Recenzja Sony WF-1000XM6 – dokanałowe słuchawki, które łamią stereotypy

11 godzin temu

Firma Sony od lat przyzwyczaja nas, iż słuchawki Bluetooth z serii 1000XM, zarówno nauszne, jak i dokanałowe, to produkty, obok których trudno przejść obojętnie. W zeszłym tygodniu na rynku zadebiutowały Sony WF‑1000XM6. Po kilku tygodniach testów nadszedł wyczekiwany moment, w którym wreszcie mogę podzielić się z Wami moimi przemyśleniami i wrażeniami z użytkowania najnowszego produktu audio tego japońskiego producenta.

Słuchawki trafiły w moje ręce pod koniec stycznia podczas zamkniętego pokazu, odbywającego się w profesjonalnym studiu nagraniowym położonym kilkadziesiąt kilometrów od Brukseli. Miałem wystarczająco dużo czasu, aby dokładnie sprawdzić ten egzemplarz i wyrobić sobie rzetelną opinię. Przez ostatnie lata systematycznie testowałem nauszne wersje z serii 1000XM: od WH‑1000XM4, przez WH‑1000XM5, aż po najnowszą WH‑1000XM6.

W mojej opinii słuchawki dokanałowe to pewnego rodzaju kompromis: sprawdzają się podczas podróży lub aktywności sportowych (są lekkie, mobilne), ale to jednak nauszne konstrukcje oferują brzmienie, które ja osobiście preferuję.

Nie zmienia to jednak faktu, iż każdy miłośnik muzyki i dobrego dźwięku będzie poszukiwał produktu, który wyróżnia się w swojej kategorii. Topowy model powinien nie tylko spełniać oczekiwania, być poprawny, ale wyznaczać nowe standardy. I tu dochodzimy do sedna: czy Sony WF-1000XM6 to właśnie takie urządzenie?

Pierwsze wrażenia

Jak to od kilku sezonów bywa w przypadku produktów Sony, słuchawki zapakowano w ekologiczne, papierowe opakowanie, wpisujące się w strategię Eco Friendly – pełną parą. Jak twierdzi producent: Około 25% plastiku stosowanego w słuchawkach WF-1000XM6 to tworzywa z obiegu zamkniętego (odnawialnego plastiku z biomasy), zmniejszające udział plastiku z paliw kopalnych.

W zestawie znajdziemy przewód USB (USB-A do USB-C) oraz trzy dodatkowe rozmiary wkładek dousznych: XS, S i L – rozmiar M jest fabrycznie założony na słuchawkach. I tu warto się na chwilę zatrzymać. Odpowiednio dobrany rozmiar wkładek ma najważniejsze znaczenie zarówno dla komfortu, jak i jakości brzmienia oraz efektywnego działania systemu redukcji hałasu. To trochę tak, jak z dobrze dopasowanymi butami do biegania – niewłaściwy rozmiar, szerokość, czy profil mogą całkowicie odebrać przyjemność z aktywności fizycznej, choćby jeżeli pozostałe parametry pozostają bez zarzutu.

Wkładki wykonano z bardzo elastycznej pianki, przypominającej materiał stosowany w dobrych zatyczkach lotniczych lub sportowych stoperach. Po ściśnięciu i umieszczeniu w uchu rozszerzają się, szczelnie wypełniając kanał słuchowy niczym precyzyjnie dopasowany korek. Takie osadzenie przekłada się na wysoki poziom pasywnej izolacji, która stanowi jeden z ważniejszych elementów przy działaniu systemu aktywnej redukcji hałasu (ANC). Wielkość słuchawek, w mojej ocenie, jest akceptowalna. Jednak w dla osób z mniejszą małżowiną uszną mogą one okazać się zbyt duże.

Po zainstalowaniu aplikacji Sony Sound Connect użytkownik zyskuje dostęp do funkcji testu dopasowania wkładek. W trakcie kilkusekundowej procedury testowej, słuchawki emitują sygnał kontrolny, a wbudowane mikrofony analizują odbicia fal dźwiękowych wewnątrz kanału słuchowego. Na tej podstawie algorytm ocenia szczelność i sugeruje, czy wybrany rozmiar jest odpowiedni.

