
Zdania wprawdzie wciąż są podzielone, ale tym razem szala przechyla się w stronę przeciwników obowiązkowej służby wojskowej.
Nie mając na to żadnego wpływu, wstrzeliłem się idealnie. Szczęśliwie ominął mnie obowiązkowy pobór do wojska. Wychowywałem się jednak w czasie, kiedy dla starszych była to realna alternatywa i straszak. Pamiętam okres przejściowy – ostatnie roczniki, które jeszcze były zagrożone i musiały uważać na studiach, i te, które mogły odetchnąć. „Od stycznia przyszłego roku nie będziemy brać z obowiązku do Wojska Polskiego nikogo, kto by tego nie chciał ” – obiecał w sierpniu 2008 r. ówczesny minister obrony narodowej Bogdan Klich i słowa dotrzymał.
Czasami zastanawiam się, co by było gdyby, ale zbyt długo te dywagacje mi nie zajmują, bo są zbyt nieprzyjemne. Może dlatego z tak dużą troską przysłuchuję się pomysłom, aby do obowiązkowego poboru jednak wrócić. choćby jeżeli mnie by się upiekło, to współczułbym młodszym.
Zwolennicy powołują się na sytuację międzynarodową i uważają, iż niepewna przyszłość wymaga odpowiednich przygotowań. Lepiej więc dmuchać na zimne.
Co na to Polacy?
Z najnowszego sondażu „Rzeczpospolitej” przeprowadzonego przez IBRiS wynika, iż propozycja nie spotyka się z powszechną akceptacją. Przeciwko przywróceniu zasadniczej służby wojskowej jest 51,1 proc. badanych, za – 37,7 proc., a nie ma zdania 11,2 proc. ankietowanych.
Sytuacja jest jednak dynamiczna. W sondażu przeprowadzonym przez Opinia24 na zlecenie RMF FM, który został opublikowany na początku roku, 52 proc. Polaków popierało przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej. A 31 proc. ankietowanych było zdecydowanie za.
We wrześniu 2025 r. 50,5 proc. badanych opowiadało się za przywróceniem obowiązkowej służby wojskowej – wynikało z sondażu United Surveys na zlecenie Wirtualnej Polski.
Podobny sondaż został przeprowadzony przez „Rzeczpospolitą” w marcu 2025 r.. Wówczas 21,9 proc. badanych stwierdziło, iż obowiązkowa służba „zdecydowanie” powinna wrócić, natomiast 33,1 proc. było za tym, iż „raczej” powinna. Przeciw było łącznie 35,8 proc. badanych (8,5 proc. „zdecydowanie” nie, a 27,3 proc. „raczej nie”). Dziennik zwracał wówczas uwagę, iż jeszcze w październiku 2022 r. za przywróceniem poboru opowiadało się 35,7 proc. ankietowanych, a przeciw było 57,1 proc. – pisaliśmy.
Dzisiejsze 51,1 proc. na nie to wynik znacząco mniejszy w porównaniu z rezultatem z października 2022 r. Jak pisze „Rzeczpospolita”, poborowi przede wszystkim sprzeciwiają się „kobiety (54 proc.), trzydziestolatkowie (65 proc.), mieszkańcy dużych miast (59 proc.), jak i małych miejscowości (58 proc.) oraz osoby z wyższym wykształceniem (60 proc.)”.
Sprzeciw wobec obowiązkowego poboru jest kwestią, która łączy
Negatywne opinie na temat odwieszenia poboru łączą się ponad podziałami politycznymi. Prezentują je zarówno nieuczestniczący w wyborach (56 proc.), jak stronnicy opozycji (50 proc.) oraz obozu rządzącego (49 proc.) – zauważa dziennik.
Co, jeżeli nie służba wojskowa? Sondaż „Rzeczpospolitej” wskazuje, iż Polacy akceptują obowiązkowe szkolenia dla kobiet i mężczyzn. Za ich wprowadzeniem jest aż 76,6 proc. badanych. Przeciwko jest 17,6 proc., a nie ma zdania 5,8 proc.
Dla mnie byłby to raczej zgniły kompromis. o ile ktoś uważa, iż takie umiejętności są mu potrzebne – proszę bardzo, programy są, można korzystać. jeżeli natomiast ktoś uznaje, iż nie ma ku temu predyspozycji i nie chce brać udziału, to nie powinno się go do tego zmuszać. Dlatego mam nadzieję, iż żadne z ugrupowań nie uzna, iż wynik sondażu jest sygnałem do działania.
Jeśli chodzi o obowiązkową służbę wojskową, to akurat od lat nikt się nie garnie. I całe szczęście.















