Revolut zaskoczył pasażerów w Krakowie. Niezwykłe urządzenie pojawiło się w strefie odlotów

3 godzin temu

Fintechowy gigant przeniósł ideę automatów przekąskowych do świata bankowości i oficjalnie wszedł z tą infrastrukturą do Polski. Na krakowskim lotnisku Kraków-Balice pojawił się pierwszy w naszym kraju kartomat Revoluta. Urządzenie stanęło w strefie odlotów Non-Schengen, tuż po przejściu kontroli bezpieczeństwa i paszportowej.

Urządzenie pozwala pominąć kilkudniowe oczekiwanie na kuriera i odebrać darmową, nieaktywną kartę debetową dosłownie w kilka sekund. Z maszyny może skorzystać każdy. Po wyjęciu plastiku wystarczy jedynie zeskanować z niego kod QR i powiązać go ze swoim nowym lub istniejącym kontem w aplikacji.

Strategiczna ekspansja na europejskich lotniskach

Krakowskie wdrożenie to kontynuacja międzynarodowego projektu, który zaczął się od sukcesu pilotażu na lotnisku Fiumicino w Rzymie. Tam pasażerowie pobrali już blisko 100 tysięcy kart. Zachęcona wynikami firma rozszerzyła sieć na kolejne węzły przesiadkowe, instalując urządzenia m.in. w Mediolanie, Helsinkach, Porto, Brukseli oraz Monachium.

Kartomat Revolut na krakowskim lotnisku / źródło zdjęcia: Rynek Lotniczy

Postawienie na kartomaty wskazuje na wyraźną zmianę strategii cyfrowego fintechu, który coraz śmielej buduje własną infrastrukturę w świecie rzeczywistym. Przykładem tego są nie tylko automaty do wydawania kart na lotniskach, ale też rozwijana sieć własnych bankomatów (m.in. w Hiszpanii).

Dla polskiego rynku to już druga próba wprowadzenia tradycyjnych „starterów bankowych”. Przed laty nieudaną próbę dystrybucji nieimiennych kart na stacjach Shell podjął BNP Paribas. W przypadku Revoluta i lokalizacji lotniskowych model ten ma jednak znacznie większe szanse na stałe wpisać się w krajobraz obsługi podróżnych.

Kartomat Revolut w strefie odlotów to strzał w dziesiątkę

Decyzja o ustawieniu maszyny w strefie Non-Schengen na krakowskich Balicach to majstersztyk pod względem wyczucia potrzeb pasażera. Przestrzeń po kontroli bezpieczeństwa to bowiem miejsce, gdzie u podróżnych nierzadko pojawia się impulsywna potrzeba zabezpieczenia zagranicznych płatności.

Zamiast płacić astronomiczne prowizje za przewalutowanie w przypadku płatności tradycyjną kartą bankową lub szukać kantoru, pasażerowie dostają fizyczny plastik tuż przed wejściem na pokład samolotu. Na razie jednak urządzenie pozostało nieaktywne, chociaż to pewnie kwestia dni, aż zostanie uruchomione.

Źródło tekstu: Cashless, Rynek Lotniczy / Zdjęcie otwierające: Unsplash (@maria_shalabaieva)

podróżepolskaRevolut
Idź do oryginalnego materiału