Szwajcarskie CILO jeszcze kilka lat temu kojarzyło się głównie z rowerami szosowymi. I to głównie osobom, które sięgały pamięcią do ubiegłego wieku, w czułej pamięci mając klasyki. w tej chwili marka wchodzi w świat e-MTB na poważnie – i robi to z zaskoczenia. Podczas Mountain Bike Connection Winter 2026 mieliśmy okazję bezpośrednio porównać dwa modele z tej samej rodziny: Tanay HC oraz Tanay LC. Te same trasy, różne konfiguracje, jazda jedna po drugiej. Idealne warunki, żeby wyczuć niuanse.

Oba rowery wywodzą się z jednej filozofii – ma to być nowoczesny rower typu all-mountain z karbonową ramą, wewnętrznym prowadzeniem przewodów, systemem Flip Chip do regulacji geometrii i napędem Shimano o momencie 85 Nm. 140 mm skoku z przodu, 135 mm z tyłu, koła 29”. Teoretycznie – wszystko, czego potrzeba, żeby „ogarnąć wszystko”. W praktyce – diabeł tkwi w szczegółach.

A jak doszło do ożywienia marki? W tle jest nowy inwestor, który kupił do niej prawa. To indyjski producent dwuśladów TVS, więc zdecydowanie umiejętności w pokrewnej branży nie brakuje.

Konstrukcja – trochę inaczej niż u wszystkich
W obydwu wersjach CILO postawiło na kilka wizualnych i konstrukcyjnych wyróżników. Górna rura jest lekko opadająca – nie tylko po to, by ułatwić wsiadanie i zsiadanie, ale też by nadać sylwetce mniej „klasyczny” charakter. W przedniej części, tuż przed rurą podsiodłową, znajduje się wycięcie w top tube, przez które widać tłumik. To detal, który ma przyciągać uwagę – i to działa! Rama to w całości własny projekt – od A do Z.

Kokpit jest maksymalnie „czysty”. Wszystkie przewody poprowadzono przez stery bezpośrednio do ramy. Wygląda to bardzo schludnie. Z punktu widzenia serwisu – będzie bardziej czasochłonne. W trakcie jazdy nie było jednak żadnych stuków ani grzechotania, więc wykonanie jest poprawne.

Ochrona tylnego trójkąta została przemyślana. Elementy na widełkach współpracuje ze sobą, skutecznie eliminując uderzenia łańcucha. Dodatkowo osłona prowadzi kabel przerzutki w ten sposób, by nie miał kontaktu z ruchomymi elementami. Jest też niewielka plastikowa osłona w miejscu styku przedniego trójkąta z wahaczem – zabezpiecza przed zakleszczaniem się kamieni i błota. To drobiazgi, ale praktyczne.

Tanay HC – wsiadasz i jedziesz
Tanay HC od pierwszych metrów sprawia wrażenie roweru kompletnego. Bateria jak to się ładnie mówi semi-zintegrowana w ramie, pełna moc silnika dostępna zawsze, bez kombinowania z trybami czy zarządzaniem energią. To e-bike, który nie chce być skomplikowany. Ta “semi-integracja” to nic innego, jak opcja wyjęcia baterii, z opcją ładowania poza rowerem – ma przy tym zgrabnie wbudowaną osłonę przed uderzeniami i pochodzi, jak pozostałe baterie od Darfona. Bateria ma pojemność 800 Wh w topowej wersji HC1, z trzech dostępnych, w pozostałych wynosi 708 Wh.

W czasach, gdy producenci licytują się na moment obrotowy i waty, Shimano pozostaje przy sprawdzonej platformie. EP801 oferuje 85 Nm i maksymalnie 600 W mocy. Dwa lata temu byłyby to liczby z nagłówków. Dziś są po prostu solidnym standardem.

Na podjazdach czuć solidne wsparcie jednostki – moc wchodzi bez problemu, a charakterystyka jest naturalna, poza najmnocniejszym Boostem. Rower nie próbuje być „lekki jak analog”, tylko daje poczucie stabilności i trakcji – to solidne 25 kg w rozmiarze M, jaki testowaliśmy. 29-calowe koła pomagają utrzymać linię jazdy choćby na luźnych, kamienistych odcinkach. W dobie wyścigu na moc silników Shimano nie jest najmocniejsze, ale 85 Nm zdecydowanie wystarczające.
Na kokpicie, a raczej “w nim”, bo obok mostka, znajduje się kompaktowy wyświetlacz Shimano SC-EN600, schowany za kierownicą. Pokazuje podstawowe dane: prędkość, tryb wsparcia, poziom baterii. Sterowanie odbywa się dzięki pilota Shimano SC-EN600L- minimalistycznego, dość odsłoniętego, ale funkcjonalnego.
Przez aplikację Shimano E-TUBE można dostosować charakterystykę pracy silnika i tryby wspomagania. To rozwiązanie znane, dopracowane, bez niespodzianek.

Na pokładzie znalazła się także regulowana sztyca LIMOTEC H1 o skoku do 230 mm, z płynną regulacją. Skok ustawia się bez narzędzi, dokręcając pierścień w połowie, super! Działa poprawnie, bez opóźnień i luzów.

Zawieszenie 140/135 mm ma wyraźnie uniwersalny charakter. Nie jest przesadnie miękkie, nie buja niepotrzebnie, ale kiedy wjeżdżasz w bardziej wymagający singletrack, masz zapas. HC jest przewidywalny. Stabilny. Trochę jak szwajcarski zegarek- działa zawsze tak, jak powinien.
To rower dla kogoś, kto nie chce zastanawiać się zbytnio nad strategią zużycia baterii. Po prostu planujesz trasę i jedziesz. Dokładnie tak było na Monte Arsenti – baterii ubywało, podobnie jak nam sił w nogach. 1500 m w trudnym terenie enduro nie było problemem.
Geometria z pomysłem
Rowery mają dopasowaną do preferowanego typu jazdy geometrię – i trzeba to wyraźnie powiedzieć, jeżeli pomyślicie iż jest nietypowa. Bo są tylko trzy rozmiary S, M i L, ale np. M ma zasięg na poziomie 472 mm (niemal rekordowy), gdy bardziej typowe są okolice 450 mm. Jednocześnie odpowiednio skrócono mostek, więc pozycja jest normalna. Wydłużenie przodu ramy daje stabilność, zwrotność zachowuje też kąt widelca na poziomie 65,6 stopnia. I to działa.
Geometria – CILO Tanay (S / M / L)
| Długość rury podsiodłowej [mm] | 370 | 400 | 445 |
| Długość górnej rury [mm] | 556,5 | 599 | 647 |
| Długość główki ramy [mm] | 100 | 120 | 140 |
| Długość tylnych widełek (chainstay) [mm] | 452,9 | ||
| Wysokość suportu [mm] | 342 | ||
| Drop suportu [mm] | 36 | ||
| Kąt główki ramy [°] | 65,6 | ||
| Kąt rury podsiodłowej [°] | 79 | 78,6 | 78,3 |
| Reach [mm] | 437 | 472 | 512 |
| Stack [mm] | 616 | 634 | 652 |
| Rozstaw osi [mm] | 1200 | 1244 | 1293 |
| Standover [mm]* | 692 | 700 | 701 |
*Odległość od podłoża do najniższego punktu górnej rury.
Ile to kosztuje w przypadku HC?
Dostępne są trzy wersje wyposażenia, jeździliśmy na dwoch – HC1 i HC2. Bo W gamie Tanay HC trzy poziomy wyposażenia są wyraźnie rozdzielone- i równie wyraźnie rozdzielone cenowo. Najtańszy HC3 za 6 499 € to wejście do świata CILO z karbonową ramą i pełną koncepcją modelu, ale z bardziej podstawowym silnikiem Shimano EP600, zawieszeniem FOX w wersji Rhythm/Performance oraz napędem Deore Di2. To konfiguracja sensowna i wystarczająca do typowej jazdy all-mountain, choć bez aspiracji do segmentu premium. I… nasz typ.

HC2 wyceniony na 7 999 € przeskakuje już na silnik Shimano EP801 i pełne Shimano XT, a także lepsze koła DT Swiss. To poziom, który z punktu widzenia jazdy w górach wydaje się najbardziej zrównoważony- dostajemy mocniejszą jednostkę napędową i wyraźnie solidniejszy osprzęt bez wchodzenia w najwyższy pułap cenowy.
Topowy HC1 za 9 499 € to już konfiguracja bez kompromisów: zawieszenie FOX Factory z GRIP2, karbonowe koła DT Swiss HXC1501, elektroniczny XT Di2 oraz większa bateria 800 Wh zamiast 708 Wh. Różnica cenowa względem HC2 jest zauważalna i w dużej mierze wynika z klasy zawieszenia, kół oraz zwiększonego zasięgu.

W praktyce każdy kolejny poziom to dopłata około 1 500 €, która przekłada się na wzrost jakości komponentów.
Tanay LC – lżej i bardziej świadomie
LC od pierwszego kontaktu daje inne wrażenie. Rama jest wyraźnie lżejsza – wszystko za sprawą mniejsze i zintegrowanej baterii.

