
Jeśli masz wrażenie, iż spędzasz życie w samochodzie, to prawdopodobnie mieszkasz w Polsce. TomTom opublikował właśnie 15. edycję swojego corocznego raportu Traffic Index i wnioski dla nas są, delikatnie mówiąc, przygnębiające.
W skali globalnej Łódź i Lublin wyprzedzają pod względem zatłoczenia wielomilionowe metropolie Azji i Ameryki Południowej. Jesteśmy drogowym skansenem Europy, o ile chodzi o infrastrukturę drogową w miastach.

Łódź i Lublin: światowa ekstraklasa (w korkach)
Najnowsze dane za rok 2025 nie pozostawiają złudzeń. Wskaźnik poziomu zatłoczenia, który mierzy, o ile dłużej zajmuje podróż w godzinach szczytu względem pustego miasta, winduje Łódź na 4. miejsce na świecie (sic!). Z wynikiem 73% polskie miasto ustępuje jedynie Meksykowi, Bengaluru i Dublinowi.
Tuż za plecami Łodzi, na 6. miejscu w globalnym rankingu, znalazł się Lublin z poziomem zatłoczenia wynoszącym 70%. Oznacza to, iż w obu tych miastach podróż w godzinach szczytu trwa niemal trzy czwarte dłużej niż powinna. Wyprzedziliśmy takie „legendy” korków jak Bogota, Bangkok czy Lima.

Sytuacja w Europie wygląda jeszcze gorzej. W pierwszej dziesiątce najbardziej zatłoczonych miast Starego Kontynentu aż sześć pochodzi z Polski. Oprócz wspomnianych liderów, w czołówce wstydu znalazły się także Poznań, Wrocław, Bydgoszcz i Kraków.
Wrocław: najwolniejsze miasto w Polsce
Warto rozróżnić poziom zatłoczenia od samej prędkości przemieszczania się. Tutaj niechlubnym liderem jest stolica Dolnego Śląska. Wrocław to miasto, w którym pokonanie 10 kilometrów zajmuje najwięcej czasu w Polsce – średnio aż 30 minut.
Dla porównania, w Poznaniu ten sam dystans pokonujemy średnio w 28 minut i 2 sekundy, a w Łodzi w 26 minut i 40 sekund. Dlaczego tak jest? TomTom wskazuje na czynniki statyczne, takie jak infrastruktura i organizacja ruchu, które we Wrocławiu po prostu nie pozwalają na szybszą jazdę, choćby jeżeli sam wskaźnik procentowy korków jest niższy niż w Łodzi.

Tydzień życia wyrzucony do kosza
Raport TomTom Traffic Index 2026 brutalnie wylicza też czas bezpowrotnie stracony. Rekordzistami są kierowcy w Poznaniu, którzy w minionym roku spędzili w korkach (tylko z powodu zatorów, nie wliczając samej jazdy) 5 dni i 19 godzin. To prawie tydzień urlopu spędzony na oglądaniu zderzaka auta przed nami.
Wrocławianie stracili w ten sposób 5 dni i 18 godzin, a łodzianie – 5 dni i 15 godzin.
Dlaczego stoimy?
Analitycy TomTom wskazują, iż poziom zatłoczenia pogorszył się we wszystkich badanych polskich miastach. Największy regres zanotował Szczecin (wzrost o 6 punktów procentowych) oraz Bydgoszcz, Warszawa i Katowice (wzrost o 5 p.p.).
Ciekawostką są daty najgorszych korków. W Warszawie paraliż nastąpił 18 grudnia, co wiązało się z wizytą prezydenta Ukrainy, we Wrocławiu 19 grudnia (wypadki) , a w Poznaniu miasto stanęło 6 czerwca przez wydarzenia artystyczne.
Wnioski? Jest źle i będzie gorzej. Ralf-Peter Schäfer z TomTom zauważa, iż bez radykalnych zmian w planowaniu mobilności i inwestycji w transport zbiorowy, miasta po prostu się zatkają. Patrząc na polskie wyniki – my już jesteśmy na tym etapie.
TomTom na CES 2026: twój samochód w końcu Cię zrozumie. kooperacja z Amazon i SoundHound AI
Jeśli artykuł Polska stoi. Łódź i Lublin w globalnej czołówce najbardziej zakorkowanych miast nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

2 godzin temu












