Pocisk ma polować na rakiety artyleryjskie. Jest piekielnie szybki

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Destinus pokazał koncepcję europejskiego pocisku przechwytującego o zasięgu ponad 20 km. Testy mają ruszyć w 2027 r., a produkcja w 2028 r.

Rakieta artyleryjska leci w stronę magazynu amunicji. Radar wykrywa ją, oblicza przewidywane miejsce upadku i przekazuje dane do wyrzutni. Po kilku sekundach startuje Vorexon, rozpędza się powyżej Mach 2, otrzymuje poprawki kursu, a następnie samodzielnie naprowadza się na cel. Nowa europejska broń nie ma zatrzymywać całego ostrzału. Ma wybierać tylko te pociski, które naprawdę mogą zniszczyć najważniejsze obiekty.

Nie będzie strzelał do wszystkiego, co pojawi się na radarze

Vorexon został pokazany podczas Farnborough International Airshow przez europejską firmę zbrojeniową Destinus. Na razie jest koncepcją rozwijanego systemu, a nie gotową bronią.

Jego przeznaczeniem ma być punktowa obrona przed rakietami artyleryjskimi oraz wybranymi pociskami artyleryjskimi. Oznacza to ochronę konkretnego, stosunkowo niewielkiego obszaru: stanowiska dowodzenia, radaru, baterii przeciwlotniczej, mostu, składu amunicji albo węzła logistycznego.

System nie próbuje tworzyć niewidzialnego dachu nad całym frontem. Byłoby to po prostu zbyt absurdalnie drogie i technicznie niemal niewykonalne. Podczas intensywnych walk przeciwnik może wystrzeliwać tysiące pocisków dziennie, a część z nich spadnie na pola, nieużytki albo pozycje, których utrata nie zmieni przebiegu operacji.

Zewnętrzne radary mają więc nie tylko wykrywać nadlatujący obiekt, ale także rekonstruować jego trajektorię i obliczać przewidywane miejsce uderzenia. o ile pocisk zmierza poza chroniony obszar, system pozwoli mu spaść. Vorexon wystartuje dopiero wtedy, gdy algorytmy uznają, iż zagrożony jest obiekt znajdujący się na liście priorytetów.

Od wykrycia do uderzenia miną sekundy

Vorexon ma osiągać prędkość przekraczającą Mach 2, czyli ponad dwukrotność prędkości dźwięku. Docelowy maksymalny zasięg przechwycenia ma wynosić ponad 20 km. Ma to sens. Rakiety artyleryjskie poruszają się szybko, nadlatują po stromych trajektoriach i mogą zostać wykryte stosunkowo późno. W niektórych scenariuszach od pierwszego wiarygodnego śladu na radarze do uderzenia pozostają jedynie dziesiątki sekund.

Po wykryciu celu system dowodzenia ma wskazać wyrzutni kierunek i moment startu. Pocisk otrzyma w trakcie lotu poprawki kursu pochodzące z zewnętrznej sieci radarowej. To konieczne, ponieważ cel również gwałtownie się przemieszcza, a jego dokładna trajektoria może zostać doprecyzowana dopiero po zebraniu kolejnych pomiarów.

W końcowej fazie lotu do pracy ma wejść aktywna głowica radarowa Vorexona. Interceptor zacznie sam wysyłać sygnał, odbierać echo od celu i korygować tor z coraz większą dokładnością. Operator przez cały czas ma oczywiście zachować kontrolę nad decyzją o przechwyceniu. Nie będzie jednak manualnie prowadził pocisku niczym drona FPV. Człowiek zatwierdzi użycie uzbrojenia, a dalsze obliczenia i naprowadzanie wykona automatyka.

Firma podkreśla przy tym, iż sama wysoka prędkość nie wystarczy. Równie ważne są jakość śladu radarowego, rozmieszczenie czujników, geometria spotkania obu pocisków i odpowiednio wczesne wykrycie zagrożenia. Rakieta o świetnych parametrach pozostanie bezużyteczna, o ile dostanie dokładne współrzędne 2 sekundy przed uderzeniem.

