
„Przygotuj zapasy żywności gotowej do spożycia” – brzmi sugestia z m.in. Poradnika Bezpieczeństwa. Polacy zaczęli się do niej stosować.
Nieprzypadkowo Bogdan Stech swój tekst „10 dni bez sklepu, lodówki i prądu. Postanowiłem przygotować się na kryzys” zaczął od tematu żywności.
Nie chodzi jednak o robienie zapasów jak na wojnę atomową i kupowanie produktów, których normalnie nigdy bym nie zjadł. Chodzi rzeczy, które mają długi termin przydatności, są kaloryczne, można je przechowywać bez lodówki i, co dla mnie bardzo ważne, można zjeść bez gotowania. (…) Patrzę przy tym nie tylko na termin przydatności, ale również na kaloryczność. W sytuacji kryzysowej nie potrzebuję przecież wielkiego wyboru potraw. Potrzebuję jedzenia, które dostarczy organizmowi energii i pozwoli normalnie funkcjonować. Zrobiłem więc zapas produktów, które sam rzeczywiście jem, zamiast kupować przypadkowe zestawy survivalowe, tylko dlatego, iż mają wojskowo wyglądające opakowanie.
Porada, aby przygotować zapasy jedzenia i wody co najmniej na trzy dni, znalazła się też w Poradniku Bezpieczeństwa. Nie chodzi wyłącznie o zagrożenia związane z atakiem innego państwa – posiadanie żywności na czarną godzinę może przydać się np. w sytuacji blackoutu, powodzi czy innych niespodziewanych, ekstremalnych zjawisk.
Z badania Barometr Providenta, o którym pisze PAP, wynika, iż już 27,8 proc. Polaków utrzymuje większe zapasy żywności niż dwa lub trzy lata temu. Przy tym 11 proc. przyznaje się do przygotowania „zdecydowanie większych” zapasów.
Pewien trend widać, natomiast z badania wynika również, iż niemal połowa badanych (46,9 proc.) nie zdecydowała się zmienić swoich nawyków związanych z przygotowywaniem żywności na zapas.
20,2 proc. ankietowanych jest przekonana, iż ich zapasy pozwoliłby przetrwać choćby ponad miesiąc, a 32,5 proc. – tydzień.
Sondaż wykazał, iż najbardziej o zabezpieczeniu się na trudny okres myślą seniorzy
Ponad połowa osób w wieku 65 lat i więcej posiada zapasy żywności wystarczające na przeszło dwa tygodnie. W przypadku 25-34 lata taką gotowość zgłosiło raptem 29 proc. badanych.
Jak pisze PAP, autorzy badania podkreślili, iż Polacy podchodzą do bezpieczeństwa żywnościowego pragmatycznie. Aż 82,6 proc. badanych stwierdza, iż warto posiadać w domu zapas podstawowych produktów na nieprzewidziane sytuacje.
Dlaczego nie wszyscy jednak na taki krok się decydują? Dużą przeszkodą mają być rosnące ceny żywności. Duży lub bardzo duży wpływ tego zjawiska wskazało 44,7 proc. respondentów.
Niedawno Instytut Strategii Żywnościowych Grunt rozpoczął badania dotyczące odporności polskich miast na kryzysy żywnościowe
Autorzy badania zwracali uwagę, iż kryzys żywnościowy nie ogranicza się wyłącznie do sytuacji fizycznego braku produktów. To także „gwałtowny wzrost cen, zakłócenia w dostawach czy trudności w dystrybucji, wynikające m.in. z awarii infrastruktury, ekstremalnych zjawisk pogodowych czy innych sytuacji kryzysowych”.
– Przez bardzo długi czas, myśląc o bezpieczeństwie żywnościowym, koncentrowaliśmy się na pytaniu, czy produkujemy w Polsce wystarczająco dużo żywności. Dzisiaj trzeba zadać inne pytanie: czy nasz system żywnościowy będzie działał w warunkach kolejnych wstrząsów? Sama obecność gospodarstw rolnych czy produkcji żywności nie gwarantuje jeszcze mieszkańcom dostępu do niej. Potrzebny jest cały sprawnie działający łańcuch – mówiła w rozmowie z Portalem Samorządowym dr Paulina Sobiesiak-Penszko, prezeska Instytutu Strategii Żywnościowych Grunt.
Jej zdaniem „jesteśmy dopiero na początku rozmowy o tym, jak podejść do bezpieczeństwa żywnościowego na poziomie lokalnym”. Z najnowszego sondażu wynika jednak, iż sami Polacy zaczynają zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji.
















