
Odkąd Unia Europejska wdrożyła cło na drobne przesyłki z Chin, te przestały się opłacać. Chińczycy już teraz zmieniają swoją strategię w UE. Wbrew pozorom częściowo to dla nas dobra wiadomość.
Od 1 lipca każda paczka, która przychodzi do nas spoza UE, wiąże się z dodatkową opłatą – 3 euro (ok. 13 zł). To sprawia, iż zamawiając drobne przedmioty z Chin, takie jak etui do telefonu o wartości kilku złotych, musimy zapłacić znacznie więcej niż wcześniej. To bezpośrednio wpłynęło na zmniejszenie zainteresowania platformami takimi jak AliExpress, Temu czy Shein, które bazowały na zamówieniach o małej wartości. Teraz Chińczycy muszą zmienić podejście do europejskich klientów.
Kiedyś drobne przedmioty z Chin, teraz większe zamówienia z Europy
W Polsce od zawsze w zakupach przez internet dominowało Allegro. Na polskiej platformie sprzedażowej można w tej chwili kupić dosłownie wszystko. Jednak ze względu na pakiet Smart!, zakładający darmowe dostawy przy zakupach od 49 zł, klienci decydowali się zwykle na większe zakupy.
Od kilku lat działa u nas również Amazon, który oferuje darmową dostawę dla klientów z pakietem Prime – bez wymaganej minimalnej wartości zamówienia.
Z kolei AliExpress nigdy bezpośrednio nie konkurowało z Allegro czy Amazonem. Zdecydowana większość osób zamawiała pomniejsze akcesoria czy przedmioty o wartości kilku złotych z wysyłką z Chin. Wszystko dlatego, iż było taniej – podobne produkty w Polsce na innych platformach sprzedaży czy w sklepach internetowych były choćby kilkukrotnie droższe. Jedynym minusem był dość długi czas dostawy, trwający tydzień lub dwa. Zamówienia z Polski i Europy realizowano znacznie szybciej.
Jednak od 1 lipca te mikrozakupy za kilka złotych już się nie opłacają. Do zamówień trzeba doliczyć ok. 15 zł (cło oraz opłaty transakcyjne), co nierzadko przekracza wartość samych przedmiotów. W niektórych przypadkach chińskie platformy sprzedażowe biorą cło na siebie, ale w dłuższej perspektywie byłoby to skrajnie nieopłacalne.
Efektem tego jest zmiana podejścia do oferty. Chińskie platformy sprzedażowe, takie jak AliExpress czy Temu, przenoszą magazyny do Europy, aby przedmioty nie były wysyłane z Chin. AliExpress podczas targów IFA ujawniło, iż w ostatniej wyprzedaży zamówienia z lokalnych magazynów w Hiszpanii, Francji oraz Polsce odpowiadały za ponad połowę sprzedaży. Nowy punkt ma również powstać w Niemczech.
Dużą różnicą jest również zmiana oferty. Zamiast tanich chińskich produktów platformy coraz częściej stawiają na droższe, markowe rozwiązania – czyli dokładnie tak, jak działają inne platformy sprzedaży internetowej typu Allegro czy Amazon.
Dla polskich konsumentów oznacza to sporą zmianę. Z jednej strony tracimy dostęp do bezkonkurencyjnie tanich drobiazgów wysyłanych z Chin. Z drugiej – w walce o europejskiego klienta chińskie platformy będą musiały ostro rywalizować ceną i promocjami na droższy asortyment. Przynajmniej na początku powinno być taniej.
Od 1 listopada dochodzi kolejna opłata
Warto przypomnieć, iż 1 listopada 2026 r. wchodzi w życie nowy identyfikator produktów (PID). W tym samym czasie UE wprowadzi również opłatę manipulacyjną w wysokości 2 euro, która może obowiązywać nie tylko w przypadku zamówień bezpośrednio z Chin, ale też przedmiotów sprzedawanych przez chińskie platformy i wysyłanych z europejskich magazynów.












![Nowa Dacia Spring wreszcie staje się autem. Produkcja w Europie, bateria LFP i 18 cm więcej szerokości [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/09/new-dacia-spring-16.jpg)


