
Wczoraj doszło do kuriozalnej sytuacji. Alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa został wysłany do mieszkańców województwa lubuskiego, zamiast do mieszkańców województwa lubelskiego. Pomyłka okazała się wierzchołkiem góry lodowej, bo okazuje się, iż każdy miałby prawo pomylić się po 16 godzinach pracy za niewielkie pieniądze.
Sytuacja była naprawdę kuriozalna. Województwo lubuskie dostało alert przeznaczony dla województwa lubelskiego. Pojawiły się setki memów, sam choćby popełniłem wpis na ten temat, bo stoję na stanowisku, iż alerty RCB powinny być inaczej wysyłane, wtedy, gdy naprawdę dochodzi do zagrożenia, a nie tego, iż kilka tysięcy kilometrów dalej na wschód gdzieś spadł dron. Drony spadają tam od 4,5 roku, więc dla większości z nas nic się nie zmieniło. Tutaj możecie przeczytać o wczorajszej sytuacji:
Od razu pojawiły się żądania wyciągnięcia odpowiedzialności za fałszywy alarm. Internet chciał krwi, politycy zaczęli zbijać kapitał na incydencie, a my zastanawialiśmy się w redakcji, czy to nie jest kwestia ułomnego interfejsu do obsługi alertów. Wiecie, takiego, iż wybierasz z listy województwo, a lubuskie i lubelskie znajdują się na takich listach obok siebie. Tymczasem jeden z posłów udał się do Rządowego Centrum Bezpieczeństwa z kontrolą poselską, która mnie przeraziła.
Kontrola poselska pokazała skalę dramatu
Udał się na nią były Minister Cyfryzacji Janusz Cieszyński. O jej wynikach poinformował na platformie X:
‼️Dramatyczna sytuacja w @RCB_RP ‼️
Po wczorajszej kompromitacji z pomyleniem lubuskiego z lubelskim przeprowadziłem dziś kontrolę poselską w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa.
Instytucja, która odpowiada za koordynację działań w sytuacji kryzysowej jest dziś pozbawiona zasobów…
Przeczytajcie to dokładnie. 3 osoby pełnią 24-godzinny dyżur, To one odpowiadają za wysyłkę Alertów RCB. Przy każdym alercie obowiązuje zasada dwóch par oczu, czyli jedna osoba weryfikuje to, co robi druga. Według posła Cieszyńskiego oznacza to, iż podczas takiego dyżuru każda osoba pracuje średnio 16 godzin. Wczorajsza pomyłka nastąpiła po ponad 9 godzinach pracy, więc nie jest wykluczone, iż pracownicy byli po prostu przemęczeni. I tu trudno się nie zgodzić, bo RCB nie zajmuje się tylko wysyłaniem komunikatów, ale monitorowaniem zagrożeń w skali całego kraju, nie tylko związanych z atakami na Ukrainę.
Jednocześnie według posła Cieszyńskiego dopiero niedawno wystąpiono o zwiększenie obsady. Sprawdziłem na stronie RCB zakładkę praca i faktycznie mamy kilkanaście otwartych naborów na różne stanowiska. Pensje jak na taką odpowiedzialność nie należą do wysokich, bo mówimy o 9-11 tys. zł brutto. Trochę to przerażające. W końcu mówimy o instytucji, która ma w zakresie czynności wpisane zarządzanie kryzysowe w całym państwie.
Chciałem poznać stanowisku RCB w tej sprawie, wysłałem pytania o to, jak wygląda kwestia dyżurów, ale niestety do momentu ukazania się tego artykułu nie dostałem odpowiedzi. o ile się uda, to zaktualizujemy wpis.














