Lot z Brukseli do Lizbony o mało nie zakończył się tragedią. W samolocie linii Ryanair nagle wybuchł pożar, który wywołał powerbank znajdujący się w bagażu podręcznym jednego z pasażerów. Płomienie gwałtownie objęły fragment podłogi w korytarzu oraz jeden z foteli. Załoga Boeinga 737 wykazała się na szczęście ogromnym opanowaniem i ugasiła żywioł jeszcze na wysokości kilku tysięcy metrów. Finalnie nikt z obecnych na pokładzie nie odniósł obrażeń. Uszkodzona maszyna pozostanie jednak uziemiona w Lizbonie do czasu ukończenia naprawy.
Dlaczego baterie litowo-jonowe mogą wywołać pożar w samolocie?
Baterie montowane w przenośnych ładowarkach wykorzystują technologię litowo-jonową, która w skrajnych warunkach ulega gwałtownej reakcji łańcuchowej. Wystarczy fabryczna wada, spięcie lub niewidoczne uszkodzenie mechaniczne po upadku, aby ogniwo w ułamku sekundy osiągnęło temperaturę kilkuset stopni Celsjusza.
Przegrzany akumulator wydziela toksyczny dym, a następnie wybucha płomieniem. Z tego powodu przewoźnicy lotniczy nakazują przewozić takie urządzenia wyłącznie w kabinie pasażerskiej.
Pożar powerbanku w samolocie linii Ryanair mógł skończyć się tragedią / źródło zdjęcia: unsplash (@portuguesegravity)Gdyby podobny incydent miał miejsce w zamkniętym luku bagażowym pod pokładem, personel nie miałby szans na natychmiastowe zduszenie ognia. W kabinie pasażerskiej załoga może od razu chwycić za gaśnicę i zneutralizować zagrożenie. Jednak pasażerowie również mają wpływ na bezpieczeństwo. Wystarczy kupować certyfikowany sprzęt od sprawdzonych marek, unikać używania uszkodzonych ładowarek i trzymać je podczas lotu w łatwo dostępnym miejscu.
Nie tylko Ryanair. Inne linie lotnicze też walczą z płonącą elektroniką
Incydent z rejsu do Lizbony nie stanowi odosobnionego przypadku. Analogiczne zdarzenia regularnie stwarzają zagrożenie na pokładach samolotów. Zaledwie w połowie października w maszynie indyjskich linii IndiGo lecącym z Delhi do Chennai ogień wywołany przez powerbank zajął walizki i plecaki w schowku bagażowym. Kilka miesięcy wcześniej na lotnisku w Tajpej zapalony akumulator w kabinie doprowadził do gwałtownego zadymienia i ewakuacji wszystkich pasażerów.
Zwiększająca się liczba zabieranych w podróż urządzeń mobilnych sprawia, iż podobnych zdarzeń może być coraz więcej.
Źródło tekstu: TVN24, TVP Info, Wydarzenia Interia / Zdjęcie otwierające: unsplash (@sevcanalkan)

16 godzin temu







