Polska może nimi atakować tyły wroga. Potężne rakiety w końcu u nas

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Polska artyleria rakietowa otrzymała nowe pociski balistyczne z Korei Południowej. CTM-290 mogą razić cele oddalone choćby o 290 km.

Do Polski dotarły kolejne transporty uzbrojenia z Korei Południowej. Tym razem nie chodzi jednak o czołgi, armatohaubice ani wyrzutnie, ale o amunicję, która pozwoli wykorzystać jedne z najważniejszych możliwości naszej artylerii rakietowej. Wojsko Polskie otrzymało pociski balistyczne CTM-290, zdolne razić cele oddalone choćby o 290 km.

Oprócz ciężkich pocisków balistycznych Polska odebrała kolejną partię kierowanych rakiet CGR-080 o zasięgu 80 km. To istotny etap rozbudowy systemu Homar-K, który dotychczas był kojarzony przede wszystkim z dostawami wyrzutni i przygotowaniami do uruchomienia krajowej produkcji amunicji.

Do Wojska Polskiego dotarły kolejne pociski rakietowe. Tym razem nie tylko CGR-80, ale również CTM-290, o znacznie większym zasięgu, dla systemu #HomarK.

Równolegle rozwijamy krajowe zdolności produkcyjne – pierwsze rakiety mają opuścić polską fabrykę już w 2028 r.#AU… pic.twitter.com/9L2vkXcLc9

— Agencja Uzbrojenia (@AgencjaUzbr) October 19, 2026

Rakiety o zasięgu 290 km są już w Polsce

Informacja pojawiła się 19 października w oficjalnym komunikacie Agencji Uzbrojenia. Instytucja odpowiedzialna za zakupy sprzętu wojskowego potwierdziła, iż do Sił Zbrojnych RP dotarły zarówno pociski CGR-080, jak i znacznie cięższe CTM-290. Nie ujawniono liczby dostarczonych pocisków. Informacje dotyczące wielkości zapasów amunicji rakietowej pozostają niejawne, dlatego nie wiadomo, jak wiele wyrzutni będzie można jednocześnie wyposażyć w nową broń.

Szczególnie istotna jest dostawa CTM-290. Stanowi ona pierwsze publiczne potwierdzenie, iż pociski tego typu trafiły już do Polski. Wcześniej informowano o ich zamówieniu i przeprowadzono pokazowe strzelania w Korei Południowej, ale brakowało oficjalnych informacji o dostarczeniu amunicji polskim jednostkom.

Na Spider’s Web opisywaliśmy wcześniej kolejne transporty Homarów-K, które trafiały do polskich jednostek artylerii. Dostawa samych wyrzutni nie oznaczała jednak posiadania wszystkich rodzajów uzbrojenia, do których użycia je przystosowano. Teraz sytuacja się zmienia, bo Polska otrzymała pociski pozwalające wykorzystać najdalszy zasięg rażenia przewidziany dla zamówionej wersji systemu.

Jeden Homar może wystrzelić 12 rakiet albo 2 pociski balistyczne

Homar-K jest polską odmianą południowokoreańskiego systemu K239 Chunmoo. Wyrzutnię zamontowano na polskim podwoziu Jelcz 8×8 i zintegrowano z rodzimym systemem kierowania ogniem Topaz oraz rozwiązaniami łączności Grupy WB.

Najważniejszą cechą tej konstrukcji jest przede wszystkim możliwość stosowania różnych rodzajów amunicji. Na jednej ciężarówce znajdują się dwa kontenery transportowo-startowe, które można dobierać do rodzaju wykonywanego zadania.

Pierwszym podstawowym uzbrojeniem są pociski CGR-080 kalibru 239 mm. Każdy kontener mieści 6 takich rakiet, co daje maksymalnie 12 pocisków na pojedynczej wyrzutni. Ich deklarowany zasięg wynosi 80 km, a system naprowadzania wykorzystuje nawigację inercyjną wspomaganą sygnałem satelitarnym.

