Polsce przybywa 200 ha. Mało kto zobaczy nową wyspę z bliska

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Wyspa Estyjska na Zalewie Wiślanym ma mieć ok. 200 ha. Nie będzie to jednak atrakcja turystyczna, ale pole refulacyjne i siedlisko ptaków.

Na Zalewie Wiślanym powstaje jeden z najdziwniejszych nowych fragmentów Polski. Wyspa Estyjska ma docelowo mieć ok. 200 ha powierzchni, ok. 5 km obwodu i wysokość ok. 2-3 m nad poziomem morza. Brzmi jak nowa atrakcja turystyczna? Nic z tego. To miejsce ma być zamknięte dla ludzi i oddane przyrodzie.

Wyspa ma już uformowany zewnętrzny kształt, ale nie pozostało ukończona. Wciąż trwa jej wypełnianie urobkiem pochodzącym z prac przy drodze wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską. To wieloletni projekt hydrotechniczny, który ma jednocześnie rozwiązać problem odkładania osadów i stworzyć nowe siedlisko dla ptaków.

To nie wyspa wypoczynkowa, tylko pole refulacyjne

Wyspa Estyjska powstaje jako wyspa refulacyjna. Oznacza to odkładanie materiału wydobytego z dna podczas prac pogłębiarskich. W tym przypadku chodzi o piasek, muł i osady pozyskiwane przy budowie oraz utrzymaniu nowej drogi wodnej do Elbląga.

Innymi słowy, zamiast wywozić urobek w inne miejsce albo składować go w sposób mniej uporządkowany, inwestorzy zamknęli go w specjalnie przygotowanej konstrukcji na Zalewie Wiślanym. Wyspa jest więc efektem ubocznym przekopu Mierzei, ale też elementem całego projektu. Bez miejsca do odkładania materiału prace czerpalne i utrzymaniowe byłyby droższe i bardziej kłopotliwe.

Kształt już jest, wnętrze przez cały czas się wypełnia

Konstrukcja Wyspy Estyjskiej powstaje na wysokości Przebrna, ok. 2-2,5 km od brzegu Mierzei Wiślanej i ok. 4-4,5 km od kanału żeglugowego. Jej obrys wyznaczono dzięki stalowych ścianek szczelnych, tzw. ścianek Larsena. To one utrzymują eliptyczny kształt sztucznego lądu i zabezpieczają materiał odkładany wewnątrz.

W oficjalnych dokumentach i komunikatach pojawiają się wymiary ok. 1900 m na 1100 m oraz powierzchnia od ok. 180 do 200 ha. Różnice wynikają z tego, czy mówimy o obecnym etapie, obrysie konstrukcji, czy docelowym zagospodarowaniu. Tak czy siak chodzi o ogromny obiekt hydrotechniczny, którego skala jest widoczna dopiero z powietrza.

Jeszcze w 2024 r. wyspa uzyskała swój zasadniczy zewnętrzny kształt. W połowie 2025 r. była wypełniona w ok. 20 proc. Na połowę czerwca 2026 r. publicznie dostępne materiały pokazują dalszy postęp, ale nie podają jeszcze oficjalnej wartości procentowej. Najbezpieczniej więc powiedzieć, iż obrys jest gotowy, wypełnianie trwa, pełny efekt to sprawa kolejnych lat.

Budowa wyspy jest związana z niedokończoną drogą wodną

Kanał przez Mierzeję Wiślaną został otwarty w 2022 r. To jednak nie oznaczało pełnego zakończenia całej inwestycji. Sama droga wodna do Elbląga składa się z kilku elementów: kanału przez Mierzeję, toru przez Zalew Wiślany, odcinków na rzece Elbląg, mostu w Nowakowie i końcowego podejścia do portu.

Obecnie jednym z najważniejszych tematów pozostaje dokończenie ostatnich kilometrów toru wodnego na rzece Elbląg. Od marca 2025 r. trwały prace projektowe dla końcowego odcinka, obejmującego także kilometr włączony do programu dopiero w 2024 r. Docelowo ostatnie 3 km mają mieć 36 m szerokości w dnie i 5 m głębokości, a przy porcie ma powstać obrotnica o średnicy 160 m.

