
Kosmiczny gigant pędzi w stronę Ziemi. To będzie jedno z najbliższych spotkań z asteroidą w tym roku.
Dokładnie 18 maja 2026 r. o godzinie 21:23 czasu UTC (23:23 polskiego czasu) asteroida 2026 JH2 przeleci zaledwie 91 tys. km od Ziemi. To mniej niż 1/4 średniej odległości do Księżyca. Wielki, kosmiczny kamień o średnicy od 16 do 35 metrów został odkryty 10 maja przez obserwatorium Mt. Lemmon Survey w Arizonie. Przelot jest bezpieczny, ale odległość jest niepokojąco mała.
Jak blisko to naprawdę jest?
Liczby kosmiczne łatwo tracą sens bez sensownego porównania. 91 000 km brzmi jakby to było dużo, w końcu to tyle, co odległość ponad dwa razy dookoła równika. Jednak w skali kosmicznej to jest ekstremalnie blisko. Księżyc krąży w średniej odległości 384 400 km od Ziemi. 2026 JH2 przeleci w odległości odpowiadającej 24 proc. tego dystansu. Gdyby Ziemia i Księżyc były dwoma piłkami ustawionymi metr od siebie, to asteroida przeleciałaby w odległości 24 cm od tej mniejszej piłki.
Dla kontekstu, satelity geostacjonarne (te, które nadają telewizję i obsługują łączność) krążą na wysokości 36 000 km. 2026 JH2 przeleci ponad dwa razy dalej niż one, ale przez cały czas w obrębie tzw. sfery Hilla Ziemi, czyli regionu, w którym grawitacja naszej planety dominuje nad grawitacją Słońca. To przelot, który w skali kosmicznej można porównać do kuli armatniej mijającej ucho – nie trafia, ale czuć wiatr.
Małe, ale wystarczające, żeby wyrządzić szkody
Średnica 2026 JH2 jest szacowana na od 16 do 35 metrów. Rozrzut wynika z niepewności co do albedo, czyli jasności powierzchni asteroidy. Ciemna asteroida o niskim albedo przy tej samej jasności widocznej musi być większa niż jasna. Bez bliższych obserwacji nie da się tego rozstrzygnąć.
Już choćby ta dolna granica to rozmiar, który w historii udowodnił swoją niszczycielską moc. 15 lutego 2013 r. nad Czelabińskiem w Rosji eksplodował meteoroid o średnicy około 20 metrów – kilka większy od dolnego szacunku 2026 JH2. Energia wybuchu odpowiadała 500 kiotonom TNT, czyli ok. 30 bombom z Hiroshimy. Fala uderzeniowa wyrządziła szkody w ponad 7 tys. budynkach i raniła niemal 1,5 tys. osób, głównie odłamkami szkła z rozbitych okien. Nikt nie zginął, ale tylko dlatego, iż meteoroid wszedł w atmosferę pod bardzo płaskim kątem i eksplodował na wysokości 23 km.
Gdyby 2026 JH2 (przy założeniu górnego szacunku 35 metrów) uderzyła w Ziemię zamiast przelecieć obok, energia uderzenia byłaby wielokrotnie większa niż w Czelabińsku. Nie zgładziłaby oczywiście ludzkości i nie spowodowałaby globalnej katastrofy (do tego potrzeba obiektu o średnicy powyżej kilometra), ale dla miasta lub regionu w promieniu uderzenia skutki mogłyby być poważne.
Właśnie dlatego najważniejsze w każdym komunikacie o 2026 JH2 jest to, iż przeleci obok. NASA/JPL jednoznacznie klasyfikuje ten przelot jako bezpieczny. Asteroida nie trafi w Ziemię.
Została odkryta zaledwie kilka dni przed przelotem
JH2 została wykryta 10 maja 2026 roku przez Mt. Lemmon Survey, czyli jedno z najbardziej produktywnych programów poszukiwania asteroid bliskich Ziemi, operującego 1,5-metrowym teleskopem na górze Lemmon w Arizonie, w ramach Catalina Sky Survey finansowanego przez NASA. Ogłoszenie publiczne nastąpiło 12 maja, a przelot ma nastąpić 18 maja.
Od odkrycia do przelotu minęło 8 dni, a od ogłoszenia 6 dni. To jest czas, jaki ludzkość miałaby na reakcję, gdyby ta asteroida zmierzała prosto w nas. To za mało jakiekolwiek sensowne ruchy. Za mało na ewakuację dużego miasta, za mało na misję odchylenia (jak DART, która uderzyła w Dimorphosa w 2022 r., ale potrzebowała 10 miesięcy lotu), za mało choćby na pełne określenie orbity z wystarczającą precyzją, żeby stwierdzić, czy obiekt uderzy w Nowy Jork, w Ocean Spokojny, czy minie Ziemię o włos.
Asteroidy o rozmiarach 16-35 metrów są za małe i za ciemne, żeby wykryć je wcześniej niż kilka dni do kilku tygodni przed zbliżeniem. Chyba, iż akurat lecą z kierunku dobrze pokrytego przez przeglądy nieba. Szacuje się, iż znamy zaledwie kilka procent populacji obiektów bliskich Ziemi w tej klasie rozmiarów. Reszta krąży niewidocznie, do momentu aż wejdzie w pole widzenia teleskopu.
NASA od lat rozbudowuje infrastrukturę wczesnego wykrywania. Zaprojektowany specjalnie do wyszukiwania asteroid bliskich Ziemi w podczerwieni teleskop NEO Surveyor jest w tej chwili w budowie i ma ruszyć pod koniec tej dekady. Obserwatorium Vera C. Rubin w Chile, które rozpocznie regularne przeglądy nieba w 2026 r., dramatycznie zwiększy liczbę wykrywanych małych asteroid dzięki ogromnemu polu widzenia i czułości kamery. Do czasu jednak, aż te systemy zaczną pracować pełną parą, takie historie jak 2026 JH2 będą się powtarzać: dowiemy się o asteroida kilka dni przed przelotem i będziemy mieli nadzieję, iż przeleci obok.
Jak zobaczyć 2026 JH2?
Dla miłośników obserwacji nocnego nieba asteroida 2026 JH2 stanowi wyjątkową i niezwykle rzadką okazję do prowadzenia badań. W punkcie swojego maksymalnego zbliżenia do Ziemi obiekt ten osiągnie jasność na poziomie około 11,5 magnitudo.
Choć to zbyt niska wartość, by dostrzec go gołym okiem, parametry te są w zupełności wystarczające dla posiadaczy choćby niewielkich teleskopów amatorskich o aperturze od 10 cm wzwyż. Asteroida będzie przemieszczać się po nieboskłonie z zauważalną prędkością (rzędu kilku stopni kątowych na godzinę) co oznacza, iż przy zastosowaniu odpowiedniego powiększenia będzie można bezpośrednio podziwiać ten punkt świetlny wędrujący na tle odległych gwiazd.
Zobacz także:
Stream rozpocznie się 18 maja o 21:45 UTC (23:45 czasu polskiego). Transmisja pokaże asteroidę na żywo przez zdalnie sterowany teleskop, dając każdemu z dostępem do internetu możliwość obejrzenia przelotu z kanapy. Transmisja będzie dostępna pod tym linkiem.