W praktyce system bez trudu wychwytuje wyraźne różnice np. między rozmiarami S i L. Problemy pojawiają się jednak przy bardziej subtelnych niuansach. W moim przypadku, przy porównaniu dwóch zbliżonych rozmiarów (M i L), aplikacja wskazywała oba, jako adekwatne, choć w rzeczywistości tylko jeden zapewniał optymalną szczelność i pełnię brzmienia.

Dla mniej wprawionych użytkowników mam prostą wskazówkę jak rozpoznać źle dobrany rozmiar wkładek. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym jest bas – jeżeli wydaje się płaski, pozbawiony głębi, najczęściej oznacza to nieszczelność w kanale słuchowym.

Druga kwestia ujawnia się po włączeniu systemu redukcji hałasu. Właśnie z taką sytuacją zetknąłem się podczas pierwszego użycia tych słuchawek. Po aktywacji ANC niskie tony zostały wyraźniej uwypuklone/podbite. I tu warto przypomnieć, iż w tańszych konstrukcjach bywa to sposób na maskowanie ograniczeń samego systemu redukcji hałasu. W tym przypadku nie należy jednak wyciągać takich wniosków. Problem nie leży po stronie technologii, ale wynika z niewłaściwie dobranych wkładek, które nie zapewniają odpowiedniej szczelności i izolacji akustycznej.

Według deklaracji producenta bateria zapewnia do 8 godzin pracy na jednym ładowaniu. Korzystając z etui ładującego, które oferuje dodatkowe 16 godzin energii (teoretycznie), łączny czas pracy zestawu wynosi maksymalnie 24 godziny — przy założeniu korzystania z funkcji ANC. Pełną specyfikację techniczną Sony WF‑1000XM6 znajdziecie na końcu tego testu.

Muzyka, brzmienie – jest bardzo dobrze!

Podczas prezentacji producent szeroko omówił nowe rozwiązania zastosowane w najnowszym modelu Sony WF-1000XM6, które mają przełożyć się na wyższą jakość dźwięku. Kluczową rolę odgrywa tu nowy procesor QN3e odpowiedzialny za przetwarzanie sygnału i skuteczniejsze zarządzanie redukcją hałasu, a także zintegrowany układ V2 realizujący przetwarzanie 32-bitowe w przeciwieństwie do 24-bitowego w poprzedniej generacji. W konsekwencji ma to oznaczać wyższą rozdzielczość sygnału, większą dynamikę i bogatsze, bardziej szczegółowe brzmienie.

Sony podkreśla również współpracę z uznanymi inżynierami dźwięku, w tym z Michael Romanowski, z którym miałem okazję porozmawiać podczas wydarzenia. W jego dorobku znajdują się nagrania takich artystów jak Alicia Keys, a także praca przy ścieżkach dźwiękowych do kolejnych odsłon sagi Gwiezdne Wojny.

Tyle teorii. W praktyce Sony WF-1000XM6 prezentują się bardzo solidnie, wręcz rewelacyjnie w kategorii słuchawek dokanałowych. Scena dźwiękowa została dobrze zoptymalizowana, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę specyfikę konstrukcji TWS, w której ciśnienie akustyczne oddziałuje bezpośrednio na kanał słuchowy i naturalnie ogranicza poczucie przestrzeni w porównaniu ze słuchawkami nausznymi.

Testowany model potrafi – mówiąc wprost – zagrać bardzo głośno, zachowując przy tym kontrolę nad przekazem. Separacja instrumentów jest czytelna, a poszczególne pasma nie zlewają się ze sobą choćby przy wyższych poziomach głośności. Niskie tony pozostają dobrze zbalansowane, ale nie dominują, a tym samym nie przytłaczają naszego ucha. Na szczęście bas nie „wali po uszach” niczym wściekły bokser swojego rywala podczas walki.

Separacja między tonami jest zauważalna. Wysokie rejestry, przestrzeń np. podczas odsłuchu utworu Enya May it Be, prezentowały się wysoce zadowalająco.

Czego jednak brakuje? W aplikacji Sony Sound Connect przydałaby się funkcja delikatnego podbicia najniższego pasma w formie dedykowanego trybu „Bass Boostera”. Owszem, do dyspozycji użytkownika pozostaje 10-pasmowy korektor z kilkoma fabrycznymi trybami oraz możliwością manualnej konfiguracji brzmienia. Jednakże w segmencie słuchawek miejskich, a tak należy postrzegać nowe „tysiączki”, dedykowana funkcja lekko uwypuklająca niskie rejestry mógłby okazać się praktycznym i pożądanym dodatkiem.

