Recenzja Wolfpack Gravel SuperSpeed – więcej niż tylko niskie opory toczenia

magazynbike.pl 3 dni temu

Wolfpack Gravel SuperSpeed to jedna z dwóch opon gravelowych w ofercie Wolfpack. Już sam układ bieżnika jasno pokazuje, z czym mamy do czynienia. W centrum guma jest praktycznie łysa, natomiast po bokach wyraźne klocki odpowiadające za trzymanie w zakrętach. Drugi model w gamie – Gravel Speed – jest bardziej klasyczny, z bieżnikiem rozłożonym na całej szerokości i wyraźnie bardziej uniwersalnym charakterem. SuperSpeed od początku wygląda jak najszybsza propozycja w ofercie i wszystko wskazuje na to, iż dokładnie taką rolę ma pełnić. Przeczytajcie, jak wypada w praktycznym teście.

Niezastąpiony Wolfgang Arenz i mieszanka ToGuard

Za marką stoi Wolfgang Arenz, który wcześniej pracował dla Continentala, Specializeda oraz Schwalbe i jest jedną z kluczowych postaci stojących za rozwojem nowoczesnych opon rowerowych. Miałem zresztą okazję poznać go osobiście jeszcze przed startem Wolfpacka, podczas globalnej prezentacji Specializeda, gdzie główną rolę grała mieszanka Gripton. To dość paradoksalne, ale w czasach coraz bardziej zaawansowanej sztucznej inteligencji, jeżeli chodzi o mieszanki gumowe, przez cały czas wygląda to jak wiedza niemal rzemieślnicza. Ta sama osoba pojawia się w różnych firmach i projektach, ale w centrum zainteresowania zawsze pozostaje jedno – jak obniżyć opory toczenia bez utraty kontroli. Ciekawostka – drugą gwiazdą tej samej prezentacji był… Aeron Gwin!

Nic więc dziwnego, iż Arenz opracował własną mieszankę ToGuard, stosowaną we wszystkich oponach Wolfpacka. W przypadku modelu Gravel SuperSpeed mamy do czynienia z wersją jednoskładnikową, jak zdają się świadczyć wyniki testów dostępne w sieci, bo sama firma nie podaje takich informacji. Mieszanka zapewnia odpowiedni poziom przyczepności, co potwierdzają zarówno odczucia z jazdy, jak i wyniki testów. Sama konstrukcja opiera się na osnowie przystosowanej do zamleczania, o gęstości 120 TPI, co jest wartością typową dla tej klasy opon.

Ciekawym elementem, rzadko spotykanym w gravelach, jest dodatkowa warstwa ochronna pod bieżnikiem. W świecie, w którym często stawia się na maksymalne odchudzenie konstrukcji, taki ruch wyraźnie wskazuje na próbę znalezienia balansu między szybkością a odpornością. Albo ujmując to inaczej – częściej producenci oferują dwie wersje, zwykłą i wzmacnianą.

Warto też odnotować, iż zarówno Gravel SuperSpeed, jak i Gravel Speed dostępne są wyłącznie w jednym rozmiarze 40-622. To ograniczenie jest jednocześnie deklaracją – producent jasno wskazuje, jaki jego zdaniem jest optymalny punkt dla nowoczesnego gravela nastawionego na szybkość. Firma zresztą rozbudowuje swoją ofertę powoli, także opony gravelowe bez zmian dostępne są od kilku sezonów, od początku w tym jednym rozmiarze.

Tło testu

Mam też dobre doświadczenia z oponami typu semi-slick i preferuję ich niskie opory toczenia. Brak bieżnika, o ile mówimy o produktach wysokiej jakości, zupełnie mi nie przeszkadza – dokładnie tak samo jak w przypadku opon szosowych, które zwykle również są gładkie. Kluczowa jest dla mnie – i dla wszystkich – mieszanka, bo to ona odpowiada za zachowanie opony wtedy, gdy warunki przestają być idealne.

Dlatego warunki do testu dobrałem świadomie. Luty w Hiszpanii nie oznacza gwarancji ciepła i suchych tras, a ja celowo chciałem sprawdzić te opony w środowisku dalekim od laboratoryjnych warunków. Jeździłem w górach do wysokości około 1300 m n.p.m., pokonując m.in. odcinki szlaku Ojos Negros z Teruel do Walencji. To trasa, która daje pełne spektrum nawierzchni – od słabych asfaltów, przez twarde szutry, aż po luźny gruz i błoto. Kolejne kilometry zrobiłem już w Polsce.

