
„To nie jest pilotaż gotowego produktu” – ocenia prace związane z eDziennikiem poseł Marcin Józefaciuk.
Jak informowaliśmy niedawno, MEN planuje uruchomić pilotaż państwowego eDziennika 22 września. Czyli już niebawem, tuż po starcie nowego roku szkolnego.
Na początek system trafi do co najmniej 18 szkół i przez następne miesiące będzie sprawdzany w normalnych warunkach. Według planów od września 2027 r. stanie się dostępny dla wszystkich zainteresowanych placówek.
Sam pilotaż potrwa przez rok szkolny 2026/2027. eDziennik ma przejść przez prawdziwy szkolny rok: wystawianie ocen, frekwencję, wiadomości, zebrania, klasyfikację i okresy, w których jednocześnie próbuje zalogować się wielu użytkowników – opisywał Marcin Kusz.
Wygląda więc, iż sytuacja jest na ostatniej prostej. Tymczasem na alarm bije poseł
– Wczoraj podczas kontroli poselskiej w Ministerstwie Cyfryzacji nie przedstawiono mi ani jednego dokumentu dotyczącego państwowego eDziennika – napisał na Twitterze Marcin Józefaciuk.
Nie usłyszałem, iż tych dokumentów nie ma. Przeciwnie, zapewniano mnie, iż istnieją. Ministerstwo nie było jednak w stanie okazać żadnego z nich – zaznaczył polityk i nauczyciel.
Poseł z pracownicami Centralnego Ośrodka Informatyki mógł przejrzeć obecną wersję systemu. Jak zaznacza, logowanie działa, a według „ustnych informacji przeprowadzono również testy spójności”. Józefaciuk podkreśla jednak, iż bez dokumentów nie można zweryfikować, co sprawdzono i z jakim rezultatem.
Dobrą wiadomością jest również sposób uwierzytelniania. Logowanie ma odbywać się za pośrednictwem publicznego systemu identyfikacji elektronicznej, między innymi przez mObywatel, profil zaufany, bankowość elektroniczną lub e-dowód – opisuje poseł.
Mimo tego wersja, którą miał okazję zobaczyć Józefaciuk, ma być „daleka choćby od podstawowej użyteczności”
Jak wylicza, nie ma modułu zastępstw, co oznacza, iż nauczyciel prowadzący zastępstwo „nie będzie mógł w zwykły sposób przejąć oddziału i udokumentować przeprowadzonych zajęć”. Poza tym brakuje podstawowych statystyk dla nauczyciela, nie ma importu ani eksportu danych („np. z planu lekcji czy do arkuszy ocen”), nie da się również drukować materiałów na zebranie z rodzicami ani świadectw. Sami pracownicy mieli przyznać, iż system nie jest gotowy dla szkół prowadzących kształcenie zawodowe.
Józefaciuk relacjonuje, iż obecna wersja obejmuje jedynie dziennik lekcyjny. „Nie przygotowano elektronicznych odpowiedników innych dzienników prowadzonych w szkołach, przedszkolach i placówkach. Ich stworzenie odłożono na kolejne lata” – zaznacza.
A to nie koniec zastrzeżeń. Jak pisze poseł:
Podstawowe dane uczniów i nauczycieli mają być pobierane z SIO. Szkoły uzupełniają te dane we wrześniu, ale nie na samym początku roku szkolnego. o ile działanie eDziennika zależy od pełnego zasilenia danymi z SIO, istnieje ryzyko, iż przez pierwsze dni lub tygodnie szkoła nie będzie mogła w pełni dokumentować realizowanych zajęć. A to już błąd twardy. To wymaga przetestowania. Tymczasem pilotaż ma ruszyć dopiero 22 września, więc krytyczny moment uruchamiania systemu na początku roku szkolnego w ogóle nie zostanie sprawdzony – twierdzi.
Według posła nie jest to więc pilotaż gotowego produktu, a „konsultacje i testy rozwojowe prowadzone na żywym organizmie szkoły”. Polityk mówi o „błędzie w sztuce”.
Najpierw wersja demonstracyjna powinna zostać rozwinięta do kompletnego produktu. Następnie produkt powinien przejść testy techniczne, bezpieczeństwa, funkcjonalności i zgodności z prawem. Dopiero wtedy można przeprowadzić adekwatny pilotaż w szkołach – przekonuje.
Marcin Józefaciuk zapowiada kontrolę w MEN. Poseł zamierza sprawdzić „dokumentację dotyczącą merytorycznej strony eDziennika, nie tylko jego warstwy informatycznej”.
Wczoraj podczas kontroli poselskiej w Ministerstwie Cyfryzacji nie przedstawiono mi ani jednego dokumentu dotyczącego państwowego eDziennika.
Ani harmonogramu prac.
Ani zlecenia prac.
Ani decyzji, polecenia czy dokumentu formalnie rozpoczynającego projekt.
Ani raportów z testów.… pic.twitter.com/Webd6bRuxK
– Rząd uczynił z eDziennika jeden ze swoich priorytetów. Priorytet, którego harmonogramu, formalnego początku, kosztów i wyników testów Ministerstwo Cyfryzacji nie potrafiło mi udokumentować ani jedną kartką papieru – podsumowuje polityk.
Zdjęcie główne: Elzbieta Krzysztof / Shutterstock.com
















