
Fiskalna rewolucja made in Poland. Nowy pomysł to darmowa aplikacja mobilna zastępująca kasę fiskalną. Zamiast obowiązkowego urządzenia za kilkaset lub kilka tysięcy złotych wystarczyłby telefon.
Ministerstwo Finansów mówi, iż aplikacja miałaby umożliwiać wystawianie paragonów, generowanie e-paragonów dla klientów, a cała sprzedaż ma być raportowana elektronicznie. W praktyce oznacza to, iż kasa fiskalna – symbol polskiej przedsiębiorczości od lat 90. – może przejść na emeryturę.
Tak, to ma sens
Kasy fiskalne są drogie, wymagają serwisowania, przeglądów, czasem wymiany modułów, a do tego trzeba je fizycznie posiadać i wozić, jeżeli pracujesz mobilnie. Dla najmniejszych firm – fryzjerów, kosmetyczek, mechaników, foodtrucków, korepetytorów – to często koszt i kłopot, który nijak nie przekłada się na jakość usług.
Według danych MF w Polsce jest ok. 2 mln podatników VAT, którzy regularnie składają deklaracje. To właśnie dla nich rząd chce przygotowywać wstępnie wypełnione deklaracje VAT – na podstawie danych z e-paragonów. jeżeli system zadziała to przedsiębiorca będzie mógł zrobić z VAT-em to samo, co dziś z PIT-em: kliknąć „zatwierdź” i mieć spokój.
E-paragon: koniec papierków w portfelu
E-paragon nie jest nowością – w Polsce funkcjonuje od kilku lat, ale jego adopcja jest, delikatnie mówiąc, umiarkowana. Problemem jest brak jednolitego standardu i brak powszechnego narzędzia, które pozwalałoby wystawiać takie dokumenty bez kombinowania.
Nowa aplikacja ma to zmienić. Paragon będzie można wysłać klientowi elektronicznie, udostępnić przez QR, a jeżeli ktoś naprawdę chce papier – przez cały czas będzie mógł go dostać. Ministerstwo podkreśla, iż nikt nie zamierza zakazywać tradycyjnych kas, ale trudno nie zauważyć, iż kierunek jest jasny: cyfryzacja sprzedaży ma być normą, nie wyjątkiem.
Entuzjazm entuzjazmem, ale warto zachować zdrowy sceptycyzm. Aplikacja fiskalna to nie jest zwykły program do wystawiania paragonów – to element systemu podatkowego. Musi działać niezawodnie, być odporna na manipulacje, zgodna z przepisami, a do tego dostępna na różnych urządzeniach.
To oznacza, iż rząd będzie musiał stworzyć coś na poziomie komercyjnych systemów POS, tylko… za darmo. I utrzymywać to przez lata. jeżeli aplikacja będzie działać jak mObywatel – świetnie. jeżeli jak niektóre rządowe portale podatkowe sprzed dekady – przedsiębiorcy będą płakać.
Mniej biurokracji, więcej automatyzacji
Pakiet deregulacyjny, którego częścią jest aplikacja fiskalna, zawiera ponad 160 zmian w prawie. To nie tylko e-paragony, ale też:
- wspomniane wyżej wstępnie wypełnione deklaracje VAT,
- niższe odsetki za samodzielnie poprawione błędy,
- pięcioletnia ważność interpretacji podatkowych,
- rozszerzenie zasady „milczącej zgody”,
- jasne terminy czynności sprawdzających.
To wszystko ma sprawić, iż kontakt przedsiębiorcy z fiskusem będzie bardziej przewidywalny i mniej uciążliwy. I to jest zmiana, którą odczujemy wszyscy – zarówno przedsiębiorcy, jak i klienci.













