
Optymizm nie jest wskazany, bo zderzenie z rzeczywistością może być bolesne – sytuacja związana z ceną gazu na 2027 musi niepokoić.
O możliwych podwyżkach cen prądu już wiemy. Pierwsze ostrożne szacunki mówiły o tym, iż przeciętne gospodarstwo domowe może zapłacić w przyszłym roku nawet o 200 zł rocznie więcej. Nie lepiej sytuacja ma się mieć z gazem.
Wiceprezes Orlenu Robert Soszyński podczas posiedzenia sejmowej Komisji Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych stwierdził wprawdzie, iż na konkrety pozostało za wcześnie.
– jeżeli chodzi o to, co stanie się z taryfą, to MyOrlen ma obowiązek uzgadniać co roku taryfę w URE. Czy ostatecznie taryfa na rok przyszły będzie większa i o ile większa niż obecnie, w tej chwili nie odpowiemy na to pytanie, gdyż nie jesteśmy w stanie dziś tego stwierdzić – przyznał.
Powodów do wiary w to, iż nie będzie aż tak źle, na ten moment zbyt wielu jednak nie ma.
Jeśli ceny przez najbliższe trzy miesiące będą takie jak w tej chwili lub wyższe na rynkach europejskich, to z pewnością ostateczny wniosek do URE będzie wskazywał na podniesienie ceny – dodał Robert Soszyński.
Polska gotowa na sezon zimowy
Tak przynajmniej zapewnia Piotr Masłowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Energii, cytowany przez portal biznes.interia.pl. Jak przekonuje, Polska jest gotowa do sezonu zimowego dzięki „zdywersyfikowanym dostawom gazu ziemnego, rozbudowanej infrastrukturze gazowej oraz wypełnionym magazynom”.
Czytaj też:
Według deklaracji magazyny gazu ziemnego wypełnione są blisko w 100 proc. Podobnie było zresztą rok temu, dzięki czemu staliśmy się przykładem do naśladowania dla całej Unii Europejskiej. I w tym roku zapasy gromadziliśmy prędko.
Szacuje się, iż w okresie 2026/2027 maksymalne krajowe zapotrzebowanie na gaz wyniesie 118 mln m sześc. dziennie. Tymczasem rekordowe zużycie z 22 lutego 2026 r. wyniosło 102,6 mln m sześc. na dobę, jak przypomina Biznes Interia.