Choć doceniam lekkość toczenia slicków, nie wybieram opon wyłącznie pod tym kątem. W przeszłości do testu długodystansowego wybraliśmy nie zawsze modele toczące się najlżej, ale… wyraźnie trudniejsze do przebicia. To podejście dobrze oddaje kontekst, w którym patrzę na Wolfpacka.

Model Gravel SuperSpeed świadomie wybrałem na zimowy bikepacking w Hiszpanii, który zrobiłem pod hasłem „speed bikepacking”. Dlaczego? Bo celowo zabrałem niewielka ilość bagażu, jednocześnie chciałem w ciągu kilku dni zrobić kilkaset kilometrów. Finalnie, zgodnie z planem, w ciągu trzech dni wokół Walencji zrobiłem ponad 400 km. Lekki rower został przy tym wyposażony w najnowsze, ultraszerokie koła Dandy Horse GRX 52 i opony Wolpacka, które na obręczy o wewnętrznej 32 mm liczyły (zmierzone) 42 mm.

To standardowe zachowanie opon na nietypowo szerokich obręczach, a mój wybór był tym bardziej swiadomy, iż wcześniej testowałem podobne zestawienia na innych kołach typu Zipp 303 XPLR. Wiedziałem też, iż testowa rama Ican Graro oficjalnie mieści gumy do 45 mm. Kalkulator ciśnienia Zippa podpowiedział ciśnienie 32/35 PSI (przód/tył) i takiego używałem. Moje opony jednocześnie były lżejsze niż podaje producent, konkretne jedna, bo ważyły odpowiednio 478 i 495 g (to drugie to oficjalna waga).

Jak jeżdżą Wolfpacki Gravel SuperSpeed?

42 mm szerokości plus brak bieżnika po środku oraz umiarkowane ciśnienie oznaczają jedno – rower toczy się lekko. W parze z lekkimi kołami, które pozwalają na szerokie osadzenie opony, a tym samym jej stabilne podparcie trudno narzekać przy tym na brak przyczepności – dopiero błoto pokazywało, iż semi-slicki jednak mają ograniczenia. Za to zmienna nawierzchnia, włącznie z kamieniami i gruboziarnistym żwirem nie stanowiła żadnego problemu, a ja pomimo bagażu (i wszystkich możliwych ciuchów na sobie, bo było zimno) osiągałem dzienne średnie powyżej 20 km/h. Na mokrej nawierzchni byłem miło zdziwiony poziomem kontroli, okazjonalne dobicie opony w ciemnościach nie skończyło się też flakiem – choć nie stosowalem dodatkowych wkładek, tylko śwież mleko Trezado w środku.

Balans i równowaga to słowa które najpełniej oddają wrażenia z jazdy na Wolfpackach w parze z szerokimi obręczami. Toczą się lekko i komforowo zarazem, dzięki szerokiemu podparciu zachowując przyczepność i własności tłumiące.

Własne wrażenia z jazdy lubię konfrontować z danymi i tak było również tym razem. Niezależne testy pokazują dla Gravel SuperSpeed wartość oporów toczenia na poziomie 24,2 W. (sprawdzilem co podaje strona wyspecjalizowana w testach opon https://www.bicyclerollingresistance.com/cx-gravel-reviews/wolfpack-gravel-superspeed). To wynik, który nie jest rekordowo niski, ale zbliżony do innych wzmacnianych. Jednocześnie testy potwierdzają bardzo wysoką odporność na przebicia – w tym zestawieniu opony Wolfpacka wypadają najlepiej. Bardzo dobrze oceniona została również przyczepność na mokrym podłożu.

Ciąg dalszy (zdecydowanie) nastąpi

Wolfpack Gravel SuperSpeed nie jest być może najszybszą oponą na rynku, ale zdecydowanie udaje mu się łączyć kilka sprzeczynych cech. Toczy się wystarczająco lekko, ma dobrą przyczepność i jednocześnie jest odporny na przebicia. To wystarczy, by jeździł przez cały czas w moim rowerze na dłuższe wyprawy, bo się zwyczajnie sprawdził!

Sugerowana cena detaliczna: 249,90 zł

Artykuł powstał w ramach płatnej współpracy z dystrybutorem Wolfpacka w Polsce trezado.pl

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Radziwonowski

Pierwsze wrażenia z jazdy Dandy Horse GRX 52 – aerodynamika na szutrze

Zobacz także

Efekt motyla, czyli jak Trump niechcący przyspieszył rowerową rewolucję
Idź do oryginalnego materiału