Pixel Watch 4 to smartwatch, do którego podeszłam z bardzo sceptycznym nastawieniem, bo dotychczasowe zegarki Google nigdy nie zdołały mnie do siebie przekonać. Ale czy w przypadku tego modelu w końcu było inaczej? Czy mogłabym zastąpić nim mój obecny zegarek? Pozwólcie, iż podzielę się z Wami moją opinią.
Specyfikacja i cena
Pixel Watch 4 zadebiutował w Polsce i na świecie w dwóch rozmiarach – 41 mm i 45 mm. Każdy z wariantów jest dostępny w kilku wersjach kolorystycznych, ale niezależnie od koloru Pixel Watch 4 41 mm kosztuje w naszym kraju 1699 złotych, a Pixel Watch 4 45 mm 1949 złotych.
Urządzenie to oferuje między innymi ekran LTPO AMOLED, dwuzakresowy GPS, szereg funkcji zdrowotnych i sportowych, a także wodoodporną konstrukcję. Całością zarządza system Wear OS 6.0. Pełną specyfikację, wyszczególniającą różnice między dwoma modelami, znajdziecie poniżej.
Pixel Watch 4 – specyfikacja techniczna:
Budowa i jakość wykonania
Pixel Watch 4 trafił do mnie na testy w wersji 41 mm, ze srebrną obudową i lawendowym paskiem. Był zamknięty w typowym dla Google kartonowym pudełku, a w zestawie oprócz zegarka znalazłam dedykowaną mu ładowarkę, niezbędną dokumentację i fluoroelastomerowy pasek w dwóch rozmiarach, S i L.
Na start do urządzenia jeden z pasków trzeba podłączyć. Nie jest to trudne, ale mechanizm doczepiania i odczepiania paska jest tu zupełnie inny niż w większości innych smartwatchy i niestety mało przemyślany, bo trzeba się nieco nasiłować, by nacisnąć przycisk zwalniający tu zatrzask. Dwa rozmiary paska w zestawie to jednak na pewno zaleta, bo dzięki temu zegarek pasuje, zarówno na te mniejsze, jak i większe nadgarstki.
Mnie osobiście przeszkadza to, iż domyślnie Pixel Watch 4 jest sprzedawany tylko z paskami fluoroelastomerowymi i to z charakterystycznym zapięciem, wymagającym schowania końcówki paska przy skórze. Jest to dla mnie zapięcie bardzo niewygodne i mam wrażenie, iż Google korzysta z niego, tylko po to, by się jakoś wyróżniać (te same przemyślenia mam zresztą w temacie kształtu koperty). Kupując zegarek Huawei możemy wybrać, czy chcemy w pudełku pasek z fluoroelastomeru, z wegańskiej skóry lub kompozytu czy może bransoletę. Tu jeżeli chcemy coś innego, musimy specjalnie zakupić dodatkowy pasek.
Jeśli chodzi o wspomniany kształt koperty, to dzięki mocno zakrzywionemu ekranowi Pixel 4 (podobnie jak poprzednik) na pewno wygląda ciekawie. Taki kształt jest jednak mało praktyczny. Po pierwsze, zakrzywiony wyświetlacz łatwiej zarysować i uszkodzić. Po drugie, trudniej aktywować na nim zamierzony gest. Dla przykładu powiem, iż tarczę zegarka regularnie zasłaniało mi menu wysuwane normalnie gestem od góry do dołu, gdy wykonywałam gest przesunięcia od lewej do prawej, który powinien był wywołać inne menu.
Do samej jakości wykonania smartwatcha nie mam żadnych zastrzeżeń. Zarówno koperta, jak i pasek nie wykazały żadnych niedoskonałości. Dobrze, iż ekran pokryto szkło hartowanym (Gorilla Glass 5), a konstrukcja urządzenia jest wodoodporna, zgodnie z normami IP68 i 5 ATM.
W temacie wyświetlacza dodam jeszcze, iż jest to ekran bardzo jasny i czytelny choćby w słoneczny dzień. Wyświetla on ponadto ostry obraz, ale oczekiwałam od niego nieco lepszej responsywności na dotyk, biorąc pod uwagę pułap cenowy.
Parowanie ze telefonem i aplikacje
Pixel Watch 4 współpracuje z urządzeniami z Androidem, a z moją Motorolą połączył się błyskawicznie dzięki funkcji Google Fast Pair. Aby skonfigurować zegarek, zainstalowałam na telefonie aplikację Google Pixel Watch. Niestety nie była to jednak jedyna aplikacja, którą musiałam pobrać, ale o tym zaraz.
Aplikacja Pixel Watch pozwala zarządzać szeregiem ustawień smartwatcha. Z jej poziomu możemy wybierać tarcze i dodawać nowe (jest to wygodniejsze niż na samym zegarku), edytować układ kart, aktywować lub dezaktywować szereg opcji i nie tylko. Jej interfejs pod względem designu bardzo mocno przypomina wygląd ustawień w najnowszej wersji Androida.
Ta druga aplikacja, którą po zakupie Pixel Watcha 4 trzeba pobrać na telefon, to Fitbit. To dlatego, iż aplikacja Pixel Watch nie zbiera danych zdrowotnych i sportowych z zegarka, i nie tworzy dla nich żadnych statystyk i podsumowań, a szkoda. Wolałabym, żeby wszystko, co jest powiązane z tym urządzeniem, było zamknięte w jednym oprogramowaniu.
Aplikacja Fitbit moim zdaniem pozostawia wiele do życzenia. Może po prostu nie odpowiada moim preferencjom, ale uważam, iż mogłaby zostać zaprojektowana lepiej. Wykresy są w niej mało czytelne, a żeby uzyskać dostęp do potrzebnych informacji, na przykład o aktywności z zeszłego tygodnia, trzeba się bez sensu naklikać. Układ interfejsu da się nieco spersonalizować, ale no właśnie – nieco. Brakuje tu też koloru – przez to, iż wszystko jest w zasadzie jednolite, wzrok nie odnajduje intuicyjnie tego, co chcemy odnaleźć.
Fitbit ma oczywiście pewne funkcje, którą są ukryte za paywallem, jak wiele innych aplikacji sportowo-zdrowotnych. Fitbit Premium daje dostęp między innymi do bardziej szczegółowych statystyk, spersonalizowanych rekomendacji dotyczących treningów czy rekomendacji dotyczących biegania przygotowanych przez… AI. Przy zakupie Pixel Watcha 4 dostaniecie 6 miesięcy subskrypcji gratis, ale normalnie kosztuje ona 49,99 złotych za miesiąc lub 399,99 złotych przy przedpłacie na cały rok. Czy warto? Oceńcie sami, ale przy tak dużej kwocie ja jestem na nie.
Funkcje i system Wear OS 6.0
Tak, Pixel Watch 4 zadebiutował na start z najnowszą wersją Wear OS. Interfejs urządzenia możemy obsługiwać nie tylko dotykowo, ale też przy pomocy bocznego przycisku i koronki z funkcją przycisku. Przesuwając palcem od góry do dołu wysuniemy menu szybkich ustawień, od dołu do góry menu powiadomień, a przesuwając od lewej do prawej lub prawej do lewej będziemy przełączać się między kartami zawierającymi na przykład informacje pogodowe, statystyki o wykonanych krokach czy pomiarach tętna i menu z szybkim dostępem do kilku aktywności. Zasób kart można poszerzyć albo zmniejszyć, edytując też ich układ.
Aby uzyskać dostęp do głównego menu z wszystkimi aplikacjami, wyświetlanego domyślnie w układzie siatki (można go zmienić na widok listy), trzeba nacisnąć na koronkę. Zaletą Wear OS jest na pewno to, iż można tu zainstalować bogaty zasób aplikacji – dzięki sklepu Google Play. Nic nie stoi na przeszkodzie, by odtwarzać przez zegarek muzykę ze Spotify, czytać i dodawać notatki w Google Keep czy korzystać z Map Google. Można tu choćby zainstalować dedykowane gry.
Do układu interfejsu Wear OS zdecydowanie trzeba się przyzwyczaić, ale Google może tu jeszcze wprowadzić pewne poprawki. Na przykład, aktywności sportowe mogłyby być podzielone na kategorie, a nie tylko ułożone alfabetycznie. Powiadomienia z Messengera mogłyby wyświetlać znacznie mniejsze zdjęcie użytkownika, tak by na ekranie było widać od razu całą treść wiadomości. Trzeba też zaznaczyć, iż system niestety nie zawsze działa płynnie. Zdarzają się tu opóźnienia i drobne przycięcia.
Jeśli chodzi o funkcje zegarka, to zacznijmy od tego, iż Pixel Watchem 4 można płacić zbliżeniowo. Irytujące jest jednak to, iż włączenie tej funkcji sprawia, iż po każdorazowym włożeniu zegarka na nadgarstek trzeba wpisać kod PIN, a nie dopiero przy próbie uzyskania dostępu do karty płatniczej – i nie znalazłam opcji, by to zmienić. To dla mnie spore utrapienie, bo z NFC w smartwatchach w praktyce korzystam rzadko.
Jeśli chodzi o inne funkcje lifestyle’owe, to z poziomu zegarka możemy dzwonić i odbierać połączenia, możemy też odczytywać wiadomości i odpisywać na nie pełnowymiarową klawiaturą. Smartwatch daje też dostęp do asystenta Gemini. Można aktywować go głosowo i wydawać mu komendy – na przykład by poprowadził nas do celu z użyciem Map Google.
Pixel Watch 4 ma też dyktafon, stoper, funkcję Znajdź mój telefon i potencjalnie przydatną ciekawostkę w postaci funkcji potwierdzenia bezpieczeństwa. Możemy ustawić specjalny minutnik, a po upływie czasu zegarek poprosi o potwierdzenie, iż wszystko z nami w porządku. jeżeli nie odpowiemy, nasze dane o lokalizacji zostaną automatycznie wysłane kontaktom alarmowym.
Jeśli chodzi o funkcje zdrowotne, to Pixel Watch 4 mierzy tętno w czasie rzeczywistym i może też rejestrować wykonywane kroki. Pozwala też monitorować sen i poziom natlenienia krwi. Co do dokładności tych pomiarów nie mam zastrzeżeń, ale SpO2 jest mierzone tylko podczas snu, co ma według mnie mały sens. Wątpliwości mam w temacie EKG, które też można tym zegarkiem wykonywać. Zdarza mu się pokazywać wyniki niejednoznaczne lub błędne. Wystarczy delikatnie dotknąć drugiej ręki palcem przyłożonym do koronki (a o to nietrudno), aby nieumyślnie wpłynąć na rezultat testu.
Pixel Watch 4 na treningu
Pixel Watch 4 ma ponad 50 trybów treningowych. Wśród nich znajdziecie bieganie, jazdę na rowerze, trening siłowy, taniec, wybrane sporty zimowe i nie tylko. Być może Google doda coś jeszcze w przyszłych aktualizacjach, ale na ten moment konkurencja oferuje więcej.
Na zegarku znajdziemy też trochę gotowych treningów biegowych, które możemy nieco spersonalizować. Przykład? Trening interwałowy – zegarek pozwala zmienić liczbę serii, czas rozgrzewki, docelowy dystans i czas odpoczynku czy schładzania. Dodam, iż na urządzeniu możemy włączyć funkcję automatycznego wykrywania niektórych aktywności, a także automatycznego pauzowania i wznawiania reningu.
W trakcie treningu zegarek wyświetla w zależności od aktywności informacje o pokonanym dystansie, aktualne tempo lub prędkość, tętno, czas ćwiczenia, spalone kilokalorie, a także wizualizuje to, w jakiej strefie tętna jesteśmy – w sposób czytelny. Z reguły do dyspozycji mamy dwa ekrany danych, między którymi można się przełączać, przesuwając palcem po ekranie góra/dół. Dostępny jest też panel do kontroli muzyki odtwarzanej z zegarka.
Jako iż zegarek ma wbudowany GPS, to podczas części aktywności rejestruje pokonywaną przez nas trasę, i robi to dokładnie, nie gubiąc się. Nie zauważyłam też, by wariował tu czujnik tętna. Jak już jednak wspomniałam, sposób wyświetlania przez aplikację Fitbit danych z treningów nie jest idealny. Mapy z trasą nie można powiększyć. Tylko część informacji jest wyświetlana na wykresach (które na dodatek nie są zbyt szczegółowe). Po prostu oczekiwałam w tej kwestii czegoś więcej.
Bateria
No cóż, czas pracy na baterii zawsze był piętą achillesową zegarków z Wear OS. Ja wiem, iż w tym roku Google dokonało w tej kwestii pewnych poprawek. Że czas pracy w końcu miał być przyzwoity, ale umówmy się – nie jest. Taki typowy czas pracy dla Pixel Watcha 4 w wersji 41 mm, bez AOD (a z wybudzaniem ekranu po obróceniu nadgarstka), to w praktyce jakieś dwie doby, a ten czas jeszcze skraca się, gdy dołożymy do tego trening (zwłaszcza z włączonym GPSem). Moim zdaniem to bardzo słaby wynik. Smartwatch to taki sprzęt, który chcę ładować raz na tydzień, albo rzadziej – i tak, można kupić urządzenia o bardzo zbliżonej funkcjonalności, które taki czas pracy oferują.
Co najgorsze, Pixel Watcha 4 nie ostrzega o niskim stanie baterii przed rozpoczęciem aktywności. Tymczasem myślę, iż przy tak krótkim czasie pracy to must have. Raz się na tym przejechałam, a mój ciężki trening nie został zarejestrowany.
Pixel Watch 4 nie jest ładowany indukcyjnie, a kontaktowo, za pośrednictwem płaskich pinów znajdujących się po boku urządzenia. Na szczęście ładowanie jest dość szybkie, bo potrzeba 45 minut, by naładować zegarek od 0 do 100 procent.
Podsumowanie: Czy warto kupić Pixel Watch 4
Pixel Watch 4 to smartwatch, który naprawdę nie przypadł mi do gustu. Z jednej strony Google oferuje urządzenie o świetnej jakości wykonania, z pięknym i jasnym ekranem AMOLED oraz potężnym zapleczem funkcjonalnym systemu Wear OS 6.0. Integracja z usługami Google (Mapy, Portfel, asystent Gemini) oraz dokładny, dwuzakresowy GPS to niezaprzeczalne atuty tego modelu.
Z drugiej strony, codzienne użytkowanie wiąże się tu z irytującymi kompromisami. Bateria, mimo zapowiedzi poprawy, wciąż rozczarowuje, bo oferuje w wersji 41 mm zaledwie około dwóch dni pracy. Ergonomia również budzi wątpliwości – wypukły ekran jest narażony na uszkodzenia i niewygodnie się go używa, system mocowania pasków bywa uciążliwy, a konieczność korzystania z dwóch oddzielnych aplikacji (Pixel Watch i Fitbit) wprowadza niepotrzebny chaos. Nie wspominam już choćby o innych mniejszych niedociągnięciach w systemie i aplikacjach, które wspólnie doprowadzają do szewskiej pasji.
Czy warto? Pixel Watch 4 to propozycja przede wszystkim dla tych, którzy lubią Wear OS, którzy są w stanie zaakceptować konieczność częstego ładowania i dla tych, którzy nie liczą na przesadnie szczegółowe statystyki podsumowujące treningi i dane zdrowotne. Ja myślę, iż można kupić lepszy smartwatch, wydając mniej.
Mocne strony:
- Ciekawy design (ale nie dla wszystkich)
- Szybkie ładowanie
- Wysoka jakość wykonania
- Jasny i czytelny wyświetlacz
- Bogaty zestaw funkcji
- Wiele trybów sportowych do wyboru (choć nie tak dużo jak u konkurencji)
- Wbudowany głośnik i mikrofon do prowadzenia rozmów przez Bluetooth
- Mocna integracja z Androidem – możliwość pobierania aplikacji (np. Spotify)
- Możliwość odpowiadania na wiadomości
- Dokładny, dwuzakresowy GPS
- Duża dokładność pomiarów
- Wodoodporność (IP68, 5 ATM)
- Możliwość dokonywania płatności zbliżeniowych
- Dostęp do asystenta Gemini
Słabe strony:
- Krótki czas pracy na baterii
- Brak ostrzeżenia o niskim stanie baterii przed rozpoczęciem treningu
- Konieczność odblokowywania zegarka po każdym włożeniu na nadgarstek (po dodaniu karty płatniczej)
- Wypukły wyświetlacz narażony na uszkodzenia
- Oddzielne aplikacje do śledzenia postępów z zegarka i ustawień urządzenia
- Aplikacja Fitbit wymaga dopracowania
- Niewygodny pasek
- Płynność działania mogłaby być większa
- Mało intuicyjny interfejs

2 godzin temu