Wyrzutnię będzie można postawić obok magazynu albo radaru

Pociski mają być umieszczane w zamkniętych kontenerach startowych. Wyrzutnia będzie mogła działać jako instalacja stacjonarna albo trafić na pojazd i przemieszczać się razem z chronionymi jednostkami.

Destinus zakłada budowę systemu z dużą liczbą pocisków gotowych do odpalenia. To szalenie interesujące i bardzo istotne, ponieważ atak nie musi składać się z jednej rakiety. Przeciwnik może wysłać kilka lub kilkanaście pocisków jednocześnie, próbując przeciążyć radary, system dowodzenia i samą wyrzutnię.

Vorexon ma występować przynajmniej w konfiguracji krótszego i średniego zasięgu. Wersja krótsza ma korzystać z sektorowego wskazania kierunku i samodzielnego naprowadzania w fazie końcowej, ograniczając zależność od osobnego radaru kierowania ogniem.

Wariant średniego zasięgu będzie natomiast otrzymywał radarowe poprawki podczas lotu, zanim aktywna głowica przejmie cel. Pozwoli to wykorzystać większy zasięg, ale wymaga rozbudowanej sieci czujników i niezawodnej łączności.

Oprócz rakiet artyleryjskich system mógłby w przyszłości zwalczać wybrane cele poddźwiękowe, w tym pociski manewrujące i bomby szybujące. Producent zaznacza jednak, iż nie jest to podstawowa misja konstrukcji. Vorexon ma zostać zoptymalizowany przede wszystkim do krótkiego, bardzo gwałtownego polowania na pociski atakujące z niewielkiej odległości.

Najdroższa rakieta nie zawsze jest najlepszą rakietą

Najważniejszym parametrem Vorexona może ostatecznie nie być sama prędkość ani zasięg, ale cena. Rakiety artyleryjskie są produkowane masowo, a część z nich kosztuje wielokrotnie mniej niż współczesne pociski przeciwlotnicze.

Jeżeli do zniszczenia każdego stosunkowo taniego celu używa się efektora kosztującego setki tysięcy albo miliony dol., atakujący może wygrywać choćby wtedy, gdy większość jego rakiet zostanie strącona. Wystarczy, iż zmusza obrońcę do opróżniania drogich magazynów szybciej, niż przemysł potrafi je uzupełniać.

Jak pisaliśmy w tekście: Obrona powietrzna to finansowe samobójstwo. Nowe maszyny właśnie to zmieniły, podobny problem widać przy zwalczaniu dronów uderzeniowych. Rakieta warta wielokrotnie więcej od Shaheda może uratować budynek i ludzkie życie, ale długotrwała wojna gwałtownie zmieni takie przechwycenia w ekonomiczny koszmar.

Vorexon ma to odwrócić dokładnie na dwa sposoby. Po pierwsze, nie będzie ścigał każdego pocisku, ale wyłącznie te zagrażające chronionym obiektom. Po drugie, jego konstrukcja ma umożliwiać produkcję na dużą skalę i utrzymywać koszt jednego strzału na poziomie akceptowalnym dla obrońcy.

Na razie nie znamy jednak ceny pocisku. Nie wiadomo również, jak wiele Vorexonów zmieści jedna wyrzutnia, jaka będzie skuteczność przechwycenia ani ile interceptorów trzeba będzie odpalić do jednego celu. Producent mówi więc o korzystnej ekonomii, ale nie przedstawił jeszcze liczb, które pozwoliłyby ją zweryfikować. A to właśnie tutaj rozstrzygnie się przyszłość całego projektu. Pocisk może być świetny technicznie, ale o ile będzie kosztował więcej niż broń, przed którą chroni, to po prostu wrócimy do punktu wyjścia.

Idź do oryginalnego materiału