
Polska ma już osiem samolotów F-35A Husarz. Pierwsze niewidzialne myśliwce w polskich barwach pojawią się w naszym kraju już w maju.
Zaledwie miesiąc temu internet obiegły zdjęcia prosto z Teksasu, na których dumnie prezentował się egzemplarz F-35A Husarz o numerze 3508. Wtedy maszyna przechodziła jeszcze rygorystyczne testy fabryczne, ale tempo prac Lockheeda Martina robi wrażenie.
Dziś ten sam samolot, oznaczony AZ-08, jest już w swoim tymczasowym domu, bazie lotniczej Gwardii Narodowej w Ebbing. To właśnie tam, pod niebem Arkansas, wykuwa się nowa elita polskiego lotnictwa, a maszyna z numerem 3508 dołączyła do siedmiu starszych braci, by służyć jako latająca klasa dla polskich pilotów i personelu naziemnego.
Dla fanów lotnictwa i osób śledzących modernizację naszej armii to moment symboliczny. Zdjęcia opublikowane przez 188. Skrzydło Gwardii Narodowej potwierdzają, iż proces idzie zgodnie z planem.
Choć od Fort Worth w Teksasie, gdzie Husarz powstawał, do Ebbing jest zaledwie 400 km, to dla polskich Sił Powietrznych ten krótki przelot oznacza milowy krok w stronę pełnej gotowości operacyjnej.
Gratulacje dla Polski z okazji przybycia ich F-35 do Bazy Powietrznej Gwardii Narodowej Ebbing – napisali Amerykanie na profilu społecznościowym bazy.
Przystanek Arkansas, cel: polskie bazy
Harmonogram dostaw jest napięty i niezwykle ambitny. jeżeli ktoś myślał, iż na nowoczesne myśliwce będziemy czekać w nieskończoność, może poczuć się pozytywnie zaskoczony. O ile pierwsze osiem sztuk stacjonuje w USA, o tyle maszyny o numerach od 3509 w górę będą lecieć już bezpośrednio do Polski.
Cały proces zakupowy, zapoczątkowany umową z 2020 r. na 32 maszyny, powoli nabiera przyspieszenia. Harmonogram prezentuje się następująco: w 2024 r. odebraliśmy 4 sztuki F-35, w 2025 r. 3 sztuki, w 2026 r. odbierzemy 3 sztuki, w 2027 r. 16 sztuk, w 2028 r. 4 sztuki i w 2029 w finałowe 2 sztuki.
Tymczasem w Polsce trwa już wielkie odliczanie. Historyczna, pierwsza para Husarzy ma wylądować w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku pod koniec maja 2026 r. W lipcu dołączą do nich kolejne dwie maszyny.
Polska będzie dysponować pełną flotą dwóch eskadr w 2030 r. Połowa maszyn trafi docelowo do 21. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie, dla połowy bazą będzie Łask. Warto podkreślić, iż infrastruktura w Łasku jest już praktycznie gotowa na przyjęcie tych cyfrowych drapieżników. Budowa nowoczesnej strefy zakończyła się tam wraz z końcem 2025 r.
Więcej na Spider’s Web:
Wielkie możliwości, to wielkie wyzwanie
F-35 to nie tylko samolot, to potężny węzeł informacyjny. Potrafi prowadzić walkę elektroniczną, wykrywać cele z ogromnych odległości i co najważniejsze dzielić się tymi danymi w czasie rzeczywistym z innymi jednostkami na ziemi, morzu i w powietrzu.
Husarz może namierzyć przeciwnika, sam pozostając niewidoczny, i przekazać parametry celu np. do wyrzutni HIMARS, które wykonają uderzenie. To buduje zupełnie nową jakość odstraszania, potencjalny agresor musi mieć świadomość, iż polskie niebo jest monitorowane przez system, który potrafi precyzyjnie uderzyć w najczulsze punkty przeciwnika głęboko za linią frontu.
Mimo ogromnego entuzjazmu, przed polskim wojskiem stoi wyzwanie, które gen. dyw. pil. dr. Ireneusz Nowak, inspektor sił powietrznych w rozmowie z magazynem Polska Zbrojna nazywa „momentem krytycznym”.
Posiadanie najnowocześniejszego samolotu świata to połowa sukcesu, drugą jest wpięcie go w krwiobieg całej armii. Husarz musi perfekcyjnie współpracować z elementami tarczy antyrakietowej Wisła (system Patriot) oraz programem Narew.
O ile kooperacja z nowoczesną artylerią dalekiego zasięgu wydaje się być na dobrej drodze, o tyle największym znakiem zapytania pozostaje pełna integracja powietrzno-lądowa.
To zadanie nie tylko techniczne, polegające na przesyłaniu danych między różnymi systemami, ale przede wszystkim mentalne i proceduralne. Wojsko musi wypracować nową taktykę, w której F-35 nie jest tylko myśliwcem od strzelania, ale inteligentnym koordynatorem pola walki.
To proces, który potrwa lata. Jednak patrząc na zdjęcia 3508 lądującego w Arkansas, trudno nie odnieść wrażenia, iż Polska właśnie wchodzi do najwyższej ligi światowego lotnictwa, a droga do maja 2026 r. staje się coraz krótsza.















