
Takiego obrotu spraw mało kto się spodziewał. Jeden z kluczowych państw NATO podjął decyzję, która uderza w wieloletni monopol amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego.
Zamiast sięgnąć po amerykańskiego Patriota, Dania wybrała europejski system SAMP/T NG, rozwijany przez francusko-włoski układ przemysłowy z udziałem Thalesa i MBDA. Dostawy dla Kopenhagi mają ruszyć od 2028 r., a sam kontrakt oznacza pierwszy eksport nowej generacji tego systemu. To nie jest tylko zakup uzbrojenia. Część Europy chce budować więc obronę powietrzną nie wyłącznie wokół amerykańskiej legendy, ale coraz częściej wokół własnych rozwiązań.
Jeszcze we wrześniu 2025 r. Dania poinformowała, iż planuje wydać 58 mld koron duńskich na systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej. Wtedy zapowiadano zakup ośmiu systemów, z czego komponent dalekiego zasięgu miał opierać się właśnie na SAMP/T, a komponent średniego zasięgu miał zostać wybrany osobno. Duńskie władze tłumaczyły ten ruch pogarszającą się sytuacją bezpieczeństwa w Europie i potrzebą szybkiego wzmocnienia zdolności obronnych.
Obecny komunikat jest więc kolejnym etapem większego, zaplanowanego wcześniej programu. Dania buduje warstwowy system obrony powietrznej, w którym SAMP/T NG ma być jednym z filarów odpowiedzialnych za dalsze przechwycenia i ochronę przed bardziej wymagającymi zagrożeniami.
Czym tak adekwatnie jest SAMP/T NG?
SAMP/T NG to lądowy system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej nowej generacji. MBDA opisuje go jako wysoce mobilny, pionowo odpalany system zdolny do ochrony ważnych obiektów i wojsk rozmieszczonych w terenie. Może działać samodzielnie albo jako część większej, skoordynowanej sieci obrony powietrznej. Oznacza to, iż nie jest to tylko samochód z rakietami, ale pełny układ złożony z wyrzutni, radaru, stanowiska kierowania i pocisków przechwytujących.
Jedna jednostka ogniowa może obejmować do sześciu pionowych wyrzutni, a każda z nich przenosi osiem gotowych do odpalenia pocisków ASTER 30. System korzysta też z nowego radaru wielofunkcyjnego AESA zapewniającego jednoczesne pokrycie 360 stopni przeciwko samolotom, pociskom i zagrożeniom balistycznym. SAMP/T NG nie jest więc europejskim odpowiednikiem starszej generacji OPL, ale produktem budowanym już pod dzisiejsze realia wojny rakietowej i nasyconych ataków z wielu kierunków.
Dlaczego mówi się o nim jako o rywalu Patriota?
Patriot przez lata wyrósł na symbol zachodniej obrony powietrznej średniego i dalszego zasięgu. To system bojowo sprawdzony, szeroko eksportowany i politycznie bardzo silnie osadzony w relacjach z USA. SAMP/T NG jest postrzegany jako europejska alternatywa dla Patriota, zdolna przechwytywać pociski balistyczne, manewrujące i samoloty.
Ale równie istotny jest też sam kontekst praktyczny. Według szefa duńskiej organizacji ds. zakupów obronnych systemy europejskie można było dostarczyć szybciej i taniej niż amerykańskiego Patriota. To bardzo przyziemny argument, ale to właśnie on zwykle decyduje przy tego typu zakupach.
To nie jest zakup tylko przeciw samolotom
Największa zmiana w nowoczesnej obronie powietrznej polega na tym, iż dziś nikt rozsądny nie kupuje już systemu tylko po to, by strącać klasyczne samoloty. SAMP/T NG ma radzić sobie jednocześnie z manewrującymi pociskami balistycznymi, pociskami manewrującymi, szybkimi pociskami taktycznymi, dronami i mocno manewrującymi statkami powietrznymi, także w trudnym środowisku walki radioelektronicznej.
Właśnie tak wygląda dziś problem Europy. Nasycenie pola walki dronami, doświadczenia z Ukrainy, zagrożenie pociskami manewrującymi i potrzeba ochrony infrastruktury krytycznej sprawiają, iż system obrony musi działać warstwowo i wielozadaniowo. Dania nie kupuje więc następcy działa przeciwlotniczego, tylko element znacznie większej architektury ochrony przestrzeni powietrznej.













