
Kolejowe połączenie do Chorwacji realizowane jest przez PKP Intercity tylko w okresie wakacyjnym. Rząd widzi jednak całoroczny potencjał w podróżach nad Adriatyk.
Są tacy, którzy twierdzą, iż jak na coś się czeka, to później bardziej się to docenia. choćby do najlepszego człowiek może się łatwo przyzwyczaić i dawny rarytas gwałtownie traci smak, jeżeli pod nosem jest codziennie. Z takiego założenia nie wychodzi jednak Ministerstwo Infrastruktury, a na pewno nie w temacie podróży do Chorwacji.
Sprzedaż biletów na tegoroczne wojaże do Chorwacji przez Słowenię ruszy już 5 maja. W tym roku pociągów będzie więcej i będą jeździć przez sześć dni w tygodniu. Kiedy sezon letni się skończy, wakacyjne wyprawy koleją nad Adriatyk będą tylko wspomnieniem. A nie muszą – przekonuje resort infrastruktury.
– To pociąg nie tylko dla Polaków jadących na wakacje nad Adriatykiem, ale także połączenie, które daje mieszkańcom Chorwacji i Słowenii, w szczególności Lublany, możliwość podróży w celach biznesowych i turystycznych do Polski – zauważa w rozmowie z „Rynkiem Kolejowym” Anna Szumańska, rzeczniczka prasowa Ministerstwa Infrastruktury.
Resort chce, aby pociąg „Adriatic Express” był wykorzystywany o każdej porze roku. Co stoi na przeszkodzie? Póki co ze względu na „intensywne prace torowe w Słowenii” realizacja połączeń możliwa jest jedynie latem. W przyszłym roku będzie podobnie. Najwcześniejszy możliwy termin to więc 2028 r. Wówczas na wypoczynek do Chorwacji czy Słowenii będzie można pojechać koleją choćby wiosną czy jesienią, jeżeli tylko najdzie nas taka ochota. I o ile nic po drodze się nie wysypie, a rząd dopnie swego celu.
Na razie przez cały rok turyści mogą dostać się do Chorwacji autobusem. FlixBus jeździ bezpośrednio do Chorwacji z 10 polskich miast. Najkrótszy czas podróży na trasie Warszawa–Rijeka wynosi 17 godzin i 30 minut. W ubiegłym roku pociąg PKP Intercity pokonywał tę trasę w ok. 19 godz.
Na perspektywę ponad 17 godz. podróży szeroko uśmiechają się miłośnicy lotniczych wypraw. Lot z Wrocławia do Rijeki w połowie lipca wyceniony jest na tylko 105 zł, a leci się raptem 1 godz. i 35 min. choćby o ile doliczy się czas dojazdu czy to do Wrocławia, czy Katowic, to i tak jest to pod względem czasowym korzystniejsza alternatywa.
Nie wiadomo jednak jak długo, bo przecież dużo mówi się o wzrastających cenach paliw
Na dodatek nie każdy lubi latać i woli pozostać blisko ziemi. Ważne, iż pojawia się alternatywa. A za jakiś czas ma być dostępna przez cały rok.
Kiedy Polska Akademia Nauk poparła projekt Zintegrowanej Sieci Kolejowej, prof. Tomasz Komornicki zauważał, iż „Europa wciąż nie jest tak dobrze zintegrowana pod względem kolejowym, jak ma to miejsce w przypadku transportu lotniczego”. Rozbudowa sieci kolejowej jest więc niezbędna.
To się powoli zmienia. Przykładem jest nie tylko wakacyjny pociąg do Chorwacji, ale też coraz liczniejsze połączenia przygraniczne. W przypadku podróży po Europie dużą przeszkodą jest czas, ale trzeba też doliczać dojazdy na lotnisko i procedury związane z kontrolą bezpieczeństwa. I nagle z niecałych dwóch godzin robią się już cztery, a do tego jeszcze z portu docelowego trzeba dotrzeć do noclegu. To przez cały czas nie jest ponad 17 godz. na kołach – czy ok. 19 godz. na torach – ale różnica nie jest aż tak niekorzystna.
Plany są ambitne – w końcu mówi się choćby o kolejowym połączeniu z Paryżem. Na razie jednak trzeba cieszyć się z tego, co jest. Tym bardziej iż korzystać możemy tylko przez ograniczony czas.















