
Okazuje się, iż przodkowie ssaków mogli rodzić żywe młode już w triasie. Odkrycie podważa pogląd, iż żyworodność pojawiła się dopiero znacznie później.
W kości zwierzęcia, które zmarło 236 mln lat temu, zachowała się granica między dwoma etapami jego życia. Po jednej stronie znajduje się tkanka powstała jeszcze przed narodzinami, a po drugiej kość rosnąca już po przyjściu na świat. Ta mikroskopijna linia może przesunąć początki żyworodności w linii prowadzącej do ssaków aż o 90-95 mln lat. Chiniquodon theotonicus nie był jednak jeszcze prawdziwym ssakiem. Był jego bardzo zaawansowanym przodkiem.
Kość zapisała moment narodzin
Historia zaczęła się od skamieniałego szkieletu odkrytego w formacji Chañares w północno-zachodniej Argentynie. Chiniquodon żył w późnym triasie, chodził na czterech kończynach i należał do cynodontów, czyli grupy, z której ostatecznie wyewoluowały ssaki.
Naukowcy wykonali cienkie przekroje kości udowej i łokciowej. W obu zauważyli nagłą zmianę mikroskopowej struktury tkanki. Zmienił się układ włókien i naczyń krwionośnych, a tempo odkładania kości wyraźnie przyspieszyło.
Podobny ślad występuje u współczesnych zwierząt i wiąże się z gwałtowną zmianą warunków w chwili narodzin. Nazywany jest linią neonatalną. zwykle gwałtownie znika, ponieważ podczas wzrostu najstarsza tkanka kostna jest przebudowywana. W tym przypadku wyjątkowo przetrwała ponad 230 mln lat. Sama linia nie wystarcza jeszcze jednak, by rozstrzygnąć sprawę. Podobny ślad może pozostawić również wyklucie z jaja. Badacze potrzebowali więc drugiej wskazówki.
To było zaskakująco wielkie dziecko
Linia neonatalna pozwoliła oszacować obwód kości w chwili narodzin, a na tej podstawie przybliżoną masę zwierzęcia. Wynik to około 1,68 kg przy narodzinach. Badany osobnik osiągnął później około 12 kg, więc jako noworodek ważył aż 14 proc. swojej późniejszej masy.
Zespół porównał Chiniquodon z 1869 współczesnymi ssakami, 2619 gadami oraz 782 ptakami. Przy zwierzęciu o masie kilkunastu kilogramów potomek ważący około 1,7 kg jest ogromny. Dzisiejsze krokodyle i łuskonośne o podobnych rozmiarach produkują znacznie mniejsze młode, a w przypadku gadów przekraczających 10 kg masa potomstwa nie dochodzi choćby do 0,62 proc. masy dorosłego osobnika.
Chiniquodon za każdym razem lądował natomiast statystycznie obok współczesnych ssaków łożyskowych. Tak duży potomek bardzo słabo pasuje do zwierzęcia, które musiałoby zamknąć rozwijający się zarodek wewnątrz jaja. Znacznie lepiej pasuje do młodego rozwijającego się w ciele matki.
Jeszcze niedawno znaleźliśmy jajo innego przodka ssaków
Odkrycie jest tym ciekawsze, iż nie oznacza prostego stwierdzenia: od tej chwili wszystkie przodki ssaków przestały składać jaja. Kilka miesięcy temu pisaliśmy o pierwszym znanym zarodku lystrozaura zachowanym wewnątrz jaja. Lystrosaurus żył około 250 mln lat temu i mamy bardzo mocny dowód, iż się wykluwał. Chiniquodon pojawił się kilkanaście milionów lat później i należał do innej, znacznie bliższej ssakom gałęzi synapsydów. Tutaj materiał wskazuje już na zupełnie inną strategię rozrodu. W różnych odgałęzieniach tej samej wielkiej linii ewolucyjnej mogły więc przez dziesiątki milionów lat funkcjonować bardzo różne rozwiązania.
Do tej pory dominowała hipoteza, według której żyworodność charakterystyczna dla torbaczy i ssaków łożyskowych pojawiła się dopiero u wspólnego przodka Theria. Ten żył pod koniec jury lub na początku kredy.
Chiniquodon cofa tę granicę do około 236 mln lat temu, czyli o mniej więcej 90-95 mln lat. Tyle iż odkrycie otwiera teraz dwie bardzo różne wersje historii. Pierwsza zakłada, iż Chiniquodon wykształcił żyworodność niezależnie, a później rozwiązanie pojawiło się jeszcze raz u przodków dzisiejszych ssaków żyworodnych.
Druga pozostało ciekawsza, bo zakłada, iż żyworodność pojawiła się już w triasie u wspólnego przodka Chiniquodon i późniejszych ssaków. W takim scenariuszu dziobaki i kolczatki, które do dziś składają jaja, musiałyby później wtórnie powrócić do jajorodności. Autorzy podkreślają, iż na obecnym materiale obie możliwości są równie prawdopodobne. Jedna skamieniałość nie pozwala jeszcze przepisać całego drzewa ewolucyjnego.
Nie było więc raczej jednego momentu, w którym gadopodobny przodek nagle zamienił się w ssaka wyposażonego w futro, mleko i zdolność rodzenia żywych młodych. Części tego zestawu pojawiały się znacznie wcześniej. Badania innych cynodontów wskazują, iż w tej części drzewa ewolucyjnego mogły już występować włosy, wibrysy, bardziej rozwinięty mózg czy laktacja. Teraz do listy trzeba bardzo poważnie dopisać również żywe narodziny.
Chiniquodon przez cały czas nie był ssakiem. Gdyby jednak zobaczyć samicę opiekującą się niewielką liczbą stosunkowo dużych, żywo urodzonych młodych, scena mogłaby wyglądać zaskakująco znajomo.
*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI














