
A choćby gorzej, bo ten żart nigdy nie był śmieszny, tymczasem jest notorycznie powtarzany.
Wybaczcie to lekko antagonizujące porównanie, ale bywają skecze, których autorzy idą mocno na skróty, wybierają łatwe ofiary, dokuczają w nieprzyjemny sposób, uderzają w słabszych, co nigdy nie jest zabawne. Można obserwować te próby jedynie z politowaniem. I o ile natykając się na taki żart możemy głośno westchnąć, tak na lotnisku kiepski dowcip ma większe reperkusje.
Tymczasem lotniskowa impreza kabaretowa ma się dobrze. Jak informuje Nadwiślański Oddział Straży Granicznej, w bardzo specyficzny sposób zażartował 41-letni pasażer podczas odprawy biletowo-bagażowej na Lotnisku Chopina. Na pytanie, czy posiada niebezpieczne przedmioty, odparł niezwykle rezolutnie, iż owszem, posiada – Kałasznikowa.
Pionier lotniczego dowcipu – wszak prawdopodobnie nikt nigdy nie wpadł na podobną ripostę – był prawdopodobnie zdziwiony, iż pracownicy i funkcjonariusze nie zrozumieli gagu. Bagaż podróżnego poddano kontroli, sprawdzono też króla humoru. Żadnych niedozwolonych materiałów na szczęście nie znaleziono, ale na tym się nie skończyło.
Przewoźnik podjął decyzję o wycofaniu pasażera z rejsu do Oslo. Oprócz tego za wywołanie nieuzasadnionego alarmu i utrudnienie pracy służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo lotnictwa cywilnego 41-latek został ukarany mandatem karnym w wysokości 500 zł.
Być może stosunkowo niskie kary sprawiają, iż oryginalne żarty same wypadają z rękawa. Gdyby konsekwencje były poważniejsze, niewykluczone, iż więcej osób ugryzłoby się w język. To trudne, ale warto się powstrzymać, by nikomu nie dokładać niepotrzebnych obowiązków. I to jeszcze z powodu tak głupiego, oczywistego numeru.
Nic dziwnego, iż lotnisko Chopina ma powoli dość żartownisiów
Serio? Żart z Kałasznikowa w bagażu? To miało być zabawne, oryginalne, ciekawe? Czy możemy się już umówić, iż obsługa check-in słyszała te wszystkie żarty o bombach, granatach, karabinach i uznać, iż są czerstwe i po prostu głupie?
No właśnie – w tej lotniskowej nocy kabaretowej najgorsze jest choćby nie to, iż ten żart nie był, nie jest i nie ma prawa być śmiesznym, ale to, iż jest tak bardzo oklepany. Podejrzewam, iż choćby małe dzieci bardzo gwałtownie orientują się, iż dorośli już nie łapią się na uwagę, iż ma się plamę na koszuli lub dziurę w spodniach. I właśnie z tego powodu darują sobie mniej więcej po trzeciej nieudanej próbie. Tymczasem dorośli ludzie na lotniskach próbują błysnąć kreatywnością.
Sam nie jestem święty, zdarza mi się polecieć oklepanym hasłem, ale wszystko musi mieć swój czas i moment. Bomba na lotnisku to najniższa półka dowcipu. A jednocześnie jakoś nie może się znudzić. Straż Graniczna informowała niedawno o 63-latku, który nie poleciał na Maderę po tym, jak stwierdził, iż w bagażu ma bombę. Znając życie, mężczyzna brał pod uwagę, iż lot może się nie odbyć, ale dlatego, iż wszystkich rozboli brzuch ze śmiechu albo przegapią godzinę odlotu, turlając się po podłodze. To nic – mieliby w jego mniemaniu odpowiedzieć niezmartwieni podróżni – zostaniemy na lotnisku, a ty zabawiaj nas dalej! Zamiast braw i okrzyków „bis, bis!” doszło jednak do postawienia służb na nogi.
Mężczyzna został wylegitymowany, tłumaczył, iż jego słowa były tylko „głupim żartem”. Funkcjonariusze Straży Granicznej sprawdzili bagaż podróżnego pod kątem posiadania niebezpiecznych przedmiotów – wynik był negatywny. Bagaż został uznany za bezpieczny. Mężczyznę ukarano mandatem, a kapitan statku powietrznego podjął decyzję o wycofaniu „żartownisia” z lotu – relacjonowała Straż Graniczna.
Co gorsza nie był to jedyny incydent w ostatnim czasie
7 czerwca na krakowskim lotnisku w podobny sposób żartował obywatel Albanii, dwa dni wcześniej – Polak lecący do do Birmingham. Nie ma jeszcze szczytu sezonu, a tych iście zaskakujących odpowiedzi nie brakuje.
Po przybyciu funkcjonariuszy Zespołu Interwencji Specjalnych obywatel Polski wyjaśnił, iż była to forma „głupiego żartu” i nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji swojego zachowania – opisywała Straż Graniczna.
Ciekawe, czy lotniskowi stand-uperzy próbują się w ten sposób usprawiedliwić, czy rzeczywiście spodziewają się, iż ich numer rozbawi i, co więcej, zaskoczy pracowników lotniska.