W aplikacji znajdziemy również opcję personalizacji dźwięku opartą na algorytmie „Find Your Equalizer”. To rozwiązanie działa jak półautomatyczna kalibracja. Użytkownik przechodzi przez dwuetapowy proces wyboru preferowanych wariantów brzmienia (w każdym etapie dostępnych jest po pięć opcji). Na podstawie wskazań system analizuje odpowiedzi i generuje profil dopasowany do indywidualnych upodobań. Co ważne, możliwe jest bezpośrednie porównanie brzmienia przed i po kalibracji, co pozwala realnie ocenić skuteczność tego rozwiązania.

System redukcji hałasu pewniak do złotego medalu

System aktywnej redukcji hałasu w Sony WF-1000XM6 działa znakomicie. Warto pamiętać, iż mówimy o konstrukcji dokanałowej, z piankowymi wkładkami zapewniającymi wysoki poziom pasywnej izolacji, czterema mikrofonami w każdej słuchawce (łącznie osiem) oraz nowym procesorem odpowiedzialnym za analizę i niwelowanie hałasu w czasie rzeczywistym. Połączenie wszystkich tych składowych sprawia, iż system ANC zasługuje na najwyższe noty w swojej klasie.

Sprzęt testowałem w różnych warunkach: domowych (odkurzacz, mikser), miejskich oraz podczas podróży lotniczej. W każdym scenariuszu wnioski były wręcz koherentne: redukcja hałasu działa mega skutecznie.

Aby w pełni wykorzystać możliwości ANC, konieczna jest instalacja aplikacji Sony Sound Connect. To właśnie tam znajdziemy rozbudowane opcje zarządzania trybami pracy słuchawek. Jednym z nich jest Ambient Sound – funkcja umożliwiająca przepuszczanie dźwięków otoczenia. W zależności od ustawień (manualnych lub automatycznych) użytkownik może regulować stopień filtracji i intensywność przekazywanych sygnałów zewnętrznych. W praktyce oznacza to, iż podczas jazdy na rowerze usłyszymy sygnał karetki, czy dzwonek innego rowerzysty. Co istotne, tryb działa naturalnie – nie występuje efekt „studni”, spotykany u niektórych konkurentów, a dźwięk z otoczenia ma szeroki, realistyczny charakter.

W tej samej sekcji dostępna jest funkcja Voice Passthrough, czyli selektywne wzmocnienie głosów przy jednoczesnym tłumieniu szumu tła. Niestety w mojej ocenie rozwiązanie to wypada słabo – jego działanie jest mało odczuwalne, trochę przypomina placebo.

Na plus rozwiązanie znane ze słuchawek nausznych Sony WH-1000, czyli funkcja Speak-to-Chat. Mechanizm automatycznie wycisza odtwarzaną treść w momencie wykrycia naszego głosu, co znacząco ułatwia krótką rozmowę bez konieczności wyciągania słuchawek z ucha, czy sięgania po telefon.

Mój osobisty game changer to mechanizm, w którym dotknięcie lewej słuchawki powoduje tymczasowe wyłączenie redukcji hałasu oraz przyciszenie muzyki. W tym momencie dźwięki otoczenia stają się wyraźnie słyszalne. To proste, ale niezwykle praktyczne rozwiązanie, szczególnie użyteczne, gdy chcemy przez chwilę porozmawiać z kimś lub usłyszeć komunikat, nie wyjmując słuchawek z uszu.

Rozmowy telefoniczne – jest dobrze, ale nie perfekcyjnie

Jak wspomniałem, w słuchawkach zlokalizowano aż osiem mikrofonów (po cztery na każdą słuchawkę), jednak tylko cztery z nich (dwa per słuchawka) odpowiadają bezpośrednio za prowadzenie rozmów telefonicznych. Według producenta zastosowano tu również czujniki przewodnictwa kostnego, mikrofony z technologią beamformingu oraz system redukcji szumów oparty na algorytmach AI, które mają precyzyjnie wychwytywać głos i skutecznie eliminować dźwięki tła.

W praktyce jakość połączeń telefonicznych oceniam jako dobrą. Zdarzyło się jednak, iż jeden z rozmówców zwrócił uwagę, iż mój głos brzmi tak, jakbym korzystał z zestawu głośnomówiącego z lekkim efektem „studni” (delikatny pogłos).

