
O nowości, którą Ryanair lada moment wprowadzi, trzeba pamiętać, bo jej zignorowanie może mieć fatalne konsekwencje.
Ryanair zmienia godzinę zamknięcia stanowisk nadania bagażu na wszystkich obsługiwanych przez siebie lotniskach – uczula podróżnych port lotniczy im. Lecha Wałęsy w Gdańsku.
Jak przypomina lotnisko, od 10 listopada bagaż będzie można nadać najpóźniej 60 minut przed planowanym odlotem. Do tej pory było to 40 minut.
Władze portu lotniczego radzą, żeby przy planowaniu podróży uwzględnić nową godzinę zamknięcia stanowisk i przyjechać na lotnisko z odpowiednim wyprzedzeniem. Rzecz jasna dotyczy to nie tylko podróżnych wylatujących z Gdańska, ale z każdego lotniska obsługiwanego przez Ryanair.
Skąd ta zmiana? Ryanair: to dla waszego dobra
Irlandzka linia lotnicza przekonuje, iż pasażerowie nadający bagaż otrzymają dzięki temu więcej czasu w przejście przez kontrolę bezpieczeństwa i kontrolę paszportową oraz dotarcie do bramki przed rozpoczęciem boardingu. Jak zaznaczał Ryanair, ma to „szczególne znaczenie w czasie wzmożonego ruchu na lotniskach”.
Pomoże to również zmniejszyć liczbę przypadków, w których pasażerowie spóźniają się na swoje loty z powodu długich kolejek do kontroli bezpieczeństwa lub kontroli paszportowej.
Jednocześnie Ryanair zaznacza, iż 80 proc. pasażerów linii Ryanair, którzy zwykle nie nadają bagażu, nie odczują tej 20-minutowej różnicy.
– Przypominamy pasażerom korzystającym z usług odprawy bagażowej na lotnisku, aby przyjechali z odpowiednim wyprzedzeniem i upewnili się, iż dokonali odprawy i oddali bagaż, zanim stanowiska zostaną zamknięte, czyli 60 minut przed odlotem. Dla pozostałych 80 proc. pasażerów, którzy dokonują odprawy online i nie nadają bagażu, nic się nie zmienia – mówił Dara Brady, Chief Marketing Officer w Ryanair.
Gorzej, iż kolejne zmiany związane z działalnością Ryanaira mogą objąć już większą grupę podróżnych. Linia lotnicza nie ukrywa, iż tanio już było i przyszły rok może stać pod znakiem podwyżek cen biletów.
– Przyszłoroczne lato będzie bardzo trudne dla wszystkich linii lotniczych. Skutkiem będą droższe bilety – przewidywał Michael O’Leary, szef Ryanaira.
Droższe paliwo wpłynie też na inne linie lotnicze. Na szczególne problemy rodzimego LOT-u zwracał uwagę Wizz Air.
Zdjęcie główne: AS photo family / Shutterstock