To paradoksalnie bardzo ważne dla Wyspy Estyjskiej, bo kolejne prace pogłębiarskie oznaczają kolejne partie urobku. Część tego materiału trafia właśnie na wyspę. Dopóki droga wodna i jej utrzymanie generują osady, wyspa pozostaje elementem roboczym całego systemu, a nie zamkniętym, gotowym obiektem krajobrazowym.

Wyspa ma służyć przede wszystkim przyrodzie

Docelowo Wyspa Estyjska ma pełnić funkcję przyrodniczą. Chodzi przede wszystkim o siedlisko dla ptaków wodnych i nadmorskich, które potrzebują miejsc odizolowanych od ludzi, psów, lisów i intensywnej rekreacji. Tego typu bezpiecznych, niezamieszkanych wysp na polskim wybrzeżu jest niewiele.

To dlatego na wyspę nie mają mieć dostępu turyści. Nie będzie tam plaży, punktów widokowych, domków ani gastronomii. Dostęp mają mieć tylko osoby związane z obsługą techniczną, monitoringiem i ochroną przyrody. Najlepszy widok dla zwykłych ludzi pozostanie więc z brzegu, z wody albo z ujęć lotniczych.

Co ciekawe, ptaki już teraz zaczęły korzystać z tego miejsca. Ornitolodzy zwracają uwagę, iż sztuczne wyspy mogą pomagać w odbudowie siedlisk lęgowych, zwłaszcza tam, gdzie naturalne łachy są zalewane, niszczone przez sztormy albo penetrowane przez drapieżniki. To jednak proces, który trzeba monitorować latami.

To po prostu nasza rekompensata

Przekop Mierzei oznaczał wycinkę, roboty ziemne, zmianę lokalnego krajobrazu, prace hydrotechniczne i ingerencję w wody Zalewu. Wyspa może stworzyć wartościowe siedlisko, ale nie jest magicznym cofnięciem wszystkich skutków. Jej realna wartość przyrodnicza zależy od tego, jakie gatunki ją zasiedlą, czy będą tam skutecznie gniazdować i czy teren rzeczywiście pozostanie wolny od presji człowieka.

Wyspa Estyjska jest próbą połączenia funkcji technicznej i przyrodniczej. Ma przyjąć urobek, uporządkować gospodarkę osadami i jednocześnie stworzyć przestrzeń dla ptaków. To, czy będzie sukcesem ekologicznym, pokażą dopiero długoterminowe obserwacje.

Nowy ląd powstaje w cieniu sporu o przekop

Nie da się pisać o Wyspie Estyjskiej bez szerszego kontekstu. Cała inwestycja w drogę wodną przez Mierzeję od początku była politycznie i ekonomicznie sporna. Zwolennicy mówili o uniezależnieniu żeglugi od Cieśniny Piławskiej, bezpieczeństwie i rozwoju Elbląga. Krytycy wskazywali na koszty, opóźnienia, ograniczony ruch towarowy i problemy z pełnym wykorzystaniem portu.

Najwyższa Izba Kontroli ostro oceniła planowanie i realizację programu, wskazując m.in. na wzrost kosztów z 880 mln zł do blisko 2 mld zł jeszcze do końca okresu kontroli. W 2026 r. wciąż trwa też temat prokuratorskiego sprawdzania nieprawidłowości przy inwestycji. To nie znaczy, iż sama wyspa nie ma sensu hydrotechnicznego lub przyrodniczego. Znaczy natomiast, iż jest częścią projektu, którego bilans przez cały czas budzi spór.

Z zewnątrz wyspa już wygląda jak konkretny ląd. Ma brzegi, kształt i widoczne wnętrze. Ale inżynieryjnie to przez cały czas nie jest finał. Pełne wypełnienie, stabilizacja i docelowe ukształtowanie terenu potrwają jeszcze lata. Jak czytamy na łamach GeekWeek, budowa Wyspy Estyjskiej ma zakończyć się w okolicy 2034 r.

*Źródło grafiki wprowadzającej: @Tomekpsr, YT / Canva Pro

Idź do oryginalnego materiału