
Zorza polarna nad Polską objawiła się w pełnej krasie. Niebo nad naszym krajem na chwilę przypominało wysuniętą najbardziej na północ Skandynawię, z zdjęcia tego zjawiska dosłowanie zwalają z nóg. To trzeba zobaczyć.
Zazwyczaj, aby zobaczyć to zjawisko na własne oczy, musielibyśmy kupić bilet do Rejkiawiku albo spędzić noc w mroźnej Laponii. Jednak miniona noc udowodniła, iż kosmiczna pogoda potrafi rzucić na kolana choćby mieszkańców Polski.
To, co wydarzyło się na polskim niebie, wymyka się standardowym opisom „ładnego widoku”. Mieliśmy do czynienia z jednym z najbardziej spektakularnych pokazów zorzy polarnej ostatnich lat, który był widoczny niemal z każdego zakątka naszego kraju. Od Bałtyku aż po Tatry, niebo pulsowało odcieniami różu, purpury i zieleni.
Więcej na Spider’s Web:
Kulminacja nastąpiła przed północą
Największe emocje towarzyszyły obserwatorom między godziną 22 a 24. To właśnie w tym dwugodzinnym oknie czasowym aktywność magnetyczna osiągnęła swoje apogeum, co potwierdzają dane serwisu nocneniebo.pl.
Nie był to jedynie blady poblask na horyzoncie, który można wyłapać tylko dzięki długiej ekspozycji aparatu. Zorza była na tyle intensywna, iż bez problemu dostrzegali ją przypadkowi spacerowicze, a media społecznościowe w mgnieniu oka zalała fala zdjęć i nagrań.
Widok był tak sugestywny, iż w wielu regionach ludzie przecierali oczy ze zdumienia, zastanawiając się, czy to, co widzą, jest realne.
Cóż za kolory! 💜💚
fot. Kitka Anitka, Koczała @PomorskieEU
@MeteoprognozaPL
@meteo_expert
@NaGraHo
#obserwatorzyburz
#aurora
#zorza
#auroraborealis
#zorzapolarna
pic.twitter.com/myP4fza0t7
Szczególne powody do euforii mieli mieszkańcy południa kraju, co w przypadku zorzy polarnej jest sytuacją wręcz ekstremalnie rzadką. Sieć Obserwatorów Burz opublikowała zapierające dech w piersiach ujęcia z Muszyny w województwie małopolskim, gdzie niebo przybrało głęboko purpurowy kolor. Podobnie było na północy, w pomorskiej Koczale kolory były tak nasycone, iż przypominały kadry z innej planety.
Nawet mieszkańcy dużych miast, takich jak Wrocław, mimo ogromnego zanieczyszczenia światłem, mogli cieszyć się tym widowiskiem. To pokazuje, z jak potężnym zjawiskiem mieliśmy do czynienia, skoro sztuczne oświetlenie metropolii nie było w stanie go stłumić.
Małopolska kilka chwil temu 😍
📷 SQ9JYZ, Muszyna@IMGWmeteo
@MeteoprognozaPL
#obserwatorzyburz
#aurora
#zorza
#auroraborealis
pic.twitter.com/xanMWkAA9j
Wszystkiemu winna plama AR4341 i rozbłysk klasy X
Za ten niecodzienny spektakl odpowiada nasze Słońce, które weszło w fazę wyjątkowej aktywności. Bezpośrednią przyczyną ziemskiego show był potężny rozbłysk klasy X1.9, do którego doszło w aktywnym regionie oznaczonym jako AR4341.
W skali astronomicznej klasa X to absolutna waga ciężka – najsilniejszy typ erupcji, jaki potrafimy zarejestrować w promieniowaniu rentgenowskim. Kiedy na powierzchni naszej gwiazdy dochodzi do tak gwałtownego wyrzutu energii, w stronę Ziemi pędzi chmura naładowanych cząstek, czyli tak zwany koronalny wyrzut masy (CME).
Gdy ten słoneczny wiatr uderza w ziemskie pole magnetyczne, dochodzi do jego gwałtownych zaburzeń. Cząstki wdzierają się w górne warstwy atmosfery, zderzając się z cząsteczkami gazów. To właśnie wtedy tlen i azot oddają energię w postaci światła, tworząc na niebie barwne firany.
Choć zwykle dzieje się to w pobliżu biegunów, tym razem siła uderzenia była tak duża, iż owal zorzowy rozlał się znacznie dalej na południe, obejmując szerokości geograficzne typowe dla Polski.
Kosmiczne przypomnienie o potędze natury
Wczorajsza noc to nie tylko gratka dla fotografów, ale przede wszystkim namacalny dowód na to, jak bardzo jesteśmy połączeni z procesami zachodzącymi miliony kilometrów od nas. Zorza polarna jest zjawiskiem świetlnym o charakterze czysto magnetycznym i choć zachwyca pięknem, jest też sygnałem o potężnych burzach geomagnetycznych, które mogą wpływać na działanie systemów GPS czy sieci energetycznych.
Eksperci z portalu nocneniebo.pl podkreślają, iż tak silne zaburzenia w polu magnetycznym Ziemi potwierdzają, iż przy odpowiednio silnej erupcji na Słońcu, zorza w Polsce przestaje być mitem, a staje się realnym punktem w prognozie pogody.
Jeśli ominął Cię ten pokaz, warto trzymać rękę na pulsie i częściej zerkać w górę. Słońce zbliża się w tej chwili do swojego maksimum aktywności w 11-letnim cyklu, co oznacza, iż podobne rozbłyski klasy X mogą zdarzać się częściej.
Miniona noc pokazała, iż kosmos nie potrzebuje zaproszenia, by urządzić nam na niebie spektakl, którego nie zapomnimy przez lata. To był moment, w którym technologia i nauka spotkały się z czystym zachwytem, a Polska na kilka godzin stała się najlepszym punktem obserwacyjnym na mapie świata.
















