Postawią reaktor jądrowy na Księżycu. I to dosłownie za chwilę

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Na Księżycu stanie niedługo amerykański reaktor jądrowy. To pierwszy etap budowania tam stałej bazy. Przygotujcie się na ostre przyspieszenie, bo instalacja ma być gotowa już za cztery lata, w 2030 r.

Księżyc to wyjątkowo niegościnne miejsce, szczególnie gdy słońce chowa się za horyzontem na czternaście ziemskich dni. Aby marzenia o stałej bazie w ramach programu Artemis stały się rzeczywistością, astronauci potrzebują czegoś więcej niż tylko paneli słonecznych, które w trakcie księżycowej nocy stają się bezużyteczne.

NASA, ramię w ramię z Amerykańskim Departamentem Energii (DOE), zrobiły właśnie najważniejszy krok w stronę kolonizacji kosmosu. Partnerstwo obu agencji ma jeden, niezwykle ambitny cel: postawienie na powierzchni Srebrnego Globu w pełni funkcjonalnego reaktora jądrowego do 2030 r.

To nie jest tylko kolejna biurokratyczna notka. Podpisane memorandum o porozumieniu (MoU) to fundament pod nową erę amerykańskiej dominacji w przestrzeni kosmicznej. Dokument ten przyspiesza i nadaje priorytet pracom nad systemem zasilania opartego na rozszczepieniu jądrowym (fission surface power), który ma stać się energetycznym sercem”przyszłych baz księżycowych, a w perspektywie kolejnych dekad, także tych na Marsie.

Atomowy fundament dla stałej bazy

Amerykanie stawiają sprawę jasno: aby przewodzić w kosmicznej eksploracji i handlu, muszą dysponować źródłem energii, które jest niezależne od pogody, temperatury czy dostępu do światła słonecznego.

NASA i DOE planują wdrożenie systemu zasilania powierzchniowego opartego na rozszczepieniu jądra atomowego, który będzie w stanie wytwarzać bezpieczną, wydajną i wystarczającą ilość energii elektrycznej, która będzie mogła działać przez lata bez konieczności uzupełniania paliwa. Uruchomienie reaktora powierzchniowego na Księżycu umożliwi przyszłe misje księżycowe, zapewniając ciągłe i wystarczające zasilanie, niezależnie od nasłonecznienia i temperatury – czytamy w oficjalnym komunikacie.

Wielu z nas kojarzy podbój kosmosu z błękitnymi połaciami paneli fotowoltaicznych. O ile na orbicie sprawdzają się one znakomicie, o tyle na powierzchni Księżyca sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Noc księżycowa trwa około 350 godz., a temperatury spadają wtedy do poziomu, w którym większość elektroniki po prostu przestaje działać.

Reaktor jądrowy rozwiązuje te problemy za jednym zamachem.

NASA planuje wdrożenie systemu, który będzie w stanie produkować ogromne ilości energii elektrycznej w sposób ciągły i bezpieczny bez konieczności tankowania przez wiele lat. To technologiczny fundament, który pozwoli na budowę stałych placówek badawczych, a nie tylko krótkie, kilkudniowe wycieczki, jakie miały miejsce w czasach programu Apollo.

Eksperci są zgodni, iż dla załogowych placówek w głębokim kosmosie nie ma w tej chwili lepszej alternatywy. Systemy oparte na rozszczepieniu jądrowym są kompaktowe, niesamowicie wydajne i odporne na ekstremalne warunki panujące poza naszą atmosferą.

Następny wielki krok ludzkości będzie zasilany amerykańskim atomem

Choć wizja reaktora na Księżycu brzmi jak pieśń przyszłości, NASA i Departament Energii nie zaczynają od zera. Obie agencje współpracują nad jądrowymi systemami energetycznymi od ponad 50 lat.

To właśnie dzięki tej kooperacji po Układzie Słonecznym mogły podróżować takie legendy jak sonda Cassini, badająca Saturna, czy łaziki Curiosity i Perseverance, które do dziś przemierzają rdzawy pył Marsa.

Wszystkie te urządzenia korzystają z radioizotopowych generatorów termoelektrycznych (RTG), czyli swego rodzaju baterii jądrowych. Takie urządzenie zasila też Voyagera 1 i Voyagera 2, dzięki czemu te słynne sondy wciąż działają i komunikują się z Ziemią.

Nowy projekt idzie jednak o kilka kroków dalej. Zamiast prostego generatora opartego na naturalnym rozpadzie izotopów, mówimy o pełnoprawnym reaktorze rozszczepialnym. To skok technologiczny porównywalny z przejściem z ogniska na nowoczesną elektrownię cieplną.

Jak podkreślił Sekretarz Energii Chris Wright, „historia pokazuje, iż gdy amerykańska nauka i innowacyjność łączą siły, od Projektu Manhattan po misje Apollo, naród ten przesuwa granice tego, co uznawano za niemożliwe. Dzisiejsze porozumienie to kontynuacja tego dziedzictwa, mająca zapewnić, iż następny wielki krok ludzkości będzie zasilany amerykańskim atomem„. Nawiązał przy tym do pierwszych słów wypowiedzianych przez człowieka na Księżycu.

Więcej na Spider’s Web:

Most do Marsa i dalej

Księżyc w strategii NASA pełni rolę poligonu doświadczalnego. Sukces misji Artemis i stabilne zasilanie bazy księżycowej to tylko wstęp do znacznie trudniejszego wyzwania, jakim jest Mars.

Czerwona Planeta, ze swoimi burzami pyłowymi ograniczającymi dostęp światła, pozostało bardziej wymagającym środowiskiem dla systemów solarnych. Dlatego dopracowanie technologii jądrowej na Srebrnym Globie do 2030 ro. jest kluczem do wysłania pierwszych ludzi na Marsa w kolejnych latach.

W tej wielkiej technologicznej układance nie chodzi tylko o naukę, ale i o twardą ekonomię. Stabilne źródło zasilania umożliwi rozwój kosmicznego górnictwa i komercjalizację orbity.

NASA i DOE budują infrastrukturę, która ma sprawić, iż obecność człowieka poza Ziemią nie będzie tylko krótkim epizodem, ale trwałym elementem naszej cywilizacji. jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za cztery lata na Księżycu zacznie bić pierwsze atomowe serce, na stałe zmieniając reguły gry w wyścigu o podbój kosmosu.

Idź do oryginalnego materiału