Słuchawki dobrze radzą sobie także na wietrze. Podczas testów celowo ustawiłem się bezpośrednio pod silny podmuch, a mój rozmówca nie sygnalizował szumów wiatru. To pokazuje, iż system redukcji zakłóceń środowiskowych działa skutecznie w trudniejszych warunkach.

W aplikacji znajdziemy ustawienie dotyczące pracy mikrofonów „Capture Voice During a Phone Call”, które według opisu wzmacnia głos podczas rozmów. W praktycznych testach, przeprowadzonych w pomieszczeniu z odkręconym kranem lub z pracującym odkurzaczem, moi rozmówcy nie zauważyli istotnej różnicy między włączoną, a wyłączoną opcją. Niewykluczone, iż funkcja działa w określonych zakresach częstotliwości np. w niższym paśmie.

Ja natomiast odniosłem wrażenie, iż przy aktywnej funkcji „Capture Voice During a Phone Call” w trybie ANC dźwięki zewnętrzne podczas rozmowy telefonicznej wyraźniej docierają do mojego ucha. Przykładowo, znacznie bardziej słyszalny stawał się głos docierający z włączonego telewizora.

Sony WF-1000XM6 jedne z najlepszych słuchawek dokanałowych na rynku

Jeśli rozpatrujemy Sony WF-1000XM6 w segmencie słuchawek dokanałowych, a wyłącznej w tej kategorii należy oceniać ten egzemplarz, to pod względem jakości dźwięku, zastosowanych technologii oraz skuteczności ANC mamy do czynienia z jednym z najlepszych modeli dostępnych w tej chwili na rynku.

Producent oferuje tu bardzo dopracowany system aktywnej redukcji hałasu, wysoką jakość brzmienia oraz wsparcie dla kodeka LDAC, co zadowoli bardziej wymagających użytkowników korzystających z plików wysokiej rozdzielczości. Na plus należy również zaliczyć dobrze zaprojektowaną aplikację Sony Sound Connect, która pozwala na szeroką personalizację ustawień w sekcji „Device Settings”. Znajdziemy tam m.in. możliwość konfiguracji asystenta głosowego, w tym integrację z Gemini w zakładce Voice Assistance Controls.

Do minusów należy zaliczyć brak polskiej wersji językowej w aplikacji. Zastrzeżenia mam również do pojemności akumulatora zlokalizowanego w etui (mogłaby być większa, zwłaszcza w tej klasie cenowej).

Pewien niedosyt budzi także liczba dołączonych wkładek. Producent oferuje cztery rozmiary, jednak moim zdaniem to wciąż nieco za mało, gdyż brakuje wariantu XL. Dlaczego? Na co dzień zwykle korzystam z rozmiaru M, natomiast w tym modelu musiałem sięgnąć po największe dostępne wkładki w rozmiarze L. W przypadku osób z szerszym kanałem słuchowym choćby ten rozmiar może okazać się niewystarczający, co bezpośrednio wpłynie zarówno na komfort, jak i skuteczność ANC.

Osobną kwestią jest cena, która oscyluje wokół 1300 zł. W mojej opinii to poziom wysoki, choćby jak na segment premium. Uważam, iż kwota bliższa 1100 zł byłaby bardziej atrakcyjniejsza i konkurencyjna dla potencjalnych klientów.

Czy polecam te słuchawki? Zdecydowanie tak, szczególnie osobom, które nie uznają kompromisów w kwestii jakości dźwięku oraz skutecznej redukcji hałasu. To propozycja dla wymagających użytkowników, świadomych swoich oczekiwań i gotowych zapłacić więcej za topowe parametry brzmieniowe oraz zaawansowane technologie.

Specyfikacja techniczna Sony WF-1000XM6:

  • Przetwornik akustyczny: 8,4 mm
  • Pasmo przenoszenia: 20 – 20 000Hz (próbkowanie 44,1 kHz), 20–40 000 Hz (LDAC, próbkowanie 96 kHz, 990 kb/s)
  • Wodoodporność: IPX4
  • Wersja Bluetooth: Bluetooth 5,3
  • Obsługa formatów audio: AAC, LDAC, LC3
  • Waga: około 6,5 g (jedna słuchawka z wkładkami dousznymi w rozmiarze M)
audiosłuchawkiSony
Idź do oryginalnego materiału