
Historyczny powrót na Księżyc zbliża się wielkimi krokami, ale podróż na pokładzie statku Orion nie będzie przypominać luksusowego rejsu.
Astronauci misji Artemis II muszą zapomnieć o chrupiącym pieczywie, świeżych owocach czy dokładkach. NASA rzuciła światło na to, jak wygląda projektowanie kosmicznego menu w sytuacji, gdy nie ma mowy o żadnych dostawach, a na pokładzie brakuje choćby zwykłej lodówki.
Projektowanie jedzenia dla załogi zmierzającej w stronę Srebrnego Globu to logistyczny koszmar, w którym nie ma miejsca na najmniejszy błąd. W przeciwieństwie do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), gdzie regularnie dokują statki transportowe przywożące zaopatrzenie i okazjonalne świeże smakołyki, misja Artemis II jest całkowicie samowystarczalna.
Gdy rakieta opuści Ziemię, astronauci będą zdani wyłącznie na to, co zabrali ze sobą. Brak urządzeń chłodniczych oraz niemożność załadowania prowiantu w ostatniej chwili przed startem sprawiają, iż na pokładzie zabraknie jakichkolwiek świeżych produktów.
Cała żywność musi być absolutnie bezpieczna, odporna na psucie i zdatna do spożycia przez długi czas leżakowania w temperaturze pokojowej. Kluczowym wymogiem dla projektantów z NASA było także niemal całkowite wyeliminowanie okruchów.
W warunkach mikrograwitacji najmniejsze drobinki jedzenia unoszące się w powietrzu stanowią ogromne zagrożenie, bo mogą dostać się do oczu załogi, układów oddechowych lub doprowadzić do zwarcia czułej elektroniki pokładowej.
Astronauci w roli testerów, czyli jak powstaje księżycowe menu
Choć założenia brzmią rygorystycznie, agencja kosmiczna nie zmusza załogi do jedzenia bezsmakowych past z tubki rodem z wczesnych etapów programu Apollo. Decyzje o tym, co dokładnie trafi na talerze (a raczej do specjalnych woreczków), zapadają na długo przed startem w ścisłej współpracy z samymi zainteresowanymi. Przyszli zdobywcy Księżyca wzięli udział w serii przedlotowych testów, podczas których próbowali, oceniali i punktowali dostępne propozycje kulinarne.
Ostateczny jadłospis to jednak zawsze sztuka kompromisu pomiędzy osobistymi preferencjami astronautów a twardymi prawami fizyki.
NASA musi precyzyjnie zbilansować zapotrzebowanie na kalorie, hydratację i składniki odżywcze, nie przekraczając przy tym rygorystycznych limitów masy, objętości oraz zużycia energii kompaktowego statku Orion.
Aby zapewnić załodze poczucie kontroli i drobną elastyczność, posiłki dla poszczególnych astronautów pakowane są wspólnie w zestawach wystarczających na dwa lub trzy dni. Dzięki temu mogą oni na bieżąco decydować, na co akurat mają ochotę.
W sumie załoga podczas misji będzie miała do dyspozycji 189 unikalnych pozycji menu. Wśród pozycji znalazły się makaron z serem, grillowana wołowina, dynia, tortille, placek owocowy i lemoniada, a także tarta warzywna, kiełbasa śniadaniowa, kuskus z orzechami, sałatka z mango, granola z jagodami, migdały, orzechy nerkowca, zapiekanka z brokułów, pikantna zielona fasolka.
Jedzenie urozmaicie pięć różnych pikantnych sosów, a także syrop klonowy, krem czekoladowy, masło orzechowe, ostra musztarda, dżem truskawkowy, miód, cynamon i masło migdałowe.
Więcej o programie NASA Artemis przeczytasz na Spider’s Web:
Kawa tylko z przydziału i posiłki zależne od fazy lotu
Rutyna żywieniowa w drodze dookoła Księżyca będzie mocno ustrukturyzowana. Standardowy dzień misji zakłada wyznaczone okienka czasowe na śniadanie, obiad i kolację. Co ciekawe, na pokładzie panuje dość ostra reglamentacja napojów.
Każdemu astronaucie przysługują zaledwie dwa napoje smakowe dziennie, wśród których może znaleźć się kawa. To bezpośredni wynik drastycznych ograniczeń wagowych, które wymuszają na planistach misji cięcia dosłownie każdego zbędnego grama ładunku.
Sam proces odżywiania będzie się też mocno różnił w zależności od aktualnego etapu podróży. Podczas krytycznych momentów, takich jak start rakiety czy ponowne wejście w atmosferę, załoga nie będzie miała dostępu do pokładowego dozownika z wodą pitną.
Z tego powodu na te newralgiczne fazy lotu przygotowano wyłącznie posiłki typu MRE (ready-to-eat), gotowe do natychmiastowego spożycia. Dopiero gdy Orion znajdzie się na stabilnej trajektorii tranzytowej, a wszystkie systemy ruszą pełną parą, astronauci uzyskają dostęp do znacznie bogatszej palety dań.
Zamiast mikrofalówki – kosmiczna walizka grzewcza
Systemy przygotowywania posiłków wewnątrz stosunkowo ciasnej kabiny są celowo maksymalnie uproszczone. Chodzi o to, aby proces gotowania nie obciążał zbytnio instalacji elektrycznej i nie odrywał załogi od kluczowych obowiązków naukowych i pilotażowych. Jedzenie w kosmosie podczas misji Artemis II to w przeważającej mierze starannie opracowane produkty liofilizowane, termostabilizowane lub napromieniowane.
Księżycowa kuchnia opiera się na dwóch podstawowych sprzętach. Pierwszym z nich jest wspomniany dozownik wody pitnej, niezbędny do ożywienia wysuszonych potraw. Drugim urządzeniem jest specjalny, kompaktowy podgrzewacz do żywności, który swoim kształtem i gabarytami przypomina niewielką aktówkę.
To w tej kosmicznej walizce astronauci będą bezpiecznie podgrzewać swoje racje, ciesząc się ciepłym posiłkiem tysiące kilometrów od Ziemi. Projektując ten w pełni samowystarczalny system, inżynierowie udowadniają, iż wyciągnęli wnioski z dziesięcioleci lotów załogowych, tworząc rozwiązania idealnie skrojone pod bezlitosne realia głębokiego kosmosu.












