Polskie lotniska na zupełnie nowym pułapie. Europa patrzy z zazdrością

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Latamy na potęgę. Najnowsze dane wskazują, iż wprost kochamy podróżować samolotami. Modlin i Radom tracą, za to Warszawa i Kraków biją rekordy.

Prawie 30 mln pasażerów w zaledwie 6 miesięcy, dwucyfrowy wzrost rok do roku i pełniejsze samoloty na kluczowych trasach. Najnowsze dane Urzędu Lotnictwa Cywilnego pokazują, iż ruch lotniczy w Polsce nie tylko wrócił do formy, ale wszedł na zupełnie nowy pułap. Na czele peletonu Lotnisko Chopina i Kraków-Balice, a w tle bolesne tąpnięcie Modlina i Radomia oraz niekwestionowana dominacja tanich linii, które rozdają karty na polskim niebie.

Pół roku i prawie 30 mln pasażerów

W pierwszej połowie 2025 r. polskie porty lotnicze obsłużyły łącznie 29,7 mln pasażerów. To o 11,8 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2024 r. i aż o 28 proc. więcej niż w pierwszym półroczu 2023 r. Oznacza to miliony dodatkowych podróży służbowych, turystycznych i rodzinnych, które w ciągu zaledwie 2 lat dołożyły się do imponującego odbicia rynku.

Szczególnie mocno widać to w wynikach drugiego kwartału 2025 r., kiedy przez polskie lotniska przewinęło się niemalże 17,5 mln pasażerów. W porównaniu z drugim kwartałem 2024 r. to skok o 11,9 proc., a względem tego samego okresu 2023 r. – o 26,3 proc. Ruch rośnie więc nie tylko w ujęciu rocznym, ale też na tle wciąż świeżej jeszcze pamięci o pandemicznym tąpnięciu.

Warszawa i Kraków ciągną cały rynek

Największym beneficjentem lotniczego boomu pozostaje stolica. Lotnisko Chopina w Warszawie odnotowało w pierwszej połowie 2025 r. wzrost liczby pasażerów o ok. 1,3 mln osób, z czego blisko 750 tys. przypadło na sam drugi kwartał. To efekt zarówno gęstej siatki połączeń, jak i rosnącej roli portu jako głównego hubu przesiadkowego w Polsce.

Drugie skrzydło rekordu to Kraków-Balice. Małopolskie lotnisko zanotowało w pół roku wzrost o 953,3 tys. pasażerów, z czego niespełna 480 tys. w samym drugim kwartale. Kraków korzysta z rosnącej popularności city breaków, rozwijającej się turystyki zagranicznej i mocnej oferty tanich przewoźników, którzy uczynili z Balic jeden z kluczowych punktów na mapie swoich połączeń.

Twarde lądowanie Modlina i Radomia

Na drugim biegunie są lotniska, które zamiast rekordu muszą mierzyć się z poważnym spadkiem. Modlin w pierwszej połowie 2025 r. stracił 43,5 proc. pasażerów rok do roku. To konsekwencja ograniczenia oferty przez Ryanaira, dla którego port pod Warszawą był przez lata niemal monopolistycznym domem. Mniej samolotów oznacza automatycznie mniej pasażerów i w statystykach widać to jak na dłoni.

Trudny czas przeżywa też Radom. Tam spadek liczby pasażerów w pierwszym półroczu 2025 r. sięgnął 28,8 proc., a w samym drugim kwartale – 29,1 proc. To pokazuje, iż projekt drugiego stołecznego lotniska wciąż nie potrafi w pełni rozpędzić się biznesowo, a przewoźnicy i touroperatorzy ostrożnie podchodzą do przenoszenia ruchu z innych portów.