Drugi typ uzbrojenia to właśnie CTM-290. Pocisk ma kaliber około 607 mm i jest znacznie większy od CGR-080, dlatego w jednym kontenerze mieści się tylko jeden egzemplarz. Homar-K może więc przewozić dwie takie rakiety jednocześnie.

Nie jest to jednak po prostu większa odmiana podstawowego pocisku. CTM-290 należy do kategorii taktycznych pocisków balistycznych, które poruszają się po odpowiednio zaplanowanej trajektorii i są przeznaczone do precyzyjnego rażenia celów na znacznie większych odległościach.

Koreańczycy pokazali już jego możliwości. Strzelanie trwało ponad 200 sekund

CTM-290 został opracowany z myślą o odbiorcach zagranicznych na podstawie technologii południowokoreańskiej rodziny pocisków KTSSM. Jego deklarowany zasięg wynosi około 290 km.

W kwietniu 2024 r. przeprowadzono pokazowy test w Korei Południowej. Pocisk wystrzelony z wyrzutni Homar-K pokonał zaplanowaną trasę i trafił w cel na morzu po locie trwającym ponad 200 s. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele polskiego resortu obrony.

Dzięki takim możliwościom Homar-K może służyć nie tylko do wspierania jednostek walczących na pierwszej linii. Uzbrojenie o zasięgu niemal 300 km pozwala oddziaływać również na obiekty znajdujące się głęboko na zapleczu przeciwnika, w tym ważne elementy infrastruktury wojskowej.

Dostarczenie pocisków nie oznacza jednak oczywiście pełnej gotowości wszystkich jednostek do prowadzenia strzelań na maksymalnym dystansie. Potrzebne są odpowiednio przygotowane załogi, procedury, środki rozpoznania oraz zakończenie wymaganych etapów integracji i szkolenia.

Podczas tegorocznych ćwiczeń na polskim wybrzeżu Homary-K prowadziły już strzelania kierowanymi rakietami CGR-080. Był to istotny sprawdzian współpracy wyrzutni z krajowymi systemami kierowania ogniem i rozpoznania. Teraz arsenał polskiej artylerii został rozszerzony o kolejną kategorię uzbrojenia.

Homary to nie tylko koreańska broń. Polska dodaje od siebie własne technologie

W programie Homar-K od samego początku założono daleko idące dostosowanie koreańskiej konstrukcji do polskich wymagań. Jednym z najważniejszych elementów jest system Topaz, który pozwala artylerzystom odbierać dane o celach i koordynować prowadzenie ognia. Takie rozwiązanie ma znaczenie szczególnie przy wykorzystywaniu uzbrojenia dalekiego zasięgu. Sama rakieta nie wystarczy, jeżeli wojsko nie dysponuje odpowiednio aktualnymi i dokładnymi informacjami o sytuacji na polu walki.

Polskie systemy bezzałogowe Gladius i FlyEye mogą wspierać artylerię w rozpoznawaniu celów oraz przekazywaniu danych do systemu Topaz. Integracja tych rozwiązań pokazuje, dlaczego nowoczesne wyrzutnie stanowią element większej infrastruktury dowodzenia, a nie samodzielne pojazdy z rakietami.

Polska zamówiła łącznie 290 modułów wyrzutni Homar-K w ramach 2 umów wykonawczych. Pierwsza, podpisana w 2022 r., obejmuje 218 modułów, a druga z 2024 r. następne 72. Dostawy są realizowane etapami, a montaż polskich elementów odbywa się w krajowych zakładach.

We wrześniu ubiegłego roku informowaliśmy o dostarczeniu kolejnych wyrzutni do 5. Lubuskiego Pułku Artylerii. Rozbudowa jednostek artylerii rakietowej trwa, ale ich rzeczywiste możliwości będą zależeć również od wielkości zapasów różnych rodzajów amunicji.

Idź do oryginalnego materiału