Rosyjski samolot 40 km od Kołobrzegu. F-16 natychmiast ruszyły

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Rosyjski Ił-20 pojawił się 40 km na północ od Kołobrzegu. Leciał bez planu lotu i z wyłączonym transponderem.

Jak poinformował Władysław Kosiniak-Kamysz, 40 km na północ od Kołobrzegu pojawił się rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. Maszyna leciała bez zgłoszonego planu i z wyłączonym transponderem, dlatego w jej stronę natychmiast skierowano parę dyżurną polskich F-16. Rosjanie nie przekroczyli granicy, ale znaleźli się dokładnie tam, gdzie mogli sprawdzać reakcję naszego lotnictwa.

❗Kolejne skuteczne przechwycenie rosyjskiego samolotu nad Morzem Bałtyckim❗️
Przed południem para dyżurna naszych F-16, 40 kilometrów na północ od Kołobrzegu przechwyciła rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. Po raz kolejny maszyna wykonywała lot w międzynarodowej przestrzeni… pic.twitter.com/aQH0Pwj3nf

— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) July 31, 2026

F-16 doleciały do rosyjskiej maszyny

Do przechwycenia doszło tuż przed południem nad Morzem Bałtyckim. Polski radar wykrył rosyjskiego Iła-20 znajdującego się około 40 km na północ od Kołobrzegu. Maszyna poruszała się w międzynarodowej przestrzeni powietrznej, ale bez planu lotu i z wyłączonym transponderem.

W stronę samolotu skierowano dyżurną parę F-16. Polscy piloci zbliżyli się do Iła-20, zidentyfikowali go i nadzorowali dalszy lot. Nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Polska przestrzeń obejmuje jednak również pas nad wodami terytorialnymi, sięgający około 22 km od wybrzeża. Ił-20 pozostał dalej, nad wodami międzynarodowymi.

Nie oznacza to jednak, iż mógł zostać zignorowany. Samolot wojskowy lecący bez transpondera jest trudniejszy do obserwowania przez cywilną kontrolę ruchu. Brak planu lotu sprawia natomiast, iż jego trasy i zamiarów nie da się sprawdzić zwykłymi kanałami.

Ił-20 nie przyleciał oglądać polskiej plaży

Rosyjska maszyna nie jest bombowcem ani myśliwcem. Ił-20 to latające stanowisko rozpoznania elektronicznego zbudowane na bazie pasażerskiego Iła-18.

Na pokładzie znajdują się systemy pozwalające wykrywać pracę radarów, przechwytywać emisje radiowe i zbierać informacje o rozmieszczeniu infrastruktury wojskowej. Samolot nie musi wlatywać nad terytorium przeciwnika. Może krążyć po swojej stronie granicy i słuchać tego, co dzieje się dziesiątki kilometrów dalej.

Pojawienie się takiej maszyny przy polskim wybrzeżu może służyć obserwowaniu radarów, baz lotniczych, okrętów oraz reakcji systemu obrony. Sam start F-16 również jest informacją: Rosjanie widzą, jak gwałtownie wykryliśmy samolot, ile czasu potrzebowały myśliwce i z jakiego kierunku nadleciały. Przechwycenie nie oznacza automatycznie próby zestrzelenia. Myśliwce mają przede wszystkim rozpoznać obiekt, pokazać mu, iż jest obserwowany, i nie dopuścić do niespodziewanego zbliżenia do granicy.

Rosjanie wracają tą samą trasą

Nie był to pierwszy podobny lot. Ił-20 został przechwycony przez polskie samoloty także 14 lipca, a wcześniej 13 maja i 9 kwietnia. Za każdym razem schemat był podobny: lot nad Bałtykiem, brak planu, wyłączony transponder i szybka reakcja NATO.

Jak pisaliśmy w tekście: Pilny alarm nad Bałtykiem. Wojsko przechwyciło samolot widmo, takie zdarzenia przestały być wyjątkiem. Rosyjskie maszyny regularnie latają pomiędzy główną częścią kraju a obwodem królewieckim i sprawdzają aktywność państw Sojuszu.

W ubiegłym roku stacjonujące w Polsce brytyjskie Typhoony przechwyciły 15 rosyjskich samolotów w ciągu zaledwie 6 dni. Wśród nich znajdowały się Iły-20, bombowce oraz inne maszyny rozpoznawcze.

Idź do oryginalnego materiału