej przerzucenie się na oprogramowanie otwartoźródłowe. Tego typu kroki podjęły m.in. Estonia, Włochy, Austria czy Niemcy. Jednak jak pokazuje przykład Danii, rezygnacja z narzędzi amerykańskich dostawców może odbić się czkawką.

Dania poddała się. Urzędników pokonały problemy z dokumentami

Duński rząd rozpoczął w 2025 r. pilotaż, którego celem było sprawdzenie, czy Microsoft Office można zastąpić pakietem Collabora. W projekcie uczestniczyło 38 pracowników ówczesnego Ministerstwa Cyfryzacji, którzy mieli korzystać z otwartoźródłowego systemu brytyjskiej firmy zamiast programów Word, Excel i PowerPoint. Inicjatywa miała ograniczyć zależność administracji od amerykańskich dostawców.

Jak informuje serwis Computerworld, eksperyment zakończył się po kilku miesiącach. Testy przerwano w związku z wyborami parlamentarnymi na początku 2026 r., a według doniesień medialnych resort nie zdecydował się na ich wznowienie. Uczestnicy pilotażu mieli zgłaszać problemy z formatowaniem dokumentów, rozmieszczeniem akapitów, pustymi stronami oraz śledzeniem zmian.

Trudności dotyczyły między innymi otwierania plików przygotowanych wcześniej w Microsoft Office. Jednym z możliwych źródeł problemów są różnice między formatami dokumentów. Collabora obsługuje otwarty standard Open Document Format (ODF), natomiast Microsoft Office wykorzystuje przede wszystkim Office Open XML (OOXML). Konwersja między nimi nie zawsze pozwala zachować identyczny układ strony i formatowanie.

Podobne problemy ze zgodnością dokumentów Microsoft Office zgłaszali wcześniej również twórcy LibreOffice. Nie wszystkie pliki sprawiają jednak trudności, a zakres niezgodności zależy między innymi od wykorzystanych funkcji i sposobu przygotowania dokumentu.

Dalsze losy Collabora w Danii pozostają niejasne

Informacje o definitywnym zakończeniu projektu zakwestionował Michael Meeks, dyrektor generalny Collabora Office. W wypowiedzi przekazanej serwisowi XDA Developers wyjaśnił, iż pilotaż został wstrzymany w związku z wyborami oraz zmianami organizacyjnymi w duńskiej administracji.

Ministerstwo Cyfryzacji połączono z innymi strukturami, tworząc Ministerstwo Badań, Edukacji i Cyfryzacji. Według Meeksa testy prowadzone przez cBrain, partnera integracyjnego Collabora, mają zostać wznowione przed końcem 2026 r. z udziałem nowej grupy interesariuszy. Przedstawiciel firmy zapewnił również, iż problemy techniczne opisywane przez media miały zostać rozwiązane już w 2025 r.

Europa szuka alternatyw dla amerykańskiego oprogramowania

Dania nie jest jedynym krajem, który chce ograniczyć zależność od amerykańskich dostawców. Francja zapowiedziała działania zmierzające do zastąpienia Windowsa rozwiązaniami opartymi na Linuksie w części administracji publicznej. Podobną migrację prowadzi niemiecki kraj związkowy Szlezwik-Holsztyn, obejmującą między innymi system operacyjny i narzędzia biurowe.

Na razie nie wiadomo, czy duński rząd wznowi pilotaż Collabora, wybierze inny pakiet biurowy, czy pozostanie przy Microsoft Office. Brak opublikowanej oceny projektu sprawia również, iż nie można jednoznacznie określić, w jakim stopniu problemy techniczne wpłynęły na decyzję o wstrzymaniu testów.

Niemniej jednak kibicuję Duńczykom w rozwiązaniu problemów które napotkali. Choć rozumiem niemożność odcięcia się od produktów amerykańskich przy zakupie komputerów czy miejsca w chmurze, to pakiet biurowy powinien stanowić podstawowy bastion europejskiej suwerenności cyfrowej.

Zdjęcie główne: aileenchik / Shutterstock

Idź do oryginalnego materiału