
Netflix buduje własnego asystenta głosowego. I właśnie otworzył nowy front wojny o telewizor.
Rynek Smart TV od lat przypomina wielką mapę wpływów, na której giganci technologiczni przesuwają swoje granice o kilka pikseli rocznie. Google ma Androida i Google TV. Amazon ma Fire TV. Samsung ma Tizena, LG – webOS-a. Każdy z nich ma też własnego asystenta głosowego, który – przynajmniej w teorii – ma pomóc użytkownikowi szybciej dotrzeć do treści. A teraz Netflix mówi: „Dzięki, ale zrobimy to sami”.
I robi.
Według doniesień Lowpass Netflix testuje własnego asystenta głosowego, działającego bezpośrednio w aplikacji, aktywowanego… przyciskiem Netflix na pilocie. Tak, tym samym, który od lat służył głównie do przypadkowego uruchamiania aplikacji, gdy pilot spadł między poduszki kanapy.
Netflix chce, żebyś mówił do niego jak do człowieka
Netflix testuje funkcję wśród części użytkowników w Stanach Zjednoczonych. Po naciśnięciu przycisku Netflix na pilocie pojawia się interfejs z sugestiami typu „chcę się wzruszyć”, „coś by leciało w tle” czy „więcej akcji”.
To ma być próba zrozumienia nastroju użytkownika – coś, czego dotychczasowe asystenty głosowe wbudowane w telewizory zwykle nie robią, bo są zbyt zajęte próbą zrozumienia, czy powiedziałeś „Emily in Paris”, czy „Emilia Perez”. Co ważne, Netflix nie korzysta tu z Alexy, Siri, Bixby ani Gemini. To własny model, działający w ramach aplikacji.
AI trafia na NetflixaAsystent… jeszcze nie korzysta z personalizacji Netflixa. Gdy użytkownik poprosi o rekomendacje na podstawie ostatnio oglądanych treści, aplikacja odpowiada: „nie możemy na to odpowiedzieć, ale pracujemy nad tym”. To zaskakujące, bo Netflix od lat chwali się jednym z najbardziej zaawansowanych silników rekomendacji na świecie. jeżeli więc nowy asystent nie korzysta z tego silnika, to znaczy, iż projekt jest naprawdę świeży – i iż Netflix buduje go od podstaw, a nie jako nakładkę na istniejące algorytmy.
Dlaczego Netflix robi to sam? Bo może. I bo musi
Netflix od lat próbuje uniezależnić się od platform Smart TV. Program Netflix Recommended TV wymusza na producentach spełnianie określonych standardów – od szybkości uruchamiania aplikacji po jakość obrazu w trybie Netflix Calibrated Mode. Teraz idzie krok dalej: wchodzi w obszar, który dotąd należał do systemów operacyjnych telewizorów.
Jeśli użytkownik zacznie korzystać z asystenta Netflixa zamiast Alexy czy Bixby, to:
- Netflix przejmuje kontrolę nad tym, jak użytkownik szuka treści,
- Netflix zbiera dane o intencjach użytkownika,
- Netflix staje się pierwszą warstwą interakcji z telewizorem.
To ogromna zmiana. I potencjalny problem dla producentów TV, którzy od lat próbują budować własne ekosystemy. Netflix wchodzi na teren Google’a i Amazona. I robi to na ich własnych urządzeniach. Najbardziej ironiczny element całej historii: testy realizowane są na urządzeniach z Google TV. Czyli Netflix uruchamia własnego asystenta… na platformie, która ma własnego asystenta.
AI trafia na NetflixaGoogle raczej nie będzie zachwycony. Amazon też nie. Apple – jeżeli Netflix spróbuje wejść z tym na Apple TV – prawdopodobnie w ogóle nie wpuści funkcji do App Store, bo Siri jest tam świętością. Ale Netflix ma przewagę: jest największą aplikacją streamingową na świecie. Producenci TV nie mogą sobie pozwolić na konflikt.