Tanie linie rządzą, ale czartery zaskakują

Struktura rynku nie pozostawia wątpliwości, iż to niskokosztowi przewoźnicy wciąż rozdają karty w tej logistycznej grze. W pierwszej połowie 2025 r. korzystali z nich ponad połowa pasażerów – dokładnie 58,7 proc. rynku przypadło na segment LCC. Przewoźnicy sieciowi mieli 30,3 proc. udziału, a czartery 10,9 proc.

Wśród tanich linii największą siłę przebicia mieli Ryanair i Wizz Air. Pierwszy zyskał 682,1 tys. pasażerów względem pierwszego półrocza 2024 r., drugi zaś 836,8 tys. To oni stali się jednymi z głównych motorów wzrostu, dowożąc Polakom tańsze bilety do popularnych turystycznych i emigracyjnych kierunków.

Po stronie przewoźników sieciowych liderem pozostaje PLL LOT. Nasz narodowy przewoźnik obsłużył najwięcej pasażerów w tej grupie i zanotował największy przyrost – 514 tys. dodatkowych podróżnych rok do roku. Mocno urosły także Air Arabia i skandynawski SAS, co pokazuje, iż siatka regularnych połączeń z Polski staje się coraz bardziej zróżnicowana.

Co ciekawe, najszybciej procentowo rosły czartery, czyli loty zamawiane przez biura podróży. W pierwszym półroczu 2025 r. ich segment zwiększył się o 14 proc., co dobrze koresponduje z boomem na zorganizowane wakacje w ciepłych krajach.

Gdzie lecimy najchętniej? Od Wielkiej Brytanii po Egipt

Jeśli chodzi o zwykłe, regularne połączenia międzynarodowe, nie ma tu zaskoczenia. Najpopularniejszym kierunkiem pozostaje Wielka Brytania. Dalej są Włochy i Hiszpania. To właśnie do tych dwóch południowych państw odnotowano też największe przyrosty liczby pasażerów. Polacy chętnie łączą tani bilet z pewną pogodą i bogatą ofertą turystyczną.

W czarterach rządzą natomiast klasyczne wakacyjne hity. W pierwszej połowie 2025 r. numerem 1 był Egipt, przed Turcją i Grecją. Największe wzrosty ilościowe przypadły Egiptowi, Hiszpanii i Turcji, a w samym drugim kwartale pozycję lidera przejęła Turcja, wyprzedzając Egipt i Grecję.

Ruch krajowy rośnie wolniej, ale również idzie w górę. W pierwszym półroczu 2025 r. zwiększył się o 3,5 proc., a w drugim kwartale o 6,4 proc. To efekt zarówno podróży biznesowych, jak i przesiadek na lotach międzynarodowych.

Więcej lotów, większe samoloty, pełniejsze kabiny

Dynamika ruchu pasażerskiego przekłada się bezpośrednio na liczbę operacji lotniczych. W pierwszej połowie 2025 r. polskie lotniska odnotowały ponad 215,7 tys. startów i lądowań – o 9,3 proc. więcej niż rok wcześniej. W samym drugim kwartale było to 123,8 tys. operacji, co oznacza wzrost o 10,2 proc. w stosunku do 2024 r.

Rośnie też średnia liczba pasażerów na jeden rejs. Z 135 osób w pierwszej połowie 2024 r. do 139 rok później, a w drugim kwartale – z 140 do 142. To efekt wprowadzania nieco większych maszyn na popularnych kierunkach i lepszego dopasowania siatki połączeń do popytu. Współczynnik wypełnienia miejsc pozostaje wysoki, bo wynosi odpowiednio 84,1 proc. w pierwszym półroczu i 85,3 proc. w drugim kwartale, czyli zdecydowana większość foteli w samolotach nie wozi powietrza.

Polskie niebo stało się jednym z najdynamiczniej rozwijających się fragmentów europejskiego rynku. A jeżeli dotychczasowe tempo wzrostu się utrzyma, kolejne raporty ULC mogą pokazać, iż obecny gruby rekord to dopiero przystanek w drodze na jeszcze wyższe pułapy.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Michael Solo, Pexels

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału