
Pilot myśliwca ma jednocześnie latać, walczyć i dowodzić dronami. BAE Systems pokazało hełm, który uporządkuje ten informacyjny chaos.
Pilot obraca głowę w stronę niewielkiego punktu na niebie. Na wizjerze pojawia się oznaczenie celu, jego odległość, kierunek lotu i dane z radarów. Kilka bezzałogowych maszyn dostaje polecenie, aby podejść bliżej, uruchomić zakłócenia albo przygotować atak. Człowiek przez cały czas oczywiście prowadzi myśliwiec, ale jednocześnie staje się dowódcą całej latającej formacji. BAE Systems pokazało hełm, który ma sprawić, iż taki scenariusz przestanie przypominać obsługę kilku komputerów naraz.
Pilot ma latać, walczyć i przede wszystkim pilnować całej floty
Project Intuity został zaprezentowany podczas Farnborough International Airshow. Nie jest gotowym hełmem przeznaczonym do konkretnego samolotu, ale demonstratorem technologii sprawdzającym, jak może wyglądać wyposażenie pilotów maszyn 6. generacji.
Problem, który próbuje rozwiązać, jest bardzo duży. Dzisiejszy pilot musi obserwować przestrzeń, śledzić wskazania radaru, kontrolować paliwo, uzbrojenie i systemy walki elektronicznej, słuchać komunikatów, utrzymywać formację oraz reagować na ostrzeżenia o ataku.
W przyszłości do tej listy dojdą skrzydłowi w postaci dronów. Nie jeden zdalnie sterowany samolot, ale kilka albo choćby kilkanaście autonomicznych maszyn wykonujących różne zadania. Jedna może lecieć przed formacją i szukać radarów przeciwnika, druga przenosić pociski, kolejna zagłuszać łączność, a następne pilnować boków załogowego myśliwca.
Pilot nie będzie mógł przecież prowadzić każdego drona drążkiem. Zwyczajnie zabrakłoby mu rąk, ekranów i czasu. Musi wydawać polecenia na wyższym poziomie: sprawdź ten obszar, obserwuj wskazany samolot, zajmij pozycję, zakłócaj radar albo przygotuj broń. Hełm ma stać się miejscem, w którym wszystkie te informacje zostaną uporządkowane i pokazane bezpośrednio przed oczami człowieka.
Nie musi patrzeć w dół na kokpit
Wizjer Project Intuity ma oferować dwa razy większą powierzchnię wyświetlania niż obecne systemy nahełmowe oraz obraz określany przez producenta jako poczwórna rozdzielczość HD. Nie chodzi tylko o wyświetlenie większej liczby cyferek. System ma nakładać symbole na rzeczywisty obraz otoczenia. Pilot patrzy więc przez kabinę, ale jednocześnie widzi pozycje własnych maszyn, wykryte zagrożenia, strefy działania obrony przeciwlotniczej i dane z sensorów znajdujących się poza jego samolotem.
Cel może zostać wykryty przez radar innej maszyny, satelitę, samolot wczesnego ostrzegania albo jednego z dronów. Informacja trafi do sieci, a następnie pojawi się na wizjerze pilota dokładnie tam, gdzie znajduje się obiekt – choćby jeżeli jest zbyt daleko, by zobaczyć go gołym okiem.
Dzięki temu człowiek rzadziej odrywa wzrok od przestrzeni przed samolotem. Nie musi spoglądać na ekran w kokpicie, odnajdywać adekwatnego symbolu, a potem próbować połączyć go z tym, co widzi za osłoną kabiny. W teorii wystarczy, iż obróci głowę. System śledzi położenie hełmu, wie, w którym kierunku patrzy pilot, i może dopasować wyświetlane informacje do aktualnego pola widzenia.
Hełm powie, z której strony nadlatuje zagrożenie
Project Intuity wykorzystuje również dźwięk przestrzenny. Ostrzeżenie nie musi już brzmieć jak identyczny sygnał dobiegający z obu słuchawek. Może zostać odtworzone tak, aby pilot słyszał je z kierunku, z którego nadlatuje pocisk albo zbliża się przeciwnik.
Pamiętajmy, iż walce powietrznej każda sekunda poświęcona na szukanie zagrożenia ma kolosalne znaczenie. o ile alarm pojawia się po lewej stronie, człowiek odruchowo obraca tam głowę. Na wizjerze natychmiast dostaje oznaczenie celu i informacje potrzebne do wykonania manewru.
Firma zapowiada, iż już teraz pracuje nad rozwojem prawidłowo działającego śledzenia wzroku. Obecny demonstrator śledzi przede wszystkim ruch głowy, a modułowa konstrukcja pozwala w przyszłości dołożyć czujniki obserwujące oczy pilota oraz nowe układy optyczne. Spojrzenie i wysłanie roju jest wizją docelowego interfejsu, a nie funkcją gotową już funkcją. Samo skierowanie wzroku na cel prawdopodobnie nie wystarczy też do wydania rozkazu odpalenia broni. Tak ważna decyzja musi być świadomie potwierdzona przez człowieka.
Hełm może jednak znacząco skrócić całą sekwencję. Pilot wskazuje kierunek głową albo wzrokiem, system wybiera obiekt i pokazuje dostępne działania, a człowiek zatwierdza zadanie przyciskiem lub innym interfejsem samolotu. Zamiast szukania celu na kilku ekranach dostaje go od razu przed oczami.
Dron nie dostanie polecenia skręć lekko w lewo
Najważniejsza zmiana tak naprawdę nie dotyczy samego wyświetlacza, ale samego sposobu dowodzenia bezzałogowcami. Pilot nie ma stać się operatorem kilku latających kamer. Drony muszą dysponować wystarczającą autonomią, aby same wykonać przydzielone zadania.
Człowiek może wskazać obszar do rozpoznania, ale maszyny samodzielnie podzielą przestrzeń, wybiorą trasy i będą unikać kolizji. Może polecić osłonę myśliwca, ale nie będzie manualnie ustawiać każdego skrzydłowego we właściwym miejscu.
Podobnie ma wyglądać atak. Pilot zatwierdza cel oraz użycie uzbrojenia, a bezzałogowiec zajmuje adekwatną pozycję, oblicza parametry przechwycenia i wykonuje dalszą część zadania w granicach wyznaczonych przez człowieka.
Jak pisaliśmy w tekście: Nie ma kokpitu, ale strzela jak myśliwiec. USA pokazały przerażającą broń, amerykański YFQ-44A Fury przeprowadził już pełną sekwencję odpalenia prawdziwego pocisku AIM-120 do cyfrowego celu. Zgoda na użycie broni należała do operatora, ale dron sam wykonał wiele kolejnych etapów.
Hełm taki jak Project Intuity ma połączyć człowieka z podobnymi maszynami. Nie będzie nimi sterował bezpośrednio. Ma tylko (albo aż) pokazać, co widzi cała grupa, ostrzec o najważniejszych zdarzeniach i pozwolić gwałtownie przydzielić kolejne zadanie.
Amerykanie już sterowali dronami z myśliwców
Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych przeprowadziły jakiś czas temu już próby, podczas których piloci F-16 i F-15E kierowali w powietrzu bezzałogowymi XQ-58A Valkyrie. Każdy załogowy samolot współpracował z dwoma dronami podczas symulowanych zadań bojowych. Testowano więc nie tylko lot bezzałogowców w pobliżu myśliwca, ale także przekazywanie im poleceń przez człowieka zajętego prowadzeniem własnej maszyny.
Marynarka Wojenna USA poszła wcześniej bardzo podobną drogą. Piloci F-35 używali dotykowych tabletów do sterowania wieloma maszynami CCA podczas symulowanych misji. Tablet dobrze sprawdza się jako rozwiązanie testowe, ale trudno uznać go za idealny interfejs w prawdziwej walce. Pilot musi spojrzeć w dół i oderwać uwagę od przestrzeni za kabiną.
Project Intuity przenosi te informacje bezpośrednio na wizjer. Drony nie stają się dzięki temu bardziej autonomiczne ani celniejsze, ale człowiek może szybciej zrozumieć sytuację i wydać decyzję bez nurkowania wzrokiem w menu kolejnego urządzenia.
Jak pisaliśmy wcześniej w tekście: To najnowsze drony, które będą latać u boku F-35. To mają być prawdziwi twardziele, amerykański program Collaborative Combat Aircraft ma stworzyć całe rodziny bezzałogowych skrzydłowych. Hełm jest jednym z brakujących elementów tego systemu – interfejsem pomiędzy ludzkim dowódcą a autonomiczną formacją.
*Źródło grafiki wprowadzającej: BAE Systems / Canva Pro













