
Globalny rynek komputerów osobistych zaliczył w trzecim kwartale 2026 roku mocne tąpnięcie.
Z najnowszego raportu firmy analitycznej IDC wynika, iż dostawy sprzętu spadły rok do roku aż o 20,1%. Jednak pod powierzchnią tych ponurych liczb kryje się zupełnie inna historia: podczas gdy najwięksi producenci maszyn z Windowsem notują dramatyczne, choćby 30-procentowe spadki, Apple traci dwa razy wolniej i powiększa swoje rynkowe udziały.

Trzeci kwartał roku tradycyjnie należał do najmocniejszych okresów w branży – napędzały go zakupy edukacyjne i powrót do szkół oraz na uczelnie. Tym razem schemat runął. Globalne dostawy zatrzymały się na poziomie 62,7 mln sztuk, co oznacza nie tylko potężny zjazd względem zeszłego roku (wtedy było to 78,5 mln), ale także spadek o 9,1% w ujęciu kwartał do kwartału. Branża zderzyła się ze zjawiskiem, które analitycy IDC określają jako „kac magazynowy”.
Kto najbardziej dostał po kieszeni?
Skala załamania nie rozłożyła się równomiernie. Najmocniej ucierpiała tradycyjna czołówka świata PC, która oddała łącznie 4,2 punktu procentowego rynkowego tortu:
- HP Inc: spadek aż o 30,9% (z 15,0 do 10,3 mln sztuk),
- Dell Technologies: tąpnięcie o 25,0% (z 10,1 do 7,6 mln sztuk),
- Lenovo: spadek o 22,6% (z 19,3 do 14,9 mln sztuk).
W tym krajobrazie zupełnie inaczej prezentują się wyniki Apple. Koncern z Cupertino dostarczył w trzecim kwartale 5,9 mln komputerów Mac. Choć oznacza to spadek o 11,3% w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego (6,7 mln), Maki traciły ponad dwukrotnie wolniej niż średnia rynkowa i prawie trzykrotnie wolniej niż najwięksi rywale.
W efekcie udział Apple w globalnym rynku komputerów wzrósł z 8,5% do 9,5%. Gigant zbliżył się tym samym do psychologicznej granicy 10% wszystkich sprzedawanych maszyn na świecie.
Kac po gorączce AI rozsadza rynek od środka
Bezpośrednią przyczyną obecnego krachu nie jest nagła utrata zainteresowania sprzętem ze strony użytkowników, ale chaos w łańcuchach dostaw wywołany przez centra danych sztucznej inteligencji. Masowy wykup pamięci DRAM przez hiperskalerów AI wywindował ich ceny do poziomów niespotykanych od lat.
Producenci maszyn z Windowsem, spodziewając się drastycznych podwyżek, w pierwszej połowie roku panicznie robili zapasy podzespołów i gotowych urządzeń. W efekcie kanały dystrybucji zostały zapchane drogimi laptopami, których konsumenci w warunkach gorszej sytuacji makroekonomicznej po prostu nie chcą kupować.
W tym starciu Apple ma dwa asy w rękawie, których brakuje producentom PC:
- Siła przetargowa w łańcuchu dostaw: Apple zabezpiecza komponenty wieloletnimi, sztywnymi kontraktami z potężnymi zaliczkami, co pozwala mu amortyzować rynkowe wstrząsy cenowe znacznie lepiej niż konkurencja polegająca na bieżących stawkach rynkowych.
- Odporniejszy klient: nabywcy komputerów Mac to segment premium. Ktoś planujący zakup MacBooka za 7–12 tysięcy złotych nie wstrzymuje decyzji z powodu kilkuset złotych podwyżki. Z kolei rynek PC w ogromnym stopniu stoi na budżetowych modelach biurowych i szkolnych za 2000–3000 zł, gdzie gwałtowny wzrost cen podzespołów całkowicie dusi popyt.
Mimo iż analitycy IDC przewidują krótkoterminowe promocje mające na celu rozładowanie magazynów, nie ma co liczyć na powrót do cen z ubiegłego roku. W kryzysowym kwartale to Apple udowadnia, iż kontrolowanie całego ekosystemu – od własnego krzemu po marżę – daje stabilność, o jakiej producenci sprzętu z Windowsem mogą dziś tylko pomarzyć.
Dotykowy MacBook z ekranem OLED pod koniec października. Gurman ujawnia plany Apple
Jeśli artykuł Rynek PC krwawi, ale Apple zbiera żniwa. Raport IDC ujawnia skalę kryzysu nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

1 godzina temu