Najważniejszy element to jednak system Dual Mode, czyli mówiąc wprost dwie “mapy” silnika Shimano EP801. Tutaj to ty decydujesz, czy jedziesz w trybie oszczędnym, wydłużając zasięg, czy aktywujesz pełną moc. To zmienia charakter roweru. LC pozwala bardziej „bawić się” jazdą i energią – trochę jakbyś zarządzał tempem w wyścigu. Tryb ogranicziny to 60 Nm, przez cały czas wystarczający. Ma sens szczególnie wtedy, gdy używa się tylko baterii w ramie.

Dodatkowo kompatybilność z Range Extenderem, który może zwiększyć pojemność baterii choćby o 50%, otwiera drzwi do dłuższych jazd. Ale przez cały czas maksymalna pojemność baterii to 388 + 200 Wh, czyli niecałe 600. Mniej niż w przypadku HC. Sam rower jest jednak o ok. 3 kg lżejszy, identyczny wariant LC1 waży ok 22 kg.
Na zjazdach LC wydaje się minimalnie bardziej precyzyjny. Mniej masy – łatwiej zmienić kierunek, szybciej wejść w zakręt. To przez cały czas all-mountain, ale z wyraźnie sportowym zacięciem.

Tanay LC i dwa modele do wyboru
W przypadku wersji LC gama jest prostsza- mamy dwa poziomy wyposażenia, ale różnice cenowe są równie wyraźne jak w serii HC.
Tańszy Tanay LC2 kosztuje 7 499 € i już na starcie oferuje silnik Shimano EP801, karbonową ramę oraz lekką koncepcję z baterią 388 Wh. Zawieszenie to FOX 36 SL Performance z tyłu Float Performance, napęd opiera się na Shimano Deore Di2, a koła to DT Swiss HX1700. To konfiguracja spójna z ideą „light e-MTB”- bez przesady w komponentach, ale z zachowaniem sportowego charakteru i rozsądnej ceny jak na karbonowy rower z EP801.

Topowy Tanay LC1 wchodzi na poziom 9 499 €. Tu pojawia się zawieszenie FOX Factory (36 SL Factory z przodu i Float Factory z tyłu), karbonowe koła DT Swiss HXC1501 oraz napęd Shimano XT Di2. Reszta koncepcji pozostaje ta sama- ta sama rama, ta sama kompaktowa bateria 388 Wh, ten sam silnik EP801. Różnica 2 000 € wynika więc przede wszystkim z klasy zawieszenia, kół i wyższej grupy osprzętu.

Bezpośrednie porównanie
Rzadko mamy możliwość przesiadania się między dwiema wersjami praktycznie tego samego modelu na tych samych trasach, w odstępie kilkunastu minut. Tutaj to zrobiliśmy. I właśnie dlatego różnice są tak czytelne.
HC to rower „gotowy na wszystko”- stabilny, przewidywalny, bez filozofii. LC to wersja dla tych, którzy chcą mieć większą kontrolę nad tym, jak i jak długo jadą. Lżejszy, bardziej dynamiczny, z wyraźnym naciskiem na świadome zarządzanie energią.
Jednym słowem jeżeli twój “cup of tea” full power to HC – fani SL powinni rzucić okiem na LC. Z punktu widzenia użytkowania i stosunku ceny do wartości najciekawsze wydają się wersje na Deore Di2 – mają zachowane najważniejsze cechy i najniższą cenę. A wyglądają równie atrakcyjnie. Przy tym prostszy w obsłudze będzie HC3, ze względu na większą baterię.
Ograniczenia
Oryginalna rama, interesujące kolory, niski przekrok i wybór wag to mocne strony rowerów. Jednak silniki Shimano nie cieszą się w tej chwili popularnością, choćby jeżeli pozostają konkurencyjne pod względem mocy. W polskich warunkach na szczęście sieć serwisowa jest rozbudowana.

A co dalej? Kyano na celowniku
Pierwsze wrażenia z Tanay HC i LC były na tyle interesujące, iż chcemy pójść krok dalej. Model Kyano- wyglądający niemal identycznie, ale oferujący 170/160 mm skoku i konfigurację mullet- zapowiada się jako naturalna ewolucja tej platformy. On również dostępny jest w wersjach HC i LC.
Jeśli filozofia pozostaje ta sama, a rośnie potencjał zjazdowy, może być bardzo ciekawie. Dlatego planujemy ściągnąć Kyano do długodystansowego testu i sprawdzić, czy szwajcarska precyzja sprawdzi się także w bardziej agresywnym wydaniu.
Na razie jedno jest pewne: CILO przestało być marką „od szosy”. W świecie e-MTB powiedzieli pierwsze zdanie. W polskich warunkach istotne też jest, iż pojawił się pierwszy punkt, gdzie rowery można kupić – Azurro Bikes z Opola, azzurobikes.com
Tekst: Grzegorz Radziwonowski
Zdjęcia: Rupert Fowler